Tylko co dziewiąty białoruski „darmozjad” zapłacił swój podatek


Według statystyk jedynie ok. 51,5 tys osób oficjalnie niepracujących i niezarejestrowanych jako bezrobotni zapłaciło specjalny podatek. W ciągu ostatniego roku białoruska inspekcja podatkowa wysłała ok. 470 tys listów przypominających o konieczności rozliczenia się państwem.

Według informacji białoruskiego ministerstwa podatków za niezapłacenie podatku grozi kara w wysokości od 46 do 92 rubli (od 100 do 200 zł) lub kara administracyjna. Zapłacenie grzywny jednak nie zwalnia od uiszczenia podatku. Wysokość rocznego podatku to w przeliczeniu ok. 780 zł. Przy średniej pensji na Białorusi na poziomie 400 dol, jest to więc znaczna suma.

Dekret nr 3. w założeniu miał sprawić, by osoby pracujące w szarej strefie zaczęły się dokładać do bezpłatnej na Białorusi edukacji, służby zdrowia i innych wydatków państwowych. Białorusinom jednak dekret przypomniał prawo obowiązujące w ZSRR, wymierzone w tzw. „darmozjadów” (rus. tuniejadców). Nowe prawo dotyczy tych, którzy w ubiegłym roku przepracowali mniej niż 183 dni. Zła sytuacja gospodarcza na Białorusi sprawia, że wiele osób traci pracę i nie może jej znaleźć miesiącami. Nie chcą oni też rejestrować się jako bezrobotni. Zasiłki dla bezrobotnych są na Białorusi bardzo niewielkie i wynoszą do 100 zł miesięcznie, a dodatkowo oficjalny bezrobotny musi co miesiąc brać udział w obowiązkowych pracach publicznych.

Dekret nr. 3. wywołał falę protestów na Białorusi. Protestowali nie tylko mieszkańcy białoruskiej stolicy,  ale również innych ośrodków miejskich. Największa demonstracja odbyła się  w Homlu drugim największym mieście Białorusi.

jb/ www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze