Walka do ostatniego OMON-owca. Kolejna deklaracja Łukaszenki

Rządzący Białorusią kolejny raz zmienił warunek swojego ustąpienia. Biełsat zebrał jego wcześniejsze deklaracje.

– Siedzący w ciepłych zagranicznych gabinetach nieudani bojownicy szykują nowe intrygi przeciwko naszemu państwu. Jak mówią, dla dobra białoruskiego narodu. Tylko tego dobra nie widać. Obiecali zgotować Białorusinom wesoły Nowy Rok. Niech tylko spróbują! – groził opozycji Alaksandr Łukaszenka podczas dzisiejszej wizyty w stołecznej jednostce OMONu.

Stwierdził on, że gdyby podczas sierpniowych protestów mundurowi zwątpili, teraz “żyliby już w innym kraju”.

– I czy w ogóle byśmy żyli i czy istniałoby to państwo? Dopóki ostatni OMONowiec nie każe mi odejść, będę trwał w tym kraju razem z wami, ramię w ramię. Dlatego że ja i wy nie mamy nic poza tą ziemią – powiedział Łukaszenka.

Łukaszenka do OMON-owców: „Bunt, blitzkrieg ani kolorowa rewolucja nie przeszły”

Tym samym białoruski przywódca po raz kolejny zmienił warunki, na których odda władzę. Teraz planuje przy niej trwać do ostatniego OMONowca, a jeszcze latem zapewniał, że odejdzie, jeśli ludzie tak zdecydują. Biełsat zebrał jego wypowiedzi na temat ustąpienia.

16 sierpnia: “Komu zdecydowaliście się oddać kraj? Jeśli ktoś chce oddać kraj, nawet jeśli będę martwy, nie pozwolę na to. My wszyscy będziemy jak Twierdza Brzeska. Nie oddamy kraju.”

17 sierpnia: “Wiecie, na co się zgodzę, a na co nie. Wiecie, że nie upodlę waszych dzieci i kraju nie oddam”.

1 września: “Staram się tylko z jednego powodu: chcę bronić tego, co własnymi rękoma budowaliśmy ćwierć wieku. Podnieśliśmy ten kraj z ruin i zgliszcz. To mnie najbardziej niepokoi, a nie utrata władzy. W Rosji niektórzy mówią: Łukaszenka trzyma się u władzy zsiniałymi palcami. A ja nie chcę, żeby porozrywali na kawałki mój kraj, który lepiłem z kawałków imperium. I nie chcę, by porozrywali uczciwych ludzi, którzy pracowali nad tym. To nie będzie lustracja, jak niektórzy mówią. To będzie rzeź. A to, co się działo na Ukrainie, to było nic.”

24 godziny z białoruską propagandą

10 września: “Często mi zarzucają, że nie chcę oddać władzy. I prawidłowo. Nie po to mnie naród wybrał.”

17 września: “Jeśli teraz ustąpimy i oddamy tą piędź ziemi, zginiemy nie tylko my. Zginą też nasze dzieci i wnuki. Dlatego macie racji: Białorusi nie oddamy! Dlatego, że my ją kochamy, a ukochanej się nie oddaje!”

24 listopada: “Prezydenta Białorusi można odsunąć od władzy. To możliwe. Podpowiadam jedyne rozwiązanie, innych nie ma. Tylko naród białoruski może to zrobić na podstawie istniejącego prawa, białoruskiej konstytucji.”

9 sierpnia na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie, które oficjalnie z większością ponad 80 proc. głosów wygrał Alaksandr Łukaszenka. Jego główna rywalka Swiatłana Cichanouskaja zdobyła formalnie ponad 10 proc. głosów. Jednak alternatywy system ich liczenia i protokoły z uczciwych komisji wyborczych pokazują, że wyniki mogły być odwrotne.

Od tego czasu minęło prawie pięć miesięcy, a przez ten czas Białorusini codziennie protestują, domagając się ustąpienia dyktatora rządzącego krajem od 26 lat.

Najlepsze zdjęcia Biełsatu: tak zapamiętamy rok 2020

is,pj/belsat.eu

Wiadomości