W kostnicach odnajdują się kolejni zaginieni w czasie białoruskich protestów

W szpitalu w Mińsku zmarł dziś 43-letni Hienadź Szutau postrzelony podczas protestów Brześciu. Wczoraj MSW potwierdziło śmierć 19-latka potrąconego przez samochód podczas demonstracji w stolicy. Mnożą się spekulacje co do przyczyn zgonu członka komisji wyborczej z Wołkowyska. Jego ciało znaleziono w rzece.

W szpitalu w Mińsku zmarł dziś 43-letni Hienadź Szutau z Brześcia, który 11 sierpnia został postrzelony podczas protestów w tym mieście – podał portal TUT.by. Krewni dopiero po dwóch dniach odnaleźli go w mińskim szpitalu wojskowym. Miał ranę postrzałową głowy. Rodzina powiedziała TUT.by, że według świadków nie uczestniczył on w żadnych bójkach, a po prostu szedł ulicą. Według przytoczonych relacji strzał został oddany z dachu budynku.

Associated Press opublikowała film pokazujący zastrzelenie nieuzbrojonego demonstranta WIDEO

Mężczyzna trafił najpierw do szpitala w Brześciu, a następnie śmigłowcem został przetransportowany do szpitala wojskowego w Mińsku. Według córki miał ranę postrzałową głowy i poważne uszkodzenie mózgu. Wcześniej MSW potwierdziła, że w Brześciu milicja używała ostrej broni. Podano wówczas, że raniono jedną osobę w obronie koniecznej przed napaścią „agresywnej grupy ludzi, uzbrojonych w metalowe pręty”.

Wczoraj białoruskie MSW poinformowało o śmierci 19-latka – uczestnika protestów w Mińsku, który miał zginąć pod kołami samochodu. Chłopak podobno wtargnął na ulicę i wpadł pod koła nadjeżdżającego Renaulta. Do wydarzenia miało dojść 16 sierpnia nad ranem.

Również wczoraj z Niemna wyłowiono ciało 29-letniego Kanstancina Szymaszkawa. Podczas wyborów 9 sierpnia był on jednym z dwóch członków komisji wyborczej w Wołkowysku, który nie podpisali protokołu wyborczego. Był dyrektorem wołkowyskiego Muzeum Wojskowo-Historycznego im. Bagrationa.

Jak podaje Nasza Niwa, mężczyzna po wyborach wziął tygodniowy urlop i wrócił do pracy 15 sierpnia. Stamtąd jednak zadzwonił do żony, by jej powiedzieć, że nie zamierza więcej tam pracować i zapowiedział powrót do domu. Nigdy nie dotarł na miejsce.

Dotychczas było wiadomo o dwóch ofiarach milicyjnej przemocy. W nocy z 10 na 11 sierpnia w Mińsku zginął od kul specnazu Alaksandr Tarajkouski. W sieci pojawiły się nagrania, na których widać jak samotnie staje przed kordonem żołnierzy. Przeczą one zupełnie wersji białoruskiego MSW, jakoby zginął od wybuchu bomby domowej roboty. Kolejną ofiarą jest Alaksandr Wichor, który jak twierdzi jego matka, został zatrzymany przypadkowo w Homlu. Mężczyzna wrzucony do więźniarki poczuł się gorzej i zmarł na zawał serca.

W Homlu pochowano drugą ofiarę milicyjnej przemocy

Według białoruskich obrońców praw człowieka z organizacji Viasna nic nie wiadomo jeszcze o losie 24 zatrzymanych, znanych z imienia i nazwiska. Organizacja twierdzi jednak, że takich przypadków jest znacznie więcej.

jb/belsat.eu wg PAP, NN.by, MSWBY

Wiadomości