Wierna sojuszniczka Łukaszenki dziękuje urzędnikom za lojalność i straszy wojną domową

Przewodnicząca Rady Republiki Natalla Kaczanawa spotkała się z urzędnikami w Nowopołocku. Jest ona uznawana za prawą rękę Alaksandra Łukaszenki.

Natalla Kaczanawa przedstawiła swoją wizję rozwoju sytuacji na Białorusi. Jej zdaniem przed wyborami prezydenckimi, gdy spotykała się z aktywem robotniczym fabryk i zakładów pracy, nikt nie mówił o tym, co mu się nie podoba, co trzeba poprawić.

– Gdy zaczęli zbierać podpisy [pod kandydaturami w wyborach], zaczęły się prawdziwe bachanalia: dręczyli władzę, prezydenta, posypały się groźby, obrazy.

Uwolnijcie kobiety i dzieci! FIDH apeluje do władz Białorusi

9 sierpnia odbyły się wybory. Przewodnicząca Rady Republiki powiedziała, że nikt nie był lepszy od Alaksandra Łukaszenki.

– Nie było żadnego dobrego kandydata, który mógłby konkurować z rządzącym prezydentem – dodała.

Zdaniam Kaczanawej, od razu po zamknięciu lokali wyborczych rozpoczęła się próba przewrotu, którą kierowały siły, które urzędniczka określa mianem “lalkarzy”. Wyraźnie zasugerowała też, że informacje o pobiciach, czy gwałtach na zatrzymanych to “fake”, które rozprzestrzeniane są w internecie, szczególnie w kanałach komunikatora Telegram.

– No ktoś oczywiście dostał po pupie, to jest jasne – dodała.

Według przewodniczącej Rady Republiki, protesty najsilniejsze są w tych dzielnicach, gdzie są najdroższe mieszkania.

– Tam ani ja, ani wy tym bardziej, nigdy nie kupimy sobie mieszkania – mówiła do urzędników.

„Sam widziałeś, powaliłem go, ale był przytomny” – znajomi Łukaszenki opowiadają o zabójstwie Bandarenki

Natalla Kaczanawa powtórzyła także, że zabity w zeszłym tygodniu na “Placu Zmian” Raman Bandarenko był pijany, a prezentowana w internecie dokumentacja medyczna, gdzie napisano, że nie stwierdzono alkoholu we krwi to kłamstwo.

– Sam wyszedł na to podwórko. A to, że był pijany, to na sto procent […] A ilu pijanych się bije? Każdego dnia tacy umierają. A oni im robią nabożeństwa żałobne!

Jej zdaniem, niemożliwe jest, aby w godzinę po pojawieniu się informacji o śmierci Ramana Bandarenki na Plac Zmian same z siebie przyjechały tysiące ludzi.

– Ktoś umarł, myślisz, gdzie kwiatek kupić – na to trzeba czas. A tu tak szybko! Doskonałe scenariusze są opracowywane!

Kaczanawa dodała też, że nie jest wykluczone, że dojdzie do wojny domowej.

– Chcę dotrzeć do każdego i powiedzieć “Ludzie, zatrzymajcie się!”. W przeciwnym razie będzie wojna.

Na koniec postawiła zadanie przed urzędnikami, aby pracowali z ludźmi, rozmawiali z nimi.

Prawa ręka Łukaszenki próbuje uspokoić nastroje na uczelni

pp/belsat.eu wg Tut.by

Wiadomości