W Kijowie postawiono Krzyż Ofiar Łukaszenki FOTO

Przed Ambasadą Białorusi w Kijowie białoruscy emigranci i uchodźcy polityczni wybudowali trwałe miejsce pamięci osób zabitych przez milicję podczas antyrządowych protestów. Krzyża pilnuje całodobowa społeczna Warta Światła.

Stalowy Krzyż Ofiar Łukaszenki stanął przed głównym wejściem do ambasady przy ul. Michajły Kociubinskiego. U jego stóp złożono znicze i kwiaty, a na gałązkach okolicznych drzew zawieszono wstążki w barwach biało-czerwono-białej historycznej flagi Białorusinów.

Mimo sprzeciwu dyplomatów miejsce pamięci powstało legalnie, za zgodą władz miejskich Kijowa. We wmurowaniu krzyża uczestniczyła białoruska diaspora – emigranci i uciekinierzy – oraz solidarni z nimi Ukraińcy.

Biełsat rozmawiał z jednym z pomysłodawców – białoruskim artystą Siarhiejem Łukjanawem.

– 12 listopada, gdy zobaczyliśmy, co stało się z [zakatowanym przez tajniaków] Ramanem Bandarenką, przed ambasadą powstała spontaniczne miejsce pamięci. Ludzie przyszli, przynieśli znicze i kwiaty, było ponad sto osób. Złożyliśmy to wszystko, a już rano niczego nie było – opowiada Łukjanau.

Krzyż Ofiar Łukaszenki ustawiono przed Ambasadą Białorusi w Kijowie. Zdjęcie: belsat.eu

O tym, kto zniszczył miejsce pamięci, emigranci dowiedzieli się od pilnującej ambasady ukraińskiej Gwardii Narodowej.

– 13 listopada też był tu tłum. Dyskutowaliśmy, co czynić dalej. I postanowiliśmy, że memoriału musi pilnować Warta Światła. Ochotnicy zaczęli przychodzić. Pierwsza noc był trudna, bo nikt nie był przygotowany, ale wystaliśmy. Potem zaczęliśmy się lepiej organizować – relacjonuje artysta.

Wśród wartowników powstała idea postawienia stałego pomnika, uzgodnionego z władzami miasta, by pracownicy ambasady nie mogli go zniszczyć.

– Przyjechał do nas Serhij Korotkich, były ochotnik Batalionu “Azow”, który nam pomógł. Technicznie zrealizował nasze marzenie: załatwił dokumenty, zorganizował ludzi i zamówił krzyż, który wykonano. Planujemy ozdobić go witrażem, jako plastyk wysunąłem taki pomysł. Złożymy wniosek i ozdobimy krzyż – zapewnia Łukjanau.

Artysta podkreśla, że Warta Światła strzeże miejsca pamięci już 11 dni i będzie strzec dalej.

– Uważamy, że to bardzo potrzebne Białorusinom. Sam jestem uciekinierem, też byłem prześladowany z powodów politycznych i wiem, co to takiego. Dlatego Białorusini przyjeżdżający do Kijowa muszą mieć miejsce, gdzie mogą przyjść i poprosić o pomoc.

Lider grupy „Stary Olsa” uciekł z Białorusi przed represjami

Według artysty władze Kijowa są przychylne białoruskiej inicjatywie.

– Dyplomaci napisali do administracji haniebne pismo, by nie pozwolono na budowę memoriału. Jednak władze miasta wydały nam zgodę. Teraz będziemy strzec naszego krzyża, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

W montażu pomnika uczestniczyli Białorusini i solidarni z nimi Ukraińcy. Zdjęcie: belsat.eu

Podczas białoruskich protestów zginęło przynajmniej dziesięć osób, z czego część w niewyjaśnionych okolicznościach. Alaksandr Tarajkouski i Hienadź Szutau zostali zastrzeleni podczas manifestacji, Alaksandr Wichor zmarł na atak serca, którego doznał w radiowozie. Zatrzymany w Mołodecznie kibic Mikita Kryucou został znaleziony martwym w lesie przy szpitalu w Mińsku, ciało członka komisji wyborczej Kanstancina Szyszmakawa odnaleziono w Niemnie, Raman Bandarenka zmarł na skutek obrzęku mózgu, karetka przywiozła go z komisariatu milicji, gdzie zabrali go zamaskowani napastnicy. Nazwiska pozostałych ofiar nie są znane.

Miejsca pamięci ofiar reżimu są na Białorusi niszczone przez siły bezpieczeństwa i służby komunalne. Ich powstawanie potępił Alaksandr Łukaszenka, stwierdzając, że place zabaw nie powinny przypominać cmentarzy. Właśnie na placu zabaw pobito Bandarenkę.

Minął rok od pogrzebu w Wilnie, który był najważniejszym zwiastunem białoruskiej rewolucji

ik,pj/belsat.eu

Wiadomości