W białoruskich Smalewiczach mężczyzna dokonał próby samospalenia

Jeszcze nieznany jest powód tego aktu. Bloger Nexta informuje, że mężczyzna podpalił się „na znak protestu”. MSW jednak twierdzi, że miał problemy psychiczne. Jego znajoma potwierdza, że miał problemy osobiste.

Mężczyzna oblał się benzyną i podpalił w pobliżu budynku regionalnego wydziału spraw wewnętrznych. Ogień ugasili pracujący tam milicjanci. Portal Tut.by zaznacza, że mężczyzna nie krzyczał nic przed samopodpaleniem. Państwowa agencja Biełta podkreśla, że wcześniej zadzwonił on do drzwi wydziału.

MSW i Komitet Śledczy oświadczyły, że mężczyzna ma 36 lat. Kilka dni temu dzwonił na milicję strasząc, że się zabije. Wtedy udało się go powstrzymać. W 2016 roku był leczony ze skłonności samobójczych.

W rozmowie z Euroradiem, koleżanka jego partnerki powiedziała, że często się z nią sprzeczał. 3 miesiące temu wyprowadziła się do niej. Mężczyzna pochodzi z jednej wsi spod Smalewicz. Ma wyższe wykształcenie, ale pracował w Mińsku, jako magazynier. Miał problemy z alkoholem, straszył samobójstwem.

– To jest związane z życiem, a nie z polityką – dodała.

Według niej, ofiara ma poparzone 95 proc. powierzchni ciała, w tym płuca i znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Ministerstwo Ochrony Zdrowia poinformowało, że stan mężczyzny jest wyjątkowo ciężki.

pp/belsat.eu wg Euroradio, PAP, Swaboda, tut.by, Biełta

Wiadomości