Wszyscy zatrzymani członkowie Press Clubu pozostaną w areszcie

Wczoraj wieczorem minęły 72 godziny od czasu ich zatrzymania. Zgodnie z prawem, powinni być wypuszczeni na wolność dlatego odpowiednią decyzję o przedłużeniu aresztu musiał podjąć sąd lub prokurator.

Chodzi o założycielkę Press Clubu Julię Słucką, jej syna i współpracownika Piotra Słuckiego, dyrektor programową Ałę Szarko, dyrektora Siarhieja Alszeuskiego oraz kierującego Akademią Press Clubu Siarhieja Jakupawa. Wszyscy są podejrzani o „uchylanie się od zapłaty podatków w szczególnie dużej sumie”. „Duża suma” to co najmniej 94,5 tys. rubli, czyli 135 tysięcy złotych. W ciągu 10 dni powinni teraz usłyszeć zarzuty.

W sprawie mińskiego Press Clubu zatrzymano 5 osób

22 grudnia zatrzymano też byłą pracowniczkę białoruskiej telewizji Ksenię Łuckiną, która miała „sprzyjać w uchylaniu od zapłaty podatków”. Wraz z innymi dziennikarzami chciała założyć „alternatywną telewizję” w portalu YouTube. Z tym projektem była związana Akademia Press Clubu.

Press Club jest miejscem spotkań dziennikarzy, gdzie odbywają się także wykłady i rozmowy poświęcone bieżącej sytuacji społecznej i politycznej na Białorusi. Instytucja jest finansowana, między innymi, przez państwa unijne.

W tym tygodniu minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej powiedział, że w odpowiedzi na wprowadzony w zeszłym tygodniu trzeci pakiet unijnych sankcji skontrolowano programy realizowane przez organizacje pozarządowe, w tym także finansowane przez ambasady.

Białoruski MSZ zapowiada „bolesną odpowiedź” na unijne sankcje

pp/belsat.eu wg Nawiny

 

Wiadomości