Wpadka na ME: białoruskim piłkarzom ręcznym zagrano „Katiuszę”

Wideo

Polscy działacze obiecują, że już się to nie powtórzy.

Radziecka pieśń towarzyszyła białoruskiej reprezentacji w katowickim Spodku, podczas jej ostatniego meczu. Na niezwykły wybór polskich organizatorów zwrócili uwagę komentatorzy sportowi białoruskiej telewizji – Siarhiej Nowikau i Uładzisłau Tatur, którzy komentowali występ swojego zespołu.

Również kibice są zdania, że akurat „Katiusza” bardziej pasowałaby do spotkania rozgrywanego przez Rosjan.

Magdalena Hammond, koordynatorka Związku Piłki Ręcznej w Polsce ds. organizacji i promocji mistrzostw wyjaśnia, że dla każdego meczu jest przygotowywana własna oprawa muzyczna, ponieważ organizatorzy chcą, a by podobała się ona zarówno kibicom z Polski, tym, którzy przyjeżdżają z innych krajów uczestniczących w Mistrzostwach Europy i samym zawodnikom, którzy je reprezentują.

„W związku z tym wybieramy znane i lubiane utwory z lat 70., 80 i 90. oraz współczesne piosenki, które słychać w radiu – tłumaczy Hammond. – Jednocześnie, wybierając piosenki z krajów – uczestników, konsultujemy się z zespołami i federacjami. I tak było w przypadku z Białorusią. Jeżeli mówimy o „Katiuszy”, to po prostu mogła zajść pomyłka. Wiadomo, że nie chcieliśmy nikogo obrazić. Bardzo dziękuję za rekomendacje, przejrzymy na nowo nasz repertuar.

Belsat.eu: To znaczy, że już nie usłyszymy „Katiuszy” na meczach białoruskich piłkarzy ręcznych?

Magdalena Hammond: Nie zabrzmi już, nie. Białoruski zespół wyjechał teraz do Krakowa, tu jest trochę inna atmosfera, inny didżej. Staramy się, aby repertuar był standardowy, w miarę podobny. Bo i kibice są zazwyczaj w podobnym wieku, więc muzykę w hali staramy się unifikować. Ale przy tym pozostawiamy delikatne pole manewru każdej ekipie didżejów.

Następny mecz – pierwszy w drugiej fazie grupowej – Białoruś zagra dziś przeciwko Francji. Początek o 18:15.

Zmicier Kustouski, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze