Wszczęto sprawę karną wobec menedżera firmy IT PandaDoc

Wiktarowi Kuwszynawi grozi kara od 5 do 12 lat pozbawienia wolności. Białoruski sektor informatyczny coraz głośniej mówi, że czas na przeprowadzkę z Białorusi do innych państw: Litwy, Ukrainy, czy Polski.

Wiktar Kuwszynaw był jednym z wyższych stopniem menedżerów. Teraz ma być oskarżony o “defraudację środków z wykorzystaniem zajmowanego stanowiska”. Wczoraj w biurze firmy PandaDoc oraz w domach kilku pracowników przeprowadzano przeszukania.

W lipcu Kuwszynaw już był zatrzymany, gdy chciał złożyć w KGB poręczenie za niedoszłego kandydata na prezydenta Wiktara Babarykę. Były szef Biełgazprombanku zebrał 400 tysięcy podpisów, ale zostały one unieważnione, a sam bankier oskarżony o malwersacje finansowe.

„Ta witryna jest nieosiągalna”. Kolejny atak na niezależne portale

Założyciel i dyrektor PandaDoc Mikita Mikada otwarcie krytykował działania białoruskich władz. Proponował też pomoc, w tym materialną, tym funkcjonariuszom organów ścigania, którzy zdecydują się na zrezygnowanie z pracy. Na dziś, zatwierdzono udzielenie pomocy 50 osobom. Zgłosiło się niemal sześciuset.

– Uczciwie pracujemy i nie łamiemy przepisów. Działania władz to represje polityczne – skomentował Mikada.

Szef PandaDoc mieszkał w Stanach Zjednoczonych, ale gdy sytuacja na Białorusi zaostrzyła się, przeniósł się do Londynu.

Firma PandaDoc zajmuje się kompleksową obsługą dokumentów cyfrowych, od ich utworzenia poprzez przesłanie, jako propozycji handlowych, aż do podpisania umów za pomocą elektronicznych podpisów i opłatę. Ma biura w USA oraz na Białorusi i w Rosji.

Według danych z 2019, w białoruskim sektorze IT pracuje prawie 55 tysięcy osób i około 1500 firm. W 2018 roku jego zyski wyniosły ponad 3 miliardy dolarów, czyli niemal 6 procent białoruskiego PKB. To o pół punktu procentowego mniej niż rolnictwo i leśnictwo razem wzięte oraz więcej niż budownictwo.

Firmy IT przenoszą się z Białorusi na Ukrainę

W czasie ostatnich manifestacji wielu informatyków protestowało przeciwko działaniom prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Niemal codziennie wychodzą oni na manifestacje koło Parku Wysokich Technologii, gdzie wiele firm ma swoje siedziby.

Dla sektora IT szokiem było też wyłączenie internetu na 3 dni po 9 sierpnia.

Coraz głośniej informatycy mówią o tym, że chcą opuścić Białoruś. Wybierają między Ukrainą, Litwą i Polską. Według litewskich władz, już 21 firm interesowało się przeprowadzką do tego kraju. W związku z tym rząd w Wilnie planuje wprowadzenie specjalnych ułatwień dla tego sektora.

Litwa pomoże Białorusinom

pp/belsat.eu

Wiadomości