W Niemczech swobodnie działa neonazistowska sieć organizowana przez… Rosjan


Rosjanin Denis Nikitin zagospodarował część europejskiego rynku odzieży dla radykałów i neonazistów. Źródło: Forum/ © Sachelle Babbar via ZUMA Wire

Pod nosem europejskich służb wywiadowczych i policji rosyjscy neonaziści zbudowali sprawnie funkcjonującą strukturę. A Moskwa ma coraz większy wpływ na radykalizację środowisk nacjonalistycznych w Europie.

White Rex to zawody MMA. Organizowane od lat w Rosji i zachodniej Europie. Mogą w nich walczyć jedynie biali zawodnicy, a publikę stanowią zazwyczaj neonaziści. W 2013 r. w czasie zawodów White Rex w Rzymie wśród gości znalazł się esesman Erich Priebke, odpowiedzialny za rozstrzelanie setek Włochów w czasie wojny.

White Rex to również ekipa uprawiająca sztuki walki, a także sieć klubów walki pączkujących w Niemczech, Austrii, Włoszech, czy Szwajcarii, a ostatnio zapuszczająca macki we Francji i na Węgrzech.

White Rex jest też popularną wśród neonazistów marką odzieży „nacjonalistycznej”. Ma swój sklep internetowy white-rex.net sprzedający koszulki, kominiarki, czapki i inne gadżety z symboliką popularną w środowiskach skrajnych nacjonalistów. Tę rozrastającą się siatkę łączy postać Rosjanina: Denisa Nikitina. Człowieka, którego przeszłość jest mocno tajemnicza.

Korporacja neonazistów

Nikitin nie jest wcale nową postacią na neonazistowskiej scenie. Swój pierwszy sklep z odzieżą dla radykałów założył jeszcze w 2008 r. Ubrania z nordycką, radykalną symboliką świetnie sprzedawały się w Niemczech, gdzie Nikitin otrzymał prawo stałego pobytu.

Wkrótce z jednego sklepu z ciuchami pełnymi nordyckiej i kojarzącej się z radykalizmem symboliki, zrobiła się cała sieć. Nikitin nie tylko zaczął dobrze zarabiać, ale i organizował kluby sportowe i jeździł na spotkania ze skinheadami i nacjonalistami od Wielkiej Brytanii po Ukrainę. Pojawił się również w Warszawie, gdzie 10 listopada 2017 r. wygłosił odczyt o rosyjskim nacjonalizmie na konferencji „Europa przyszłości”.

Na takie obozy i szkoły przetrwania zapraszają europejską młodzież kluby White Rex. Źródło: youtube.com

Niedawno niemiecki Der Spiegel dotarł do tajnych dokumentów ze śledztwa niemieckiej policji landu Północna Westfalia, z których wynika, że w biografii Nikitina są dziwne nieścisłości. Wynika z nich, że Nikitin tak naprawdę nazywa się Denis Kapustin. I przyjechał do Niemiec w 2001 r. podając się za… Żyda uciekającego z Rosji. Według niemieckiej policji fałszywa jest również jego data urodzin.

Prawdziwe są za to częste wyjazdy do Rosji i znaczne pieniądze na działalność klubów walki i zjazdy radykałów, które sponsoruje. Dziennikarze ze Spiegla sugerują, że Nikitin-Kapustin może mieć powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi. W czasach swojej młodości kilkanaście lat temu właściciel White Rex był moskiewskim skinheadem. Środowisko rosyjskich neonazistów i chuliganów piłkarskich już wtedy było mocno zinfiltrowane przez FSB i faktycznie znalazło się pod kontrolą służb Kremla.

Obecnie Denis Nikitin przebywa na Ukrainie i ma tam kłopoty. Twierdzi, że nie może wyjechać do Niemiec, gdyż ukraińskie władze zabrały mu paszport i oskarżają go o handel narkotykami. W rzeczywistości Nikitin może po prostu bać się powrotu do Niemiec – tamtejsze służby szukają go i chcą wyjaśnić powiązania z Rosją.

Legion zawodowych wichrzycieli

Protesty „żółtych kamizelek” we Francji i rasistowskie ataki w Niemczech pokazały, że dziwnym trafem w zamieszkach często biorą udział ludzie powiązani z Moskwą. Jeszcze w grudniu Wasyl Hrycak, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) ocenił, że rosyjskie służby specjalne są poważnie zaangażowane we francuskie protesty. SBU ujawniła zdjęcie z Paryża dwóch mężczyzn w żółtych kamizelkach, trzymających flagę tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).

Jednym z nich jest Fabrice Sorin, członek rosyjskiej, ultrakonserwatywnego think-tanku „Katechon”. Instytut jest finansowany przez tzw. prawosławnego oligarchę Konstantina Małofiejewa. To biznesmen od lat sponsorujący prorosyjskie i nacjonalistyczne ugrupowania w Europie. Drugi mężczyzna to Xavier Moreau, Francuz z rosyjskim paszportem zaangażowany we wspieranie donieckich separatystów. Zdaniem Ukraińców zaangażowanie Rosjan jest dużo głębsze. Zależy im na destabilizacji Francji, a w zamieszkach biorą udział po prostu ludzie Moskwy od dawna działający w Europie.

Flaga tzw. DRL pod Łukiem Triumfalnym. Rosyjskich śladów w paryskich zamieszkach jest znacznie więcej. Źródło: Facebook.com / SecurSerUkraine

Z kolei szwajcarska gazeta „Blick” opisała, jak w ciągu ostatnich lat w Zurichu, Lugano i Bernie powstawały rosyjskie szkoły sportów walki, czy kluby miłośników alpejskiego survivalu. W Szwajcarii powstały szkoły rosyjskiej sztuki walki nazywanej System (pełna nazwa Sistiema ROSS, czyli Rosyjski Rodzimy System Samoobrony). Na trwające po kilka tygodni „seminaria” przyjeżdżają instruktorzy i uczniowie z Rosji.

Według szwajcarskich mediów wielu z nich to po prostu operatorzy najbardziej elitarnych, rosyjskich jednostek specjalnych. Szwajcarskiemu kontrwywiadowi NDB udało się nagrać z ukrytej kamery szkolenie Rosjan. Okazało się, że „seminarzyści” ćwiczą współdziałania w grupach w czasie masowych zamieszek, albo przejmowanie kontroli nad miastem.

Formalnie nadzór nad szkołami w Szwajcarii (i prawdopodobnie innych państwach Europy) sprawuje holding „Wilk” zrzeszający firmy ochroniarskie z Rosji. Jeden z szefów i instruktorów „Wilka”, Denis Riauzow regularnie prowadzi szkolenia w Zurichu. Riauzow był żołnierzem specnazu. Figuruje również na amerykańskiej liście sankcji personalnych, za działania na wschodzie Ukrainy.

Coraz liczniejsze sygnały wskazują, że Rosjanie od dawna już infiltrują środowiska radykalne w całej Europie: neonazistów, ruchy populistyczne i antysystemowe, maniaków broni i sztuk walki. Na razie wychwytywane są pojedyncze przypadki. Takie jak mała korporacja Denisa Nikitina. Ale wtedy okazuje się, że Rosjanie zbudowali małą armię posłusznych radykałów tuż pod bokiem zachodnich służb. I to często dosłownie. Mieszkanie Nikitina w Kolonii znajduje się kilkaset metrów od siedziby niemieckiego kontrwywiadu BfV.

Szwajcarzy boją się rosyjskich dywersantów, a Czesi agentów Moskwy

Michał Kacewicz, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze