Warszawa: Białorusini i Polacy śpiewają, że runie mur

Akcja solidarności z Białorusinami pod Ambasadą Białorusi w Warszawie

Opublikowany przez Biełsat po polsku Piątek, 7 sierpnia 2020

W piątkowy wieczór pod białoruską ambasadą w Warszawie zebrał się tłum z biało-czerwonymi i biało-czerwono-białymi flagami. Demonstranci domagali się zmian politycznych na Białorusi. Wezwali też Polki i Polaków do solidarności z Białorusinami i Białorusinkami.

Manifestacja rozpoczęła się o godzinie 19 i już wtedy na ulicy Wiertniczej stało ponad 100 osób. Z każdym nadjeżdżającym autobusem ich liczba rosła, dochodząc w końcu do około 300. Uczestnicy polsko-białoruskiej manifestacji przynieśli transparenty z żądaniami uwolnienia więźniów politycznych i ustąpienia Alaksandra Łukaszenki.

Tłum przed białoruską ambasadą w Warszawie. Zdjęcie: belsat.eu

Powiewały biało-czerwono-białe flagi narodu białoruskiego, flagi polski, Unii Europejskiej, była też białoruska flaga państwowa. Przejeżdżające samochody trąbiły, a z ich otwartych okien słychać było białoruskie protest songi. Obecna na miejscu policja pilnowała, by demonstranci nie wchodzili na ulicę i mieli na twarzach maseczki.

Plakat Białoruskiego Domu w Warszawie. Zdjęcie: belsat.eu

Manifestację zorganizowały wspólnie fundacja Białoruski Dom w Warszawie i Ruch Polska 2050 Szymona Hołowni. Polskiego polityka nie było na miejscu, ale przemówił do zgromadzonych za pomocą wcześniej przygotowanego nagrania.

– Wolność, godność i poszanowanie praw człowieka są tak samo ważne dla Polek i Polaków. Wspieramy sprawę, o którą walczycie – przekazał Białorusinom polski polityk.

Polskie i białoruskie flagi przed ambasadą. Zdjęcie: belsat.eu

Reprezentujący jego ruch Karol Wilczyński i dr Sławomir Nałęcz wytłumaczyli zgromadzonym Polakom obecną sytuację na Białorusi. Poinformowali, że podobne manifestacje zostały przez nich równocześnie zorganizowane pod Barbakanem w Krakowie, pod białoruskim konsulatem w Białymstoku oraz w Berlinie i Londynie.

O godzinie 19 pod ambasadą było około 100 osób. Potem ich liczba wzrosła do 300. Zdjęcie: belsat.eu

Sławomir Nałęcz przypomniał, że ponad trzydzieści lat temu Białoruś podpisała międzynarodową konwencję o prawach człowieka, jednak jej nie przestrzega. Dodał, że przed wyborami parlamentarnymi prawa Białorusinów są powszechnie i jawnie łamane przez władze. Wezwał obecnych na wiecu Polaków i polskie media, by przekazały dalej informację o tym, że Białorusini oczekują polskiej solidarności.

Białorusini przynieśli pod ambasadę także flagi Unii Europejskiej. Zdjecie: belsat.eu

Do zebranych przemówił też Aleś Zarembiuk, prezes Białoruskiego Domu w Warszawie. Białoruski opozycjonista mówił po polsku, by być zrozumiałym dla wszystkich uczestników wiecu.

– Europa i Stany Zjednoczone myślały, że Białoruś śpi i nigdy się nie obudzi. Ale my się obudziliśmy i pokazaliśmy, że chcemy zmian. Nie już nie chcemy tego prezydenta. Chcemy żyć jak w Polsce i móc co 5 lat wybrać nowego prezydenta – powiedział działacz emigracyjny.

Po nim wystąpiła Natalla Radzina, redaktorka białoruskiego portalu poświęconego prawom człowieka Karta’97. Przypomniała, że w białoruskich więzieniach przebywają dziesiątki osób skazanych za poglądy polityczne, w tym liderzy opozycji i blogerzy. Wezwała Białorusinów, by 9, 10 i 11 sierpnia wyszli na masowe protesty.

Białorusini śpiewają mury pod swoją ambasadą w Warszawie

Opublikowany przez Piotra Jaworskiego Piątek, 7 sierpnia 2020

Po każdym przemówieniu tłum skandował po białorusku: “Wierzymy, możemy, zwyciężymy” i “Niech żyje Białoruś” oraz po polsku “Mińsk-Warszawa, wspólna sprawa” i “Solidarni z Białorusią”. Na koniec zgromadzeni zaśpiewali wspólnie “Mury” – najpierw w wersji polskiej, a potem białoruskiej.

“Wolna Warszawa dla wolnej Białorusi”. W sobotę wiec solidarności

Na zakończenie Karol Wilczyński przypomniał, że w sobotę o godzinie 11 pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki na Placu Żelaznej Bramy kolejną akcję solidarności z Białorusią organizują władze Warszawy.

“Wolna Warszawa dla wolnej Białorusi”. W sobotę wiec solidarności

O godzinie 20 większość zebranych rozeszła się. Pozostało około 100 osób, które skupiły się wokół niedopuszczonego do wyborów kandydata na prezydenta Białorusi Walera Capkały.

Waleryj Capkała opuścił Białoruś wraz z dziećmi. Jego żona Wieranika została w kraju, by wraz ze Swietłaną Cichanouską i Maryją Kalesnikową kierować białoruskim ruchem obywatelskim. Zdjęcie: belsat.eu

Polityk nie otrzymał od organizatorów mikrofonu, jednak jego rozmowa z demonstrantami była transmitowana na żywo przez kilka osób oraz relacjonowana przez ekipy telewizyjne. Polityk wezwał Białorusinów do ogólnonarodowych strajków i obrony swoich głosów poprzez udział w ich niezależnym liczeniu.

Do wyborów prezydenckich na Białorusi został już tylko jeden dzień. Rządzący od 26 lat Łukaszenka zapowiedział, że władzy nie odda i straszy obywateli siłowym rozpędzeniem ich buntu.

Niedopuszczony kandydat na prezydenta: Łukaszenka stracił kontakt ze społeczeństwem

pj/belsat.eu

Wiadomości