Wiceminister spraw zagranicznych RP: miliard euro pomocy dla Białorusinów to dopiero początek

Marcin Przydacz, wiceszef polskiego MSZ w studiu Biełsatu odpowiedział m.in. na pytania dotyczące „planu Marshalla dla Białorusi” anonsowanego przez premiera Mateusza Morawieckiego, perspektywie zamknięcia białoruskiej granicy z Polską i obecnym statusie Alaksandra Łukaszenki w oczach Zachodu.

– Panie Ministrze, Łukaszenka mówi o zamknięciu granicy z Polską, Ukrainą i Litwą. Jaka jest oficjalna odpowiedź Warszawy?

-Po pierwsze, chciałbym podziękować za zaproszenie. Pierwszy raz udzielam wywiadu dla Biełsatu, ale to dla mnie bardzo ważne, żeby rozmawiać bezpośrednio z białoruskimi dziennikarzami i narodem białoruskim, nie tylko przez propagandę władzy w Mińsku i propagandę rosyjską. Chciałbym przeprosić, że mówię teraz po rosyjsku, na razie jeszcze nie opanowałem białoruskiego, ale dołożę wszelkich starań i może do następnego spotkania się uda.

Odnośnie granic, oczywiście analizujemy słowa Łukaszenki. Na razie, ruch na granicy białorusko-polskiej odbywa się normalnie. Rozmawiałem z naszymi litewskimi partnerami – tam również nic takiego nie ma miejsca. Dla nas to element psychologicznej gry pana Łukaszenki. Jak zwykle próbuje nastraszyć białoruski naród – niby są jacyś wrogowie na zachodzie, nie wiadomo co robią, więc trzeba zamknąć przed nimi granice i nie wpuszczać Białorusinów również do nich. Polska jest oczywiście krajem otwartym dla Białorusinów. Obecnie na granicy nie dzieje się nic takiego, jednak nie chcemy słuchać podobnych słów z ust pana Łukaszenki i innych przedstawicieli władzy w Mińsku.

Opowiadamy się za pokojowymi relacjami i chcielibyśmy dialogu z Mińskiem. Jak na razie nie udaje się to, mimo naszych prób nawiązania porozumienia i rozmowy o politycznym kryzysie, który panuje teraz na Białorusi, jednak druga strona zupełnie nie jest na to gotowa. Jedyny człowiek, z którym pan Łukaszenka chciał rozmawiać, to nie polski prezydent, nie kanclerz Merkel, a wyłącznie Władimir Putin.

Łukaszenka: jesteśmy zmuszeni do zamknięcia granic z Polską, Litwą i Ukrainą

-Kiedy rozmawiamy o Aleksandrze Łukaszence, mówi Pan “pan Łukaszenka”. Jaki dziś jest status Łukaszenki w Polsce? Kim on jest dla Warszawy?

– Oczywiście do 6 listopada jest on prezydentem Łukaszenką, głową państwa. Mimo tego nawołujemy do rozpisania nowych wyborów. Polska i cała Unia Europejska odmówiły uznania ważności tych, które odbyły się 9 sierpnia na Białorusi. Nie były one ani wolne, ani uczciwe według międzynarodowych standardów, dlatego oficjalnie wzywamy władze Białorusi do przeprowadzenia nowych wyborów. Uważamy, że naród białoruski ma prawo wybierać swoich przedstawicieli, swojego prezydenta w uczciwych i wolnych wyborach.

– Jednak Łukaszenka mówi, że 80 proc. nie da się sfałszować, że wygrał te wybory i nie ma co do tego wątpliwości. Teraz Minister Spraw Zagranicznych Uładzimir Makiej mówi, że jeśli będą jakiekolwiek sankcje wobec Białorusi, to nie pozostaną bez odpowiedzi. Grozi się niezależnym dziennikarzom, którzy mają akredytację na Białorusi. Reporterzy Biełsatu są poddawani ciągłym represjom i część z nich siedzi teraz w więzieniu. Wszyscy są zakładnikami tego systemu. Jak odpowiedzieć na oficjalne stanowisko Mińska w tej sytuacji?

-Po pierwsze, jeśli pan Łukaszenka mówi o swoich 80 proc., to skąd te tysiące ludzi na ulicach? Skąd od samego początku te setki tysięcy osób, które pojawiają się każdego dnia. Naród wychodzi na ulicę przeciwko tej władzy. Stąd pytanie: jeśli cały naród, a 80 proc. to prawie cały naród, popiera prezydenta Łukaszenkę, to skąd te protesty?

Odnośnie sankcji, oczywiście Polska i Unia Europejska mają listę osób, wobec których już są, lub będą stosowane sankcje. Dotyczy to tych ludzi, którzy odpowiadają za represje i fałszowanie wyborów. Jeśli ma być jakaś odpowiedź (ze strony Białorusi – Belsat,eu) – niech będzie. Nikt nie będzie się z tego powodu zamartwiał. Bardzo ważna jest dla nas odpowiedź międzynarodowej wspólnoty, w tym przypadku Unii Europejskiej oraz naszych partnerów z NATO. Ważne, żeby człowiek, który odpowiada za represje, za fałszowanie wyborów, otrzymał jasną odpowiedź: nie wjedziesz na terytorium Unii Europejskiej i wszystkie twoje aktywy finansowe również zostaną tam zablokowane.

– Czy na tej liście powinien się znaleźć także Alaksandr Łukaszenka?

– Rozmawiamy o tym z naszymi europejskimi partnerami. Chodzi o to, że Łukaszenka jest pewnym symbolem. Oczywiście to ważny człowiek na Białorusi, głowa państwa. Będzie czy nie, to nie zmieni niczego w białoruskim systemie. Dla nas istotni są inni członkowie jego administracji, ale rozmowy o samym Łukaszence i tak toczą się wewnątrz państw UE. Ważne, aby wszystkie kraje podpisały się pod tą listą wspólnie, wszystkie 27 państw. Właśnie o tym będziemy dyskutować w przyszłym tygodniu.

– Wracając do “Planu Marshalla”, który przedstawił polski premier Mateusz Morawiecki – chodzi o pomoc w formie co najmniej miliarda euro. Polska w tej sytuacji jest jednym z krajów, które robią najwięcej dla Białorusi i białoruskiej demokracji. Istnienie Biełsatu, to także przede wszystkim polska pomocna dłoń. Na co może zostać przeznaczony ten miliard euro?

– Oczywiście, Polska zrobiła już wiele, ale to dla nas normalne, ludzkie zachowanie. Jesteśmy przecież sąsiadami, sąsiedzkim krajem. Mamy z Białorusinami wiele wspólnego, zarówno jeśli chodzi o historię, jak i kulturę, dlatego jest to dla nas naturalne zachowanie, nie widzę w tym niczego złego. Jesteśmy krajem solidarności…

– Rosja też jest sąsiadem, a robi coś zupełnie innego.

– Ale oni mają inną historię. Zawsze starali się dominować, zamiast współpracować. Pamiętają Państwo Unię Lubelską – wszystkie narody w naszym państwie mogły razem żyć i pracować.

Co do planu, ten miliard jest dopiero początkiem, to pierwszy krok. Nie rozmawialiśmy jeszcze o dokładnych kwotach z naszymi europejskimi partnerami, w przyszłym tygodniu odbędzie się szczyt UE. Mamy już wsparcie Grupy Wyszehradzkiej, możemy liczyć na to, że plan poprą także kraje bałtyckie. Będzie to plan ekonomiczny dla nowej, demokratycznej Białorusi.

– Bez Łukaszenki?

-To Białorusini zadecydują kto zostanie ich prezydentem, jeśli wybory będą wolne i uczciwe. Od początku należy mówić o wyborach. Te, które odbyły się 9 sierpnia, z pewnością nie były uczciwe. Jeśli zaczniemy rozmowę o wyborach i odbędą się one z udziałem międzynarodowych obserwatorów, na przykład z OBWE, którzy potwierdzą, że wszystko przebiegło prawidłowo, wtedy można zacząć rozmowy o pieniądzach dla Białorusi. A kto będzie prezydentem Białorusi – to już w waszych rękach. Najważniejsze, aby sytuacja się ustabilizowała.

Teraz na Białorusi panuje nie tylko polityczny kryzys, ale także ekonomiczny. Najważniejsze, aby nie odczuł to zwykły białoruski obywatel. Dużo mówi się o kredytach z Rosji. Ja pytam: gdzie te pieniądze? Proszę zapytać kogokolwiek na ulicy w Mińsku, czy w jakikolwiek sposób odczuł tę pomoc finansową? Pieniądze od Unii Europejskiej, to pieniądze dla zwykłego obywatela, na infrastrukturę, na wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw.

To samo zrobiliśmy w Polsce w latach dziewięćdziesiątych. Nasza gospodarka teraz tak dobrze się rozwija, ponieważ przeprowadziliśmy reformy, zmieniając sowiecki system na wolnorynkowy. Bardzo szybko rozwija się u nas sektor IT, to też wasz znak firmowy. Takich sektorów można utworzyć mnóstwo. Bezpieczeństwo energetyczne. Jesteśmy gotowi rozmawiać o dostawach ropy i gazu z innych krajów – dywersyfikacja. W Polsce sprowadzamy ropę nie tylko z Rosji, ale także z innych krajów, żeby mieć możliwość wyboru. Powiedziałbym więc, że jest to kompleksowy plan. Nie samo przekazanie pieniędzy, jak robi to pan Putin, a świadczenie systemowego wsparcia reform, tak aby odczuli to przeciętni Białorusini.

-Mówi Pan o miliardzie euro na początek. Putin oferuje półtora miliarda dolarów od razu. Oczywiście, nikt w państwowej propagandzie nie wspomina, że Putin weźmie te pieniądze z powrotem, ponieważ w większości pójdą one na spłatę kredytów, które Rosja dawała wcześniej. Albo na utrzymanie elektrowni jądrowej w Ostrowcu, która również jest rosyjska. Tutaj rosyjska pomoc finansowa jest wątpliwa. Mówił Pan o zwykłych obywatelach. Dlaczego Polska w ogóle pomaga Białorusi? Państwowa propaganda cały czas wysuwa argument, że Polska chcę nas zagarnąć, Polska chce naszego terytorium, Polska troszczy się o swoje interesy. Co można odpowiedzieć na taką propagandę?

– Relacje między państwami są prawie jak relacje między ludźmi. Kto chcę żyć z niestabilnym sąsiadem obok? Nikt nie wie, co on zrobi: będzie się awanturować czy nie, będzie pić czy nie. Nie ma o czym mówić – Białoruś to nasi sąsiedzi. Wszyscy chcą na wschodzie UE stabilnego sąsiada – to po pierwsze.

Po drugie, widzimy tysiące ludzi, którzy na ulicach Mińska, Grodna czy innych miast, walczą o swoje prawa, o swoją wolność, o wartości, które również dla nas są bardzo cenne. Wolność i demokracja są również naszymi, europejskimi wartościami. Dlatego was rozumiemy. W latach osiemdziesiątych w Polsce również występowaliśmy przeciwko swojej władzy. Udało nam się ją zmienić i teraz patrzymy na aktualne wydarzenia, jak na naszą własną historię, tylko odrobinę wcześniej. Dlatego też pomoc jest normalną reakcją w tej sytuacji. Białorusini są dla nas bliskim narodem. Spójrzcie, ilu Białorusinów spaceruje po Warszawskich ulicach – są dla nas jak rodzina.

– To normalne w demokratycznym świecie, ale zapewne nie dla Łukaszenki, który mówi, że w Grodnie wywiesza się polskie flagi, co wydaje się być kompletnym absurdem, dalekim od prawdy.

– Oczywiście, on chce wszystkich nastraszyć. Ostatnie lata pokazują, że jeśli rzeczywiście jest się czego bać, to nie polskiej flagi, a rosyjskiej. Proszę popatrzeć na Ukrainę, na Gruzję.

– Członek Rady Koordynacyjnej – Paweł Łatuszka, znany panu były ambasador Białorusi w Polsce mówi, że w przypadku rozpoczęcia reform przyda się nie jeden miliard, a nie mniej niż cztery. Czy Unia Europejska jest gotowa na taką sumę?

-Proszę popatrzeć, jak duże wsparcie innym krajom Europy Wschodniej okazała UE. Na przykład dwa miliardy dla Mołdawii w poprzednim roku. Sześć miliardów dla Ukrainy, również w ubiegłym roku. Pan Łukaszenka odmówił pomocy ze strony zachodu. Miliard, o którym rozmawiamy, jest tylko pierwszym krokiem. Oczywiście, białoruska gospodarka potrzebuje większego wsparcia, ale wszystko zależy od warunków politycznych i reform. Nie możemy tak po prostu obiecać pieniędzy, nie wiedząc co się z nimi stanie.

Morawiecki: Zaproponuję „Plan Marshalla dla Białorusi”

Proszę zobaczyć, jaki poziom życia jest teraz w Polsce, na Litwie czy w innych krajach UE. Nie wzywamy Białorusinów do geopolitycznego wyboru. Najważniejsza jest wasza decyzja, wasze słowo. Moim zdaniem rosyjska gospodarka także przechodzi kryzys. Proszę zobaczyć na ceny gazu lub ropy, na to co dzieje się teraz w Chabarowsku. Tam również sytuacja jest niestabilna. W Zachodniej Europie gospodarka ma się o wiele lepiej, dlatego obietnice z naszej strony są bardziej realne. Nam Polakom pomagano w latach dziewięćdziesiątych. Mam nadzieję, że my także będziemy mogli pomóc naszym sąsiadom ze wschodu.

Z Marcinem Przydaczem rozmawiał Siarhiej Padsasonny/ jb/ belsat.eu

 

Wiadomości