Współpracownik Biełsatu zatrzymany w swoim mieszkaniu. Jego los jest nieznany

Korespondent związanego z Biełsatem rosyjskojęzycznego portalu Vot-Tak Paweł Dobrowolski, został dziś po południu zabrany z domu przez zamaskowanych ludzi. Milicja poinformowała, że trafił do aresztu tymczasowego, gdzie zostanie do rozprawy. Prawnik dziennikarza Siarhiej Zikracki nie odnalazł jednak Dabrawolskiego w żadnym z komisariatów ani w areszcie tymczasowym.

O godzinie 12:36 Paweł Dabrawolski wysłał wiadomość „Przyjechała milicja w maskach” do redakcji BelaPAN, z którą również współpracuje. Potem jego telefon komórkowy stał się niedostępny, a Dabrowolski nie odpowiadał już na wiadomości w komunikatorach.

Paweł Dabrawolski w czasie pracy

Później oficjalna przedstawicielka mińskiego Wydziału Spraw Wewnętrznych Natalla Hanusiewicz poinformowała, że dziennikarz został „w ramach procesu administracyjnego przewieziony do Wydziału Spraw Wewnętrznych (komisariatu – Belsat.eu) dzielnicy Frunzeński Rajon”. Jednocześnie nie wymieniła artykułu Kodeksu administracyjnego, którego naruszenie przypisuje się dziennikarzowi.

Według Hanusiewicz Dabrawolski będzie przebywał w areszcie tymczasowym do czasu procesu. Data rozprawy również nie jest znana.

Prawnik dziennikarza Siarhiej Zikracki po uzyskaniu informacji o miejscu przebywania swojego klienta pojechał pod wskazany adres i spędził godzinę w komisariacie.

– Komenda milicji dzielnicy Frunzenski Rajon nie udzieliła mi żadnych informacji, jakby go tam nie było — powiedział adwokat. – Do Hanusiewicz dzwoniono z BelaPANu i ona obiecała, że przyjdą do mnie i powiedzą mi wszystko o Pawle, jednak nikt nawet nie zszedł do mnie – dodał.

Adwokat powiedział, że wybrał się do aresztu na ul. Akreścina, jednak i tam nie odnalazł Dabrawolskiego. Podobnie było w mińskim Ośrodku Izolacji Przestępców. Prawnik postanowił wrócić do komisariatu dzielnicy Frunzenskij Rajon, gdzie złożył zawiadomienie o zaginięciu dziennikarza.

jb/belsat.eu

Wiadomości