Więźniowie polityczni liczeni w setkach. Co najmniej 900 Białorusinów może spodziewać się ciężkich wyroków

Według danych białoruskiej prokuratury wszczęto ponad 900 spraw karnych w związku z kampanią wyborczą i powyborczymi protestami. Już teraz obrońcy praw człowieka za więźniów politycznych uznali 169 osób. Z czego ponad 100 osób już skazano na wyroki więzienia lub ograniczenia wolności. Pozostali, często w aresztach, czekają na swoją kolej.

Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” w swoich szacunkach opieraja się na słowach prokuratora generalnego Andreja Szwieda , który 28 października powiedział, że w związku z protestami w kraju wszczęto 657 spraw karnych. Następnie, po akcji protestacyjnej 1 listopada wszczęto kolejne 231 spraw karnych. Dodatkowo szereg spraw karnych zostało wszczętych po akcji protestacyjnej w dniu 15 listopada.

Sad nad Natallą Hersche, Białorusinką o szwajcarskim obywatelstwie skończył się dla niej wyrokiem 2,5 lat więzienia za zerwanie kominiarki z milicjanta. Mińsk, 3 grudnia ub.r. Zdj. Belsat.eu

Walancin Stefanowicz, wiceszef „Wiasny” przyznaje, że obrońcy praw człowieka często nie mają informacji o kolejnym wyroku, gdyż krewni oskarżonych boją się o tym informować w nadziei, że jeżeli sprawa nie nabierze rozgłosu, sąd będzie łagodniejszy.

Od „wszczynania zamieszek” po „zniesławienie”

Białoruskie władze wykorzystują szeroki wachlarz przepisów w celu skazania protestujących Jak dotąd na najsurowszy wyrok 7 lat więzienia z powodów politycznych został skazany Uładzimir Harocha. Był sądzony w sprawie przygotowania masowych zamieszek w Nowogródku i innych rejonach obwodu grodzieńskiego (art. 293 pkt 1 i 3 Kodeksu Karnego). W sumie obrońcy praw człowieka znają nazwiska prawie 180 osób, które są ścigane za „masowe zamieszki”. Jednak tylko sprawy mieszkańców Nowogródka, Uładzimira Harocha i Dzianisa Kireszczanki trafiły do sądu.

Od lewej: Dzianis Kireszczanka skazany na 1,5 roku więzienia i Uładzimir Haroch skazany na 7 lat więzienia podczas rozprawy 15 grudnia. Zdj. Belsat.eu

Większość osób już skazanych została oskarżona na podstawie art. 364 Kodeksu Karnego („przemoc lub groźba użycia przemocy wobec pracownika organów spraw wewnętrznych”), 363 KK („stawianie oporu wobec pracownika organów spraw wewnętrznych”) i 342 KK („organizacja lub aktywny udział w akcjach zbiorowych rażąco naruszających porządek publiczny”). Zwykle te sprawy były bezpośrednio związane z wydarzeniami, które miały miejsce podczas protestów. Jednak inne artykuły są również szeroko stosowane.

Na przykład w przypadku ludzi schwytanych za umieszczanie politycznego graffiti wszczęto sprawy za „złośliwe chuligaństwo” (art. 339 KK) i „profanację budynków lub zniszczenie mienia” (art. 341 KK). Zapadły już pierwsze wyroki za napis na asfalcie „Nie zapomnijmy” na miejscu zabójstwa demonstranta Alaksandra Tarajkouskiego. Łącznie skazano pięć osób: Maryję Babowicz (1,5 roku aresztu domowego ), Dzianisa Hrachanowa, Ihara Samusienkę (obaj – 1,5 roku „prac publicznych i ograniczenia wolności”), Maksima Pauluszczyka i Uładzisława Hulisa (obaj otrzymali 2 lata więzienia). 21-letnia mieszkanka Mińska Maryja Safonawa została ukarana 2-miesięcznym aresztowaniem za napis „Niech żyje Białoruś” i wizerunek biało-czerwono-białej flagi na budynku, drzwiach do piwnicy, balustradach, chodnikach i koszu na śmieci.

Mińsk: dwa lata kolonii karnej za napis na chodniku „Nie zapomnimy”

Maryja Babowicz po ogłoszeniu wyroku. Zdj. Belsat.eu

Zniesławienie flagi, milicjanta i prezydenta

Rozpatrzono także kilkanaście spraw na podstawie artykułów Kodeksu Karnego dotyczących zniesławienia np. za obrazę symboli państwowych (art. 370 KK), zniesławienie przedstawiciela władzy (art. 369 KK) i prezydenta (art. 369 KK), lub po prostu zniesławienie (art. 188 KK)

Na przykład 6 stycznia mieszkająca w Grodnie Julia Arszun została ukarana 2-letnim aresztem domowym za obraźliwy komentarz pod zdjęciem milicjanta w cywilu na jednym z kanałów komunikatora Telegram. Student Mińskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego Ilia Tananka został skazany 26 listopada na 1,5 roku prac publicznych i ograniczenia wolności za napisanie „Bałaba zabójca” na tablicy informacyjnej przy wejściu do domu szefa mińskiego OMON Zmiciera Bałaby.

Uczetnicy procesu w sprawie blokowania ulicy na mińskim osiedlu Sierabranka. Zdj. Belsat.eu

W rejonie nieświeskim 65-letnia kobieta została ukarana rokiem aresztu domowego za nieprzyzwoity zdaniem sądu komentarz pod zdjęciem jednego z milicjantów, a mieszkaniec Mołodeczna na 1,5 roku prac publicznych za obraźliwy napis na budynku na temat szefa miejscowej milicji. W Brześciu 17-letni Arciom Zialankou dostał 6 miesięcy aresztu domowego za próbę spalenia flagi państwowej.

Biznesmen ze Smorgoni skazany na prace społeczne za wpis na portalu społecznościowym

Według Walancina Stefanowicza z organizacji „Wiasna” obrońcy praw człowieka nalegają na całkowitą dekryminalizację zniesławiających artykułów, kierując się między innymi stanowiskiem Komitetu Praw Człowieka ONZ.

Sądy zawsze po stronie milicjantów

Stefanowicz zwraca uwagę na fakt, że w procesach widać jedną generalną tendencję: sądy wydają jak najsurowsze wyroki wobec uczestników protestów oskarżonych o stosowanie przemocy lub oporu wobec milicji.

– Tutaj wzór postępowania jest oczywisty. Po pierwsze, można zauważyć, że sądy nie oceniają legalności działań milicjantów. Oznacza to, że sądy a priori wychodzą z faktu, że wszystkie działania milicji są zgodne z prawem. W związku z tym, jeśli ktoś nie podporządkowuje się milicjantowi lub mu się przeciwstawia, wówczas stosuje się mechanizmy dodatkowej ochrony funkcjonariuszy. Jednak kategorycznie nie zgadzamy się z takim podejściem, bo omawiane akcje uliczne mają charakter pokojowy – podkreśla obrońca praw człowieka.

Białoruski OMON traktuje brutalnie uczestników pokojowych demonstracji, łamiąc ich prawo do wyrażania poglądów. Zdj. Alisa Hanczar / Belsat.eu

Stefanowicz zwraca uwagę, że na wiecach ludzie korzystali z prawa do wyrażania opinii, które gwarantuje zarówno Konstytucja, jak i prawo międzynarodowe. Jego zdaniem zgodnie z wytycznymi OBWE dotyczącymi wolności pokojowych zgromadzeń, takie zgromadzenia, nawet jeśli odbywają się z naruszeniem procedur, ale mają charakter pokojowy, muszą być chronione przez państwo.

– Dlatego mamy do czynienia z faktem, że milicja narusza wolności obywateli. Wszystkie te działania należy rozpatrywać w kontekście zwykłego wyrządzania krzywdy fizycznej lub przemocy, bez uwzględnienia dodatkowej ochrony funkcjonariuszy. Przecież to nie jest ochrona porządku publicznego – dodaje wiceszef „Wiasny”.

Efektem takie podejścia są niezwykle surowe kary wieloletniego więzienia. W Mołodecznie Paweł Piaskou otrzymał trzy lata i trzy miesiące, a Uładzisłau Euscigniejeu – 3 lata za przepychanki z milicją. Jednocześnie konsekwencje działań obydwu skazanych ograniczyły się do kilku zadrapań i uszkodzeń munduru, na jakie narażony był milicjant.

W Mohylewie Uładzimir Szustau został ukarany 3 latami pozbawienia wolności. Mężczyzna podczas milicyjnej interwencji upadając na ziemię, uderzył głową w ciało milicjanta, a następnie, próbując wstać, złapał go za nogi. Milicjant nawet się nie zadrapał – tylko upadł na pośladki. A w Mińsku 44-letni biznesmen Dzmitrij Hałko został skazany na trzy lata więzienia za próbę wybicia z rąk tajniaka kamery wideo, którą ten filmował koncert na podwórku przed jego domem.

Uładzimir Szustau. Zdj. Belsat.eu

Zdaniem Stefanowicza sądy w sprawach niepolitycznych, codziennych konfliktów z milicjantami są znacznie łagodniejsze. Osoby wdające się w awantury z funkcjonariuszami w takich wypadkach nie trafiają do więzień na lata, co najwyżej dostają kary ograniczenia wonności lub kilku miesięcy aresztu

Najgłośniejszym przypadkiem przytaczanym przez Stefanowicza jest wyrok na Natallę Hersze. Dostała ona wyrok 2,5 lat kolonii karnej za to, że podczas próby aresztowania zerwała milicjantowi kominiarkę i przypadkowo podrapała go po twarzy. Obrońcy praw człowieka podkreślają, że działań Hersze w ogóle nie można zakwalifikować jako oporu wobec milicji, gdyż zdjęcie kominiarki było symbolicznym działaniem, mającym na celu ujawnienia tożsamości funkcjonariusza arbitralnie stosującego przemoc wobec demonstrantów.

Natalla Hersche przed sądem. Zdj. Belsat.eu

– Otrzymała za to dwa i pół roku więzienia. To żywy przykład nieproporcjonalnie surowego wyroku, który jest absolutnie nieadekwatny do tego, co zarzuca się danej osobie- podsumowuje Stefanowicz.

W sprawie karnej o wszczynacie zamieszek są również oskarżone dwie dziennikarki Biełsatu: Kaciaryna Andrejewa I Daria Czulcowa, które zostały zatrzymane na 13. piętrze wieżowca, z którego filmowały przebieg demonstracji. Obydwie od ponad 50 dni siedzą w areszcie. Władze nie zgodziły się, by odpowiadały z wolnej stopy. Grozi im do 3 lat więzienia.

50 dni w areszcie: dziennikarki Biełsatu czekają na proces

Ihar Iliasz, jb/belsat.eu

 

Wiadomości