Weteran poszukiwany. Czym jest Dzień Zwycięstwa dla rosyjskich staruszków?


Źródło - ria.ru

Każdego roku 9 maja Rosja hucznie obchodzi rocznicę zakończenia II wojny światowej. Stałym elementem, symbolem święta są weterani. I choć po 73 latach ich liczba powinna się zmniejszać, stale rośnie. Czym wytłumaczyć ten fenomen?

Powszechnie znany jest stereotypowy obraz radzieckiego weterana – staruszka w mundurze lub garniturze obwieszonym medalami. 9 maja bohaterom swojego kraju kwiaty wręczają dzieci i urzędnicy, przedstawiciele władz ściskają im ręce i pozują do zdjęć. Bez weteranów nie może być Dnia Zwycięstwa.

Cała Rosja pomaga weteranom

Jest to szczególny dzień dla uczestników największego konfliktu zbrojnego w historii – przypomina sobie o nich całe państwo. Z tej okazji w każdym regionie Rosji organizowane są większe lub mniejsze akcje pomocy weteranom – uczestniczą w nich wolontariusze, ale też specjalnie zmobilizowani urzędnicy, nauczyciele i pracownicy lokalnych zakładów. I oczywiście przedstawiciele władz, przynajmniej wtedy, gdy w pobliżu jest fotoreporter.

Gubernator Kraju Ałtajskiego pozuje z weteranem. Zdjęcie – altairegion22.ru

Co roku państwo wydaje na ten cel wielkie pieniądze – przykład idzie z góry. 6 maja Władimir Putin podpisał dekret, na mocy którego z federalnego budżetu na jednorazowe zapomogi dla weteranów przeznaczono 1,034 mld rubli, czyli prawie 59 mln złotych. Każdy rosyjski weteran w Rosji i krajach nadbałtyckich dostanie „od prezydenta” po 10 tysięcy rubli (560 złotych).

Czytajcie więcej:

Swoją cegiełkę dorzucają też władze obwodów, rejonów i poszczególnych miejscowości. Gubernator Kraju Ałtajskiego przeznaczył na ten cel 4,5 mln rubli (256 tys. złotych) – każdy z 1 800 weteranów dostanie prezent wart w przeliczeniu 142 złote. I jeszcze pocztówkę, na którą władze wydadzą równowartość… 47 złotych.

Zazwyczaj prezent dla 90-latków to ciepła pościel – taki prezent polecają też internetowe poradniki (obok kolekcji filmów wojennych, słodyczy i fotoksiążek). Czasem jednak władza jest bardziej hojna – nieraz wiekowi weterani otrzymywali nawet samochody. Głośne są też przypadki kompletnie nietrafionych podarków – np. zestawu do cymbergaja dla dzieci, czy też maszynki do mielenia mięsa dla uczestników krwawej bitwy pod Moskwą.

Czytajcie więcej:

Przyczyna „wtop” jest prosta – do kampanii „dobrowolnie-przymusowo” włączane są miejscowe zakłady. Czasem więc warsztaty kolejowe, jak w Ussurijsku, dostarczą staruszkom drewno, innym razem lokalna fabryka da to, co akurat nie schodzi. Albo też prezent, z którego może lepiej weterani nie powinni korzystać – w tym roku Aerofłot obdarował 60 mieszkających w Izraelu radzieckich kombatantów bilety do Moskwy i Petersburga. O bilecie powrotnym rosyjskie media nie piszą.

Problem wagi państwowej – populacja weteranów maleje

73 lata po zakończeniu walk grupa pamiętających wojnę frontowców jest coraz mniejsza. Do kategorii weteranów na potrzeby mediów dołączane są więc kolejne grupy. To m.in. uczestnicy blokady Leningradu – cywile, którzy przetrwali w otoczonej przez Niemców, głodującego „północnej stolicy”. Prezenty i zapomogi zaczynają też trafiać do wdów po weteranach i frontowcach. Niektóre instytucje państwowe zaczęły też dbać o „bojowników tyłów” – robotników zakładów i gospodarstw w całym państwie, którzy pracowali na rzecz armii. W ten sposób weteranem stał się w praktyce każdy obywatel pamiętający wojnę.

Do prawdziwych weteranów dołączają też fałszywi, tacy, którzy 9 maja zakładają mundury, wchodzą na trybuny honorowe, ale na froncie II wojny światowej nie mieli szansy walczyć – są na to zwyczajnie zbyt młodzi. Są wśród nich radzieccy żołnierze tłumiący powstanie na Węgrzech w 1956 roku, pacyfikujący praską wiosnę w 1968 czy „afgańcy”.

Czytaj więcej:

Naciągani i udawani weterani są i będą. Bo weteran to symbol – zwycięstwa, silnej Rosji i zagrożenia z zewnątrz. Pytanie tylko, co będzie, gdy ich zabraknie?

pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze