Walka z dezinformacją: „Prawda nigdy nie zwycięży sama z siebie” – debata Warsaw Security Forum


Podczas Warsaw Security Forum jednym z poruszanych tematów była kwestia dezinformacji oraz inżynierii społecznej jako globalnego zagrożenia dla demokracji.

Prowadząca panel „Disinformation, Cyberwarfare and Social Engineering — new global threats to Democracy?” Małgorzata Bonikowska, szefowa Centrum Stosunków Międzynarodowych postawiła na wstępie kontrowersyjną tezę, że we współczesnym świecie nie jest ważne to, co istnieje, ale, to co technologia może nam dostarczyć. By to zobrazować, przytoczyła przykład nowej generacji dezinformacji opartej na tzw. deepfake’ach – czyli spreparowanych wypowiedziach polityków czy celebrytów uzyskanych dzięki realistycznej komputerowej animacji i imitacji ich głosu.

Jak podkreśliła Oana Popescu, dyrektorka rumuńskiego Global Focus Centre – na razie mamy czas na przygotowanie się na zwalczanie tego typu dezinformacji, bo jak twierdzą eksperci, nadal tańsze jest wykrycie deepfake’ów niż ich produkcja. Tego typu działania sprawiają również, że ludzie zaczynają rozumieć, że to, co widzą w internecie nie musi być godne zaufania.

Rumuńska ekspertka uważa, że w krajach postkomunistycznych takich jak Rumunia, Mołdowa, Gruzja, w wyniku przyzwyczajenie do propagandy komunistycznej panuje brak zaufania do oficjalnych instytucji, mediów czy polityków. Prowadzi to do powstania baniek opartych na reakcjach emocjonalnych.

Według profesora socjologii i doradcy Prezydenta RP Andrzeja Zybertowicza, kluczowe jest pytanie, jak utrzymać zaufanie dla instytucji państwowych.

– Ile potrzeba regulacji, by odzyskać kontrolę nad procesem docierania do prawdy. Nie mamy problemów z fake newsami – mamy problem z rzeczywistością. Mamy bowiem nierealistyczne wyobrażenie na temat prawdy. Prawda nie może zwyciężyć sama z siebie, bez odpowiedniej broni. Jeżeli instytucje nie umieją wesprzeć docierania do prawdy, zostanie ona wyeliminowana.

Według naukowca, ludzki umysł nie jest bowiem maszyną skupioną na docieraniu do prawdy, ale narzędziem stworzonym dla przeżycia.

Na temat praktycznej walki z dezinformacją w sieciach społecznościowych wypowiedział się Jakub Turowicz – szef oddziału polityki publicznej Facebooka w Polsce i krajach bałtyckich. Podkreślił, że walka „o prawdę” to ważne zagadnienie dla jego firmy od 2-3 lat. Jego zdaniem dezinformacja nie jest czymś, co dotyczy wyłącznie Facebooka czy internetu, ale istniała od zawsze.

– Ważna jest skala tego fenomenu. Dziś wszyscy mogą produkować kontent. Jak powiedział nasz dyrektor generalny [Mark Zukerberg – przyp.red.]: „Jesteśmy w trakcie wyścigu zbrojeń z ”bad guys”, którzy wykorzystują naszą technologię”.

Przedstawiciel Facebooka przypomniał, że firma podjęła kilka aktywnych działań na rzecz walki z dezinformacją takich jak: usuwanie zawartości niezgodnych ze standardami, usuwanie fałszywych profili. I to ile wcześniej działo się to tylko na zasadzie zgłoszeń od użytkowników, teraz pomagają w tym algorytmy obsługiwane przez sztuczną inteligencję. Facebook ogranicza również zasięg tzw. clickbaitów – czyli linków, których niezgodny z treścią, lub posiadających nazbyt sensacyjny nagłówek ma na celu przyciągnięcie internauty. Turowski przypomniał, że Facebook zapowiedział wynajęcie 10 tys. pracowników zajmujących się bezpieczeństwem i walką z dezinformacją.

Jerzy Pomianowski, dyrektor European Endowment for Democracy, stwierdził, że żyjemy w okresie informacyjnego chaosu, jednak pewne kraje takie jak Wielka Brytania, Finlandia czy nawet Hiszpania po wydarzeniach w Katalonii na poważnie zabrały się za walkę z dezinformacją.

– Mamy do czynienia z procesem społecznym i cywilizacyjnym – coś się zmienia i jest to normalne. Ale jeżeli są jakieś działania robione z premedytacją, to z tym trzeba walczyć. – dodał, zgadzając się z prowadzącą, należy zwalczać z „bad guys” – dezinformatorami, gdyż oni popełniają zwykłe przestępstwo.

Pomianowski przypomniał, że już dawno sektor reklamy udowodnił, że przedmiot sprzedaje się nie dzięki temu, że opowiada się o jego silnych stronach, ale że w procesie promocji jest powiązany z emocjami – np. seksem, wspomnieniami itp. Podobnie jest jego zdaniem w polityce. Chodzi nie o prawdę, ale zaufanie.

Prowadząca zapytała Andrzeja Zybertowicza o jego wizję przyszłej demokracji w sytuacji takich problemów z prawdą i przekazem

– Dylemat jest łatwy: albo będziemy zarządzać chaosem, albo ktoś będzie zarządzać cywilizacją zachodnią za nas. Facebook jest uzależniającą technologią — przyciągającą ludzi przed ekrany. To nie problem „good or bad guys” – chodzi o to, czy staniemy się ludźmi bezbronnymi.

Doradca polskiego prezydenta przypomniał również, że podczas ostatnich wyborów jeden z kandydatów był celem zmasowanego ataku fejkami. Jego sztab miał się zwróć do Facebooka z prośbą o interwencję. Według relacji panelisty firma miała odpowiedzieć, że nie ma środków i możliwości, żeby z tym walczyć. Według uczestnika panelu liberalna demokracja produkuje kreatywność – a ta produkuje też negatywne następstwa.

Przedstawiciel Facebooka przypomniał, że w styczniu jego firma zmieniła filozofię i algorytmy wyświetleń postów. Według niej, ludzie powinni spędzać mniej czasu na FB, ale spędzać go lepiej. Turowicz przypomniał, że fake newsy były problemem również w poprzednich wyborach. Jego zdaniem Facebook nie jest uprawniony do określania, co jest prawdą, a co nie. Zajmują się tym wynajęci przez firmę weryfikatorzy z organizacji zewnętrznych. W Polsce jednak firma nie dysponuje tego typu partnerem. Według przedstawiciela Facebooka – firmie trudno reagować na każdą interwencję pokrzywdzonych polityków z przyczyn prawnych – inaczej jest w przypadku prawomocnych wyroków sądowych.

Oana Popescu wezwała do dostosowania instytucji demokratycznych do dzisiejszej sytuacji. Jako przykład podała brak regulacji politycznych kampanii on-line.

– Już kiedyś mieliśmy do czynienia z podobnymi momentami rewolucji przemysłowej np. gdy wynaleziono radio. Jednak według (amerykanskiego think-tanku) RAND ludzie nigdy dotychczas nie opierali się tak na emocjach, a nie faktach. Ludzie dokonują obecnie ocen, nie według jakości, ale po ilości „lajków i folołersów”.

Ekspertka zwróciła uwagę, że dziś ludzie są bombardowany promowanym kontentem. Nie jest to jej zdaniem żadna debata, ale prywatny dialog między odbiorcą a tym, kto stoi za tą promocją. Jej zdaniem potrzebny jest jakiś rodzaj regulacji podobnie jak w przypadku dzieci, które nie mają prawa dostępu do treści zakazanych. Według Popescu, dorośli są w podobnym stopniu narażeni na treści niebezpieczne.

Podczas podsumowania przedstawiciel Facebooka, zwrócił uwagę, że do walki z dezinformacją potrzeba wsparcia ze strony rządów i NGO. Firma opublikowała w Polsce zestaw rekomendacji, w jaki sposób użytkownicy sami powinni weryfikować informacje. Turowicz zgodził się też z postulatem większej przejrzystości kampanii politycznych, tak by odbiorcy wiedzieli, z czym mają do czynienia.

Według Oany Popescu nie jest sztuką mówienie, żeby nie wierzyć we wszystko, ale by pokazać czemu warto ufać. Jej zdaniem należy odtworzyć tradycyjną rolę dziennikarstwa polegającą na oddzieleniu informacji od opinii.

Prof. Andrzej Zybertowicz uważa, że kończy się okres sprzyjający krytycznemu myśleniu.

– Od czasów antycznych tylko mała grupa miała możliwość krytycznego myślenia. Demokratyzacja niszczy myślenie krytyczne podobnie jak społeczeństwo konsumpcyjne – dodał.

Jerzy Pomianowski uważa, że elity, by wygrać walkę o prawdę, muszą połączyć ją z emocjami. Podał przy tym przykład debaty z antyszczepionkowcami. Najskuteczniejszy, według niego, jest racjonalny i zarazem emocjonalny argument, że jeśli nie zaszczepią dzieci, to te będą po prostu umierać.

Biełsat jest patronem medialnym Warsaw Security Forum organizowanego przez Fundację im. Kazimierza Pułaskiego.

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze