UE zablokuje dostawy energii z białoruskiej elektrowni jądrowej?

Grafika wg zdjęcia Natalii Fedosenko / TASS / Forum

Wydarzeniem rangi państwowej stało się uruchomienie na 40 proc. mocy pierwszego bloku elektrowni w Ostrowcu. Wywołało to to nie tylko reakcję jądrową, ale i nasiliło starania na rzecz zablokowania efektów działalności tego projektu Putina i Łukaszenki. Mowa o Litwie, która stanowczo stara się stanąć na drodze białoruskich kilowatów na Zachód. Bo, jak przekonują władze w Wilnie, w obecnej sytuacji politycznej jest to możliwe.

Alaksandr Łukaszenka osobiście wydał polecenie uruchomienia pierwszego bloku w Białoruskiej Elektrowni Jądrowej, a już po trzech dniach przestała ona wytwarzać energię – z powodu awarii transformatorów napięcia. Wiadomość ta zaniepokoiła krytyków tego obiektu, zarówno z Białorusi, jak też w krajach sąsiednich: na Litwie, Ukrainie i w Polsce.

Białoruska elektrownia jądrowa wstrzymała produkcję prądu

– Kolejne wiadomości o kolejnych awariach należy sprawdzić. Jednak Mińsk w otwarty sposób nie współpracuje z Komisją Europejską w tej sprawie, chociaż KE zwracała się z pytaniem dotyczącym kontroli bezpieczeństwa, żeby unijni eksperci mogli sprawdzić, czy wszystko tam jest w porządku. Jeśli wszystko jest tam rzeczywiście w porządku, do dopuszczenie do takiej wizyty nie powinno być problemem – zauważa Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego i redaktor serwisu BiznesAlert.

„Konieczność wymiany oprzyrządowania”. Co się stało w Białoruskiej Elektrowni Jądrowej?

Polska także ma w planach budowę elektrowni jądrowej, ale w ich ramach – konsultacje społeczne i uzgodnienia przez organizacje stanowiące mechanizmy kontrolne. Warszawa jest zaniepokojona problemami technicznymi elektrowni w Ostrowcu, ale dialog z Mińskiem został zamrożony po nieuznaniu przez Polskę legalności mandatu Łukaszenki.

– Z tego powodu wszelkie rozmowy i negocjacje pomiędzy stronami są utrudnione – również na temat elektrowni jądrowej w Ostrowcu – mówi Jakóbik.

Jej największym przeciwnikiem jest Litwa, obok granicy z którą Rosatom zlokalizował projekt. Kraj ten uznał elektrownię za niebezpieczny obiekt i na szczeblu ustawodawczym ustalił, ze nie będzie kupował produkowanej w nim energii.

Litwa żąda od Białorusi wyjaśnień w sprawie sytuacji w elektrowni jądrowej

Od razu po przyłączeniu ostrowieckiej elektrowni do systemu energetycznego kraju Białorusi Litwa odstąpiła od kontraktów na zakup energii elektrycznej z sąsiedniego kraju. Białoruski prąd trafia tam jednak wciąż przez Łotwę – wbrew sierpniowej obietnicy szefa rządu w Rydze, że Łotwa też nie kupi białoruskiej energii z Ostrowca.

– Będziemy robić wszystko, aby polityczne i prawne decyzje Litwy rozpowszechniły się na wszystkie państwa bałtyckie – obiecuje jednak Žygimantas Pavilionis, poseł do Sejmu ze Związku Ojczyźnianego Litwy-Litewskich Chrześcijańskich Demokratów. – To byłby pierwszy krok do embarga ze strony całej UE, bo Parlament Europejski poparł to stanowisko.

Wybory na Litwie wygrali konserwatyści

Na szczeblu unijnym Ostrowiec już jest traktowany jako zagrożenie nie tylko dla Litwy, ale i całego regionu – przekonuje polityk i zapewnia, że nowy litewski rząd dopnie swego. Całkowita blokada tego obiektu to jedno z jego głównych zadań – po gospodarce i koronawirusie.

– Jeżeli UE oświadczyła, że nie będzie popierać pozbawionego mandatu reżimu Łukaszenki, to dobrze, aby nie byłyby to tylko słowa. I żebyśmy nie płacili za energię elektryczną, którą razem Kremlem produkuje na naszej granic – dodaje Pavilionis.

W Unii nie było jednomyślności w sprawie białoruskiej energii pochodzącej z Ostrowca do czasu obecnego kryzysu politycznego na Białorusi. Teraz może się to zmienić – uważa dyrektor instytutu „Palitycznaja Sfera” Andrej Kazakiewicz. Na tle nacisków międzynarodowych Łukaszenka oznajmił (co potem potwierdził Rosatom) o zamiarze zbudowania na Białorusi drugiej elektrowni jądrowej i reaktora eksperymentalnego. Po co mu to?

– Elektrownia jądrowa powinna zapewnić suwerenność energetyczną lub chociaż grać na zapewnieniach o tej suwerenności. To sporna kwestia, ponieważ samą elektrownię budowano za rosyjskie kredyty i zależność zewnętrzna od kredytów tylko się zwiększyła – podkreśla Kazakiewicz.

Łukaszenka do sąsiadów: Białoruś staje się mocarstwem atomowym

Aby uniknąć zależności od rosyjskiego gazu, Białoruś uzależnia się od atomu, bo paliwo do reaktora będzie dostarczane tylko z Rosji, a okres eksploatacji elektrowni to 60 lat. To więc także minimalny okres zależności od dostaw. Białoruś będzie musiała być jeszcze bardziej uległa w rozmowach z Moskwą. A zarabiać na siebie elektrownia w Ostrowcu zacznie dopiero po zwróceniu 10 mld dolarów kredytu. I jeśli znajdzie klientów na swój prąd. A zarysowujące się coraz wyraźniej problemy w tej kwestii – zwłaszcza z Litwą – wynikają z faktu, że lokalizacja obiektu i przejrzystość projektu nie była należycie omówiona z zachodnimi sąsiadami.

– Białoruska dyplomacja nie zdołała rozwiązać tego problemu, co niewątpliwie było ogromną porażką i negatywnie wpłynęło na rozwój stosunków z Litwą oraz z całą Unią Europejską – zauważa Kazakiewicz.

Na Litwie powstał ruch przeciwko elektrowni jądrowej. Białoruskiej

Już w trakcie budowy pierwszej białoruskiej elektrowni jądrowej Wilno blokowało unijne programy współpracy z Mińskiem. M.in. uproszczenie trybu wizowego, które udało się sfinalizować dopiero w tym roku. A planowane jeszcze w 2018 roku nowe porozumienie o współpracy Bialorusi z Unią Europejską do tej pory pozostaje niepodpisane.

Julia Cialpuk, cez/belsat.eu

Materiał ukazał się w programie „Praswiet”.

Wiadomości