Władze deportują do Rosji mieszkańca Białorusi, za działalność opozycyjną

Uładzisłau Kłaukin spędził ponad połowę życia w Białorusi, jednak teraz zostanie odesłany do Rosji w zemście za związki z opozycyjną organizacją młodzieżową. Nie ma tam rodziny ani przyjaciół. Zostanie deportowany na 10 lat, bez prawa powrotu i odwiedzania kraju.

Uładzisłau Kłaukin (pośrodku) razem z przyjaciółmi. Źródło: Archiwum prywatne

„Nie czuję się Rosjaninem”

Kłaukin urodził się w leżącym na północy Rosji mieście nafciarzy – Langepasie. Tutaj zaraz przed rozpadem Związku Sowieckiego przeprowadzili się jego rodzice – z pochodzenia Białorusini. Później przyjęli oni obywatelstwo rosyjskie.

W Langepasie przeżyli prawie 20 lat, jednak zdrowiu chłopca nie sprzyjało przebywanie w tak surowym klimacie, a rodzina nie miała na Syberii żadnych krewnych. Dlatego w 2007 roku wrócili do Brześcia – ojczystego miasta rodziców Uładzisława.

Przez 13 lat chłopak mieszkał w kraju na podstawie zezwolenia na pobyt, a w tym roku zamierzał nawet przyjąć białoruskie obywatelstwo.

Uładzisłau osobiście uważa się za Białorusina, mimo że jego rodzina nie była probiałoruska, ale chłopak przyznaje, że miał szczęście do otoczenia.

– Moje świadome lata upłynęły w Białorusi, tutaj wyrosłem, otrzymałem wykształcenie. Moje wspomnienia z Rosji są bardzo szczątkowe. Nie mam podstaw, żeby uważać się za prawdziwego Rosjanina.

W jedenastej klasie aktywnie odwiedzał Brzeską Przestrzeń Kultury „Gruntounia”. Wtedy też zaczęło się kształtować jego zainteresowanie białoruskością.

Uładzisłau Kłaukin. Źródło: Archiwum prywatne

Deportacja z Białorusi

Uładzisława deportują na 10 lat bez prawa powrotu i odwiedzania kraju. Jako główną przyczynę tej decyzji, podaje się naruszenie przepisów, w tym: chuligaństwo i uczestnictwo w nielegalnej akcji (6 sierpnia, chłopaka razem z przyjaciółmi zatrzymano w domu i dokonano rewizji), zamieszkiwanie w Mińsku niezgodnie z adresem zameldowania w Brześciu oraz przejazd bez biletu. W zawiadomieniu o deportacji figurują jednak tylko pierwsze 2 zarzuty.

Uładzisłau był pośród tych aktywistów opozycyjnego Bloku Młodzieżowego, których zatrzymano 6 sierpnia we własnym domu. Potem część z nich skazano za chuligaństwo i udział w nielegalnych akcjach na 10 dni aresztu. Kłaukina, który wtedy jednak nie został skazany deportują z Białorusi w imię „obrony porządku społecznego”.

– Zadzwonili do mnie rano i kazali stawić się w Wydziale ds. Migracji na rozmowę. Już na miejscu jeden z funkcjonariuszy zapytał o akcję z trumną”.

8 maja aktywiści “Bloku Młodzieżowego” zorganizowali happening: tańczyli niosąc trumnę w ramach próby generalnej Parady Zwycięstwa. Była to akcja przypominająca, że udział w paradzie w czasie szalejącej pandemii może być niebezpieczny dla życia. Sam Uładzisłau nie brał udziału w performansie, ale nie przeszkodziło to OMON-owi w aresztowaniu go następnego dnia, kiedy wychodził do sklepu.

Zdj. FB

W Wydziale ds. Migracji w kwestii Uładzisława podjęto od razu dwie decyzje. Pierwszą – o deportacji chłopaka z Białorusi. Drugą – o tym, że procedura deportacji jest czasowo wstrzymana.

Już następnego dnia odbyło się posiedzenie podsumowujące. Uładzisłau opisuje je jako “idiotyczne”.

– Nie dawali mi powiedzieć ani słowa, przez całe spotkanie słyszałem przytyki w stylu “po co przyjechałeś?”, “czego tutaj szukasz?”.

Podjęcie decyzji było również bardzo spektakularne. Naczelnik Wydziału ds. Migracji wziął pieczątkę i teatralnie wypowiedział:

– To za trumnę. Niech twoi przyjaciele wiedzą co z nimi będzie”. Potem podniósł rękę i z hukiem przybił pieczątkę na moim wyroku. To bardzo zabawne, ponieważ wszystkie osoby, które brały udział w tej akcji, odbyły już swoją karę. Jak rozumiem, ta decyzja była aktem zastraszenia moich kolegów aktywistów.

Uładzisłau Kłaukin. Źródło: Archiwum prywatne

„Chcę wrócić na Białoruś”

Uładzisłau mówi, że zszokowała go decyzja o deportacji.

– W Rosji nie mam żadnej możliwości zadomowienia się. Nie mam tam ani krewnych, ani znajomych.

Teraz razem z adwokatami zamierza zyskać na czasie i szuka możliwości złożenia zażalenia na decyzję państwa. Równolegle rozważa także przyjazd do Polski lub Litwy w ramach wizy humanitarnej, ale swoje życie i tak wiąże z Białorusią.

– Mam silne przekonanie, że nawet jeśli mnie odeślą, to moja deportacja nie potrwa dłużej niż rok. Może to eskapizm, ale wydaje mi się, że za rok sprawy zmienią się na tyle, że będę miał szansę wrócić. A jeśli nie, to będzie okropne. Przez te dziesięć lat moje relacje kompletnie się rozpadną.

Zgodnie z prawem, deportowani obywatele mogą opuścić kraj wyłącznie samolotem, ale teraz ruch powietrzny między Białorusią i Rosją jest wstrzymany, a Uładzisłau został bez paszportu i czeka, aż władze odstąpią od wypędzania go z ojczyzny. Paszport skonfiskowały organy bezpieczeństwa i zostanie on wydany tylko jeśli Uładzisłau zgłosi się z biletem na samolot.

Jak wypędzają obcokrajowców z Białorusi?

– Deportacja Uładzisława Kłaukina jest jednym z przykładów wydalenia obcokrajowca z powodów politycznych za domniemane uczestnictwo w pokojowych protestach. Brakuje podstaw prawnych, a stanowisko organów – “w interesie porządku publicznego” – nie jest podparte żadnymi argumentami. Nie bierze się pod uwagę faktu, że mieszkał w Białorusi przez długi czas, tutaj żyje także jego rodzina, związek z krajem obywatelstwa nie istnieje, a całe życie koncentruje się właśnie na Białorusi – mówi kierowniczka punktu kontaktowego dla obcokrajowców i osób bez obywatelstwa, organizacji Human Constanta – Alena Czachowicz.

Obecnie wobec obcokrajowców często stosuje się procedurę wysyłki z kraju. Podstawy do niej są zapisane w prawie, ale bardzo niejasno określone. Często stosuje się ogólną formułę “w interesie bezpieczeństwa publicznego”.

Istnieją także ukryte formy wydalenia obcokrajowców, na przykład anulowanie zezwolenia na pobyt, co w rzeczywistości oznacza konieczność opuszczenia Białorusi.

W przypadku przyjęcia decyzji o deportacji, obcokrajowiec ma 5 dni roboczych na zgłoszenie zażalenia do wyższego organu, później sprawa trafia do sądu. Na każdym etapie postępowania można dołączyć dokumenty potwierdzające silny związek z Białorusią: mienie, rodzinę, biznes.

Ksenia Tarasewicz, aa, jb/belsat.eu

Wiadomości