W Nowy Rok – z polityczną niepewnością


Nierozstrzygnięte rozmowy Alaksandra Łukaszenki z Władimirem Putinem sprawiły, że Białoruś wkroczyła w Nowy Rok w stanie politycznej niepewności. Nie ma porozumienia z Rosją w sprawach finansowych, a w Moskwie coraz więcej spekuluje się na temat „inkorporacji”.

Po drugiej w ciągu zaledwie kilku dni turze rozmów prezydentów Białorusi i Rosji, która nie przyniosła rozstrzygnięcia spornych kwestii między Mińskiem i Moskwą, białoruscy eksperci są przekonani, że „przeciąganie liny” będzie kontynuowane w 2019 r. i zakończy się jakąś formą kompromisu.

Emocje wokół obecnych tarć na linii Mińsk-Moskwa są jednak większe niż zwykle, a komentarze na ich temat można usłyszeć nawet od zwykłych Białorusinów – zazwyczaj niezainteresowanych polityką, a w przededniu Nowego Roku skupionych głównie na ostatnich zakupach i przygotowaniu świątecznych potraw.

– Co ten Baćka Putinowi naobiecywał, ktoś wie? Ja i tak jestem w połowie Rosjanką, więc w sumie to mi wszystko jedno, ale lepiej niech już zostanie, jak jest – mówi Julia.

– Już dawno można było przejść na rosyjskie ruble. Byłoby prościej – twierdzi z kolei Alaksandr.

Po rosyjsku o niepodległości: noworoczne orędzie Łukaszenki

Ostatnie dwie tury rozmów dotyczyły kwestii rosyjskiego wsparcia finansowego i mechanizmów rozliczeń za surowce. Główną osią sporu jest obecnie tzw. manewr podatkowy, polegający na stopniowym znoszeniu przez Rosję ceł eksportowych na ropę naftową w ciągu najbliższych pięciu lat. Ponieważ doprowadzi on do zrównania ceny surowca kupowanego przez Białoruś ze stawką rynkową, Mińsk domaga się od Moskwy rekompensaty.

Moskwa daje do zrozumienia, że by dalej wspierać gospodarczo Białoruś, konieczna jest głębsza integracja obu państw, a przede wszystkim realizacja obowiązującej od 1999 r. umowy o państwie związkowym. Duża część jej zapisów, np. utworzenie wspólnych instytucji państwowych, nie została dotąd zrealizowana. Część środowisk niezależnych i białoruska opozycja obawiają się, że może to być zapowiedź „scenariusza krymskiego”.

Białoruscy eksperci nie kryją zaniepokojenia, ale większość z nich uważa, że działania Moskwy – zarówno na najwyższym szczeblu, jak i „na polu wojny informacyjnej” – to gra na podbicie stawki, taktyka negocjacyjna.

– Zasadniczy problem to podejście prezydentów. Putin chce efektów już i mówi „coś za coś”, Łukaszenka gra na czas i chce wciągnąć Moskwę w długie negocjacje bez konkretów – powiedział jeden z rozmówców PAP.

– Łukaszenka nie chce brać nowych kredytów, bo to jeszcze bardziej uzależni go od Moskwy. Walczy o jakąś formę pomocy bezzwrotnej. A Rosja uważa, że o takie „prezenty” trzeba bardzo, bardzo prosić i – oczywiście – dać coś w zamian – dodaje inny ekspert.

Łukaszenka wraca z Moskwy na tarczy: nie dostał pieniędzy i musi pogodzić się z integracją Białorusi z Rosją

Alaksandr Kłaskouski, publicysta portalu Naviny.by, jeszcze 29 grudnia, po pospiesznym powrocie Łukaszenki z Moskwy, prognozował, że władze w Mińsku nie poradzą sobie z informacyjną obsługą obecnej sytuacji.

Jak zwrócił uwagę Kłaskouski, w obliczu milczenia ze strony Mińska w sieci mnożą się spekulacje i „ataki informacyjne przeciwko białoruskim władzom”, pojawiające się na różnych rosyjskich portalach i w mediach społecznościowych.

Znany z „wrzutek” na tematy rosyjsko-białoruskie „Niezygar” (konto w komunikatorze Telegram) prorokował, że zamiast noworocznych życzeń Łukaszenka może podać się do dymisji.

Redaktor naczelny radia Echo Moskwy Aleksiej Wieniediktow wieszczył natomiast, że aneksja Białorusi to jeden ze sposobów na przedłużenie politycznej kariery Putina, który formalnie nie ma na razie możliwości kolejnego startowania w wyborach prezydenckich w 2024 r. Dla Putina-integratora – wyjaśnił – „Białoruś jest jak Krym”.

W myśl tej koncepcji nowe państwo to nowe zasady i Putin mógłby rządzić nadal. Łukaszenka zaś, jak mówił Wieniediktow, zostałby wiceprezydentem, szefem Rady Bezpieczeństwa lub emerytem na Krymie.

To popularny scenariusz wśród rosyjskich dziennikarzy – przekonywał po spotkaniu prezydentów Andriej Kolesnikow z Kommiersanta, dyżurny reporter opisujący działalność Putina.

Jak minął rok 2018? Najważniejsze, co przyniósł Białorusi

cez/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze