Weryfikujemy informację o rosyjskich wojskowych na terenie Białorusi

Smoleńscy policjanci w Mińsku, „zielone ludziki” rozpraszające białoruskie protesty i rosyjska gwardia narodowa jadąca na Białoruś. W sieciach społecznościowych pojawiły się ostatnio liczne alarmistyczne, choć niepotwierdzone informacje.

Słuchy o obecności na Białorusi rosyjskich żołnierzy lub policjantów pojawiły się już w pierwszych dniach protestu. Dowodem miał być w filmik, na którym widać oddział funkcjonariuszy OMONu z rosyjskimi flagami na mundurach. Jednak okazało się, że były to jedynie elementy odblaskowe, a nie rosyjski trikolor.

Aktywnie też przez sieci społecznościowe przetoczyła się dyskusja o rzekomym konwoju Rosyjskiej Gwardii, a więc wojsk wewnętrznych podporządkowanych bezpośrednio Putinowi, zmierzających z Moskwy i Petersburga na Białoruś. Na drodze Petersburg-Psków zauważono np. około 30 – 40 pojazdów bez oznaczeń i numerów. Informowano, że mogły przewozić nawet 600 żołnierzy.

Była też mowa o ludziach w czarnych mundurach w samochodach bez tablic rejestracyjnych, jadących ze stolicy Rosji w kierunku granicy.

Tymczasem na Białorusi nie używa się wojskowego sprzętu produkowanego przez fabrykę Kamaz. I nie widziano na terenie Białorusi ciężarówek tego typu. Ciężarówkami i mikrobusami bez tablic rejestracyjnych za to lubią się poruszać funkcjonariusze OMONu oraz żołnierze wojsk wewnętrznych Białorusi.

Od naszych rosyjskich czytelników otrzymaliśmy informację, że jakoby „ze Smoleńska do Mińska wysłano wszystkich gliniarzy, wysłano nawet podoficerów i nieprzeszkolonych kadetów”. Zweryfikowaliśmy te informacje. Okazało się, że w Smoleńsku nic o tym nie wiadomo, a w mieście nie widać braku policji.

Do sprawy odniósł się też Aleksander Łukaszenka podczas wczorajszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa, który zdecydowanie zaprzeczył obecności rosyjskich żołnierzy i policjantów na Białorusi. Również Kreml w osobie sekretarza prasowego Dmitrija Pieskowa stwierdził, że Rosja ma zobowiązania do udzielenia pomocy wojskowej sąsiedniemu państwu, ale na razie nie ma takiej potrzeby.

Kreml o pomocy wojskowej dla Łukaszenki: Nie ma takiej potrzeby. „Teraz”.

jb/belsat.eu

Wiadomości