W dniu wyborów na Białorusi nie będzie miejsca dla niezależnych obserwatorów. Dosłownie.

W jednym z kanałów komunikatora Telegram pojawiło się nagranie spotkania urzędników z proprezydenckimi obserwatorami i członkami komisji wyborczych. Mowa jest tam o tym, jak nie dopuścić niezależnych obserwatorów na wybory.

Nagranie zostało zrobione w Połocku. W sieci udostępniono jedynie dźwięk, ale Euroradio posiada też nagranie wideo, które potwierdza autentyczność nagrania. Anonimowy uczestnik spotkania nie chciał go publikować obawiając się, że będzie zdemaskowany.

– Takie spotkania są przed każdymi wyborami. Teraz wpadłem na pomysł żeby to nagrać bo już mam dosyć tych kłamstw, którymi nas karmią – powiedział autor nagrania.

Zgodnie z instruktażem, w komisji ma zawsze pozostać co najmniej jeden, lojalny w stosunku do władz obserwator. Jeśli przychodzą inni, niezwiązani z rządzącymi, wtedy mówi się, że wszystkie miejsca są już zajęte. Na pozostałych, tam gdzie akurat nie ma lojalnych obserwatorów, powinny bowiem leżeć ich rzeczy osobiste, tak aby było wrażenie, że wyszli tylko na chwilę.

Białoruś: na wyborach mniejsza liczba obserwatorów

pp/belsat.eu

Wiadomości