Więzień polityczny trafił do karceru za odmowę mycia więziennych toalet


Зміцер Паліенка

 Zmitra Palijenkę pozbawiono też za to na trzy miesiące widzeń z ojcem.

List z kolonii karnej w Bobrujsku dostał dziś działacz białoruskiego ruchu anarchistycznego Wiaczasłau Kasinierau.

– Odebrałem dziś malutki kawałek papieru, na którym Zmicier pisze, że niedawno spędził 4 dni w karcerze. Stało się tak wskutek odmowy sprzątania toalety w celi. Administracja kolonii świetnie wie: ci, którzy zgadzają się sprzątać kibel, automatycznie są zaliczani do najniższej kasty więźniów, nad którymi wszyscy będą się znęcać. Takie metody ze strony strażników to ewidentne łamanie prawa i Ciemnogród – komentuje informacje zza krat adresat listu.

Zmicier poinformował go też, że został pozbawiony prawa do widzeń z ojcem na trzy miesiące. Taka kara może być konsekwencją szeregu naruszeń regulaminu więziennego.

– Kiedy więzień trafia do karceru, jest to odnotowane w charakterystyce osoby i dalej stosowane są różne kary. Na przykład pozbawienie widzeń z bliskimi – mówi Kasinierau.

Zmicier Palijenka jest działaczem anarchistycznym, skazanym w październiku ub.r. na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu za rzekomą napaść na milicjanta podczas Masy Krytycznej w Mińsku. Milicja przerwała akcję rowerzystów, a podczas zatrzymań jej uczestników, Palijenka miał podrzeć funkcjonariuszowi ubranie. Na sądzie nie przyznał się do winy.

Później skazany brał udział w akcjach protestu i pikietach, aż wiosną tego roku został aresztowany ponownie. Sąd „odwiesił” wyrok i wysłał Zmitra do odbycia jego reszty w kolonii karnej w Bobrujsku. W poczet kary zaliczono mu pięć miesięcy, który Palijenka spędził w areszcie podczas śledztwa w sprawie spacyfikowanej przez milicję Masy Krytycznej.

Białoruscy obrońcy praw człowieka uznali go za więźnia politycznego.

Kaciaryna Andrejewa, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze