W Grodnie postanie pierwsze na Białorusi muzeum Kościoła grekokatolickiego


Jeszcze pod koniec XVIII wieku za unitów uważało się ok. 75 proc. mieszkańców terenów dzisiejszej Białorusi. Obecnie zostało około 20 niewielkich rozsianych parafii. Dlaczego unia łącząca chrześcijan okazała się w efekcie niewygodna dla wszystkich?

Andrej Krot, greckokatolicki ksiądz z Grodna, rozpoczął zbiórkę eksponatów, które trafią do pierwszego na Białorusi muzeum białoruskiego Kościoła unickiego. Idea stworzenia takiej placówki to efekt licznych próśb od ludzi chcących zobaczyć, gdzie i jak modlą się współcześni białoruscy grekokatolicy. Do parafii przychodzą goście – niedawno np. odwiedziła ją cała wycieczka młodzieży z jednego grodzieńskich kościołów katolickich. Już wkrótce odbędzie się wycieczka dla zorganizowanej grupy ludzi w starszym wieku.

„Tworzymy muzeum, by zachować i popularyzować nasze dziedzictwo. Żeby ludzie wiedzieli, że taki Kościół istniał. Żeby wiedzieli, jaki wniósł wkład w kulturę Białorusi, że nie jest to jakaś sekta, która pojawiła się tu po rozpadzie ZSRR, a Kościół ma swoją tradycję, która nigdy nie została przerwana nawet w czasach, gdy był on zabroniony” – podkreśla ks. Krot.

W wyniku podpisania Unii Brzeskiej w 1596 r. większość prawosławnych na terytorium I Rzeczpospolitej uznała zwierzchność Rzymu przy zachowaniu bizantyjskiej liturgii i zwyczajów. Pod koniec XVIII w. 75 proc. mieszkańców dzisiejszej Białorusi było unitami, a pozostałe wyznania znajdowały się w mniejszości. Dziś na Białorusi działa ok. 20 parafii unickich gromadzących kilka tysięcy wiernych. Co sprawiło, że tak silny Kościół prawie całkowicie zniknął?

Niewygodna „wiejska” wiara

img_9101

„Cerkiew greckokatolicka nigdy nie była lubiana. Od samego początku była dla wszystkich niewygodna, począwszy od czasów podpisania Unii. Często mówi się, że była to sprawa polityczna, że władze ówczesnej Rzeczypospolitej zrobiły tak, by nawrócić wszystkich prawosławnych na katolicyzm i zrobić z nich Polaków. A w rzeczywistości od samego początku władze Rzeczpospolitej były jej niechętne. Kanclerz Lew Sapieha nie lubił Cerkwi unickiej. Nawet katoliccy biskupi podchodzili do niej bardzo ostrożnie. Do tego czasu prawosławni na terenie Rzeczpospolitej byli traktowani jako obywatele drugiej kategorii. Po podpisaniu Unii stawali się katolikami i mogli pretendować do tych samych praw jak katolicy. A uniccy biskupi mogli domagać się zapewnienia im miejsc w senacie, tak jak biskupom katolickim.” – podkreśla Krot.

Idea unii jednak napotykała na opór władz nawet w czasach rozkwitu, w XVIII w. W pierwszej połowie XVIII w. wprowadzono prawo „o popowiczach”, przewidująca, że dzieci unickich księży, nie pełniący posługi kapłańskiej, były degradowane do poziomu zwykłych pańszczyźnianych chłopów. Był to ogromny cios w wizerunek Cerkwi, nie mówiąc o losie zwykłych ludzi. Rodziny wtedy były wielodzietne, a tylko najstarszy syn mógł przejąć schedę po ojcu – greckokatolickim księdzu. O obrządku unickim mówiono, że jest to chłopska wiara.

Rozwiązanie i odrodzenie

img_9188

Kościół unicki na dzisiejszych ziemiach białoruskich przetrwał jedynie kilkanaście lat rozbiorów. W Cesarstwie Rosyjskim greckokatolicką Cerkiew ostatecznie pod przymusem przyłączono do Cerkwi prawosławnej w 1839 r. Odrodzenie nastąpiło dopiero w latach 20. XX w. Jednak władze odrodzonej Polski również niechętni patrzyły na unitów. Istniały przypadki zamykania kościołów, czy wysyłania unickich księży za granicę np. do Mandżurii, by propagowali Unię wśród niechętnych im Rosjan.

W muzeum zostaną pokazane poszczególne okresy istnienia Kościoła unickiego na Białorusi, począwszy od podpisania Unii Brzeskiej, przez okres nielegalnego działania i emigracji w XX w., aż do momentu odrodzenia Kościoła w latach 90. XX w.

„Białorusini jako naród, który żyje na pograniczu, na styku wyznań, zawsze starali się w pewien sposób dążyć do zjednoczenia. Nasi przodkowie, a także współcześni, rozumieją, że podziały między chrześcijanami nie są normalna sprawą. I na razie nie wymyślono lepszego modelu takiego zjednoczenia, niż Kościół unicki.

Od lat 50.-60. XX w. mówi się wiele o potrzebie zjednoczenia chrześcijan. Jednak nie wychodzi to poza deklaracje i nieznaczne działania, które nie posuwają sprawy. A Unia była realną jednością. Można ja krytykować za błędy i braki, ale na dzień dzisiejszy lepszego zjednoczenia nie znajdziecie.

Najcenniejsze eksponaty

Perłą w zbiorach muzeum będzie niedawno ofiarowana Kościołowi księga polemicznych rozważań Ipacieja Pocieja, wydana przez ojców Bazylianów w Supraślu w 1768 r.

„Pociej był jednym z założycieli Cerkwi unickiej i przez długi czas był jej zwierzchnikiem. Jednak trwa jeszcze zbiórka eksponatów.” – mówi ks. Andrzej – „Większość z nich pochodzi z czasów nam bliższych.”

W skład zbiorów weszły m.in. powielane na maszynie do pisania kazania ojca Wiktora Daniłowa, który w czasach sowieckich był księdzem podziemnej Cerkwi. Duchowny zbliżył się do Boga podczas swojego pobytu w stalinowskich łagrach. Co ciekawe, siedział za krytykę Stalina z pozycji leninowskich. Po wyjściu z więzienia chciał zostać katolickim księdzem, jednak liczba seminarzystów w ZSRR była ściśle kontrolowana. Dlatego doradzono mu, by się ożenił i został księdzem greckokatolickim, co stało się w 1976 r. O. Daniłow był proboszczem greckokatolickie parafii w Grodnie do 2005 r.  Obecnie mieszka w Jarosławiu z córką i wnukami. Innym unikalnym eksponatem będą liturgiczne szaty Czesława Asipowicza – które po jego śmierci zachowały się Londynie.

Pierwsze na Białorusi muzeum Kościoła grekokatolickiego zostanie otwarte w przyszłym roku. O. Andrej Krot zachęca ludzi do przekazywania dokumentów czy przedmiotów związanych z wiarą unicką, a także prosi o wsparcie finansowe.

Paulina Walisz/jb/ www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze