Władimir Putin poległ w wywiadzie z austriackim dziennikarzem


Władimir Putin udziela wywiadu Arminowi Wolfowi, fot. Kremlin Stories

Rosyjski prezydent pogubił się i był zdenerwowany podczas udzielania wywiadu dla Armina Wolfa z austriackiej telewizji ORF. Wszystko dlatego, że inaczej niż zwykle, Kreml nie napisał pytań dziennikarzowi.

To był pierwszy od wielu lat wywiad w którym Władimir Putin się zestresował. Przed wizytą w Austrii rosyjski prezydent udzielił 4 czerwca telewizyjnego wywiadu Arminowi Wolfowi ze stacji ORF. Putin zaczął od typowego dla siebie monologu o tym, jak rozsądną i otwartą politykę wobec Austrii i Europy prowadzi Rosja.

Ale potem było coraz gorzej. Kolejne pytania Armina Wolfa wyprowadzały Putina z równowagi. Usłyszał m.in., że Rosja próbuje podzielić Unię Europejską, jest odpowiedzialna za strącenie malezyjskiego boeinga, a na Ukrainie przeprowadziła bezprawną aneksję Krymu.

Nerwy Putina

Po mowie ciała Putina widać było, że się irytuje. Nerwowo podskakiwała mu noga, drżał i uciekał wzrokiem. Tracił panowanie tak bardzo, że kilkukrotnie zwracał uwagę austriackiemu dziennikarzowi, że nie pozwala mu dokończyć.

– Chce pan usłyszeć odpowiedź, czy sam pan sobie odpowie? Mogę skończyć? – rzucał zirytowany Putin.

Wszystko przez to, że to nie był wywiad w jego ulubionym formacie. Czyli od początku do końca całkowicie ustawiony, z pytaniami wcześniej dokładnie napisanymi przez kremlowskie służby prasowe. W dodatku Armin Wolf nie dawał się zbić z tropu i bezpardonowo przerywał Putinowi, kiedy słyszał, że ten brnie w propagandowe kłamstwa. Jak na przykład przy pytaniu o Ukrainę.

Wolf zarzucił Putinowi, że kłamał w sprawie tzw. „zielonych ludzików” na Krymie w 2014 r. Najpierw Rosja bowiem nie przyznawała się, że byli to jej żołnierze, a rosyjski prezydent twierdził, że takie mundury można było kupić w każdym sklepie militarnym. Dopiero potem Moskwa potwierdziła, że było inaczej. Putin przedstawił mu więc kolejną, nieprawdopodobną wersję historii krymskiej. Miał wysłać na Krym wojsko, by chroniło inne rosyjskie wojsko, czyli Flotę Czarnomorską, bo rzekomo na półwyspie grasowali wtedy ukraińscy nacjonaliści zagrażający rosyjskim bazom.

Kłamstwa o Krymie i Ukrainie

Armin Wolf, jak na rasowego dziennikarza przystało nie dawał się sprowokować sugestiami Putina, że rewolucja na Ukrainie była bezprawnym zamachem stanu, a aneksja Krymu odbyła się w sposób demokratyczny. Dla Putina był to ciężki wywiad. Choć nie raz tłumaczył światu zachodniemu rosyjską wersję wydarzeń na Ukrainie i wyjaśniał, że Rosja wcale nie prowadzi agresywnej polityki, tym razem absolutnie nie kontrolował rozmowy. Co chwilę musiał zderzać się z rzucanymi przez dziennikarza faktami i kontrowaniem kremlowskiej opowieści.

Wywiad był oficjalny i miał być dla Putina nowym otwarciem na Zachód przed pierwszą, ważną wizytą w europejskim kraju – Austrii. Okazał się blamażem. Tym większym, że zapis rozmowy Kreml musiał umieścić na swoich oficjalnych stronach.

Nagość prezydenta

Dziennikarz zapytał Putina, czemu tak często pokazuje się półnagi. Zmieszany rosyjski prezydent odparł, że lepiej półnagi, niż całkiem nagi i nie będzie się chował w krzakach, kiedy odpoczywa. Tym pytaniem Wolf zawstydził Putina tak bardzo, że kiedy poprosił chwalącego się wszędzie znajomością mowy Goethego prezydenta, by powiedział na do widzenia coś po niemiecku, ten wydukał jedynie: „danke schoen”.

Putin szybko postara się zapomnieć o austriackiej, medialnej porażce. Już następnego dnia na osłodę udzielił wywiadu chińskim mediom. A w czwartek wystąpił na wielkiej telekonferencji z Rosjanami. Tu już wszystko było bezpieczne i pod kontrolą.

Obejrzcie cały wywiad Armina Wolfa z Putinem:

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze