“Trudny wybór”. Na kogo zagłosuje białoruska inteligencja?

Gdy liderzy “starej opozycji” bojkotują wybory lub siedzą w aresztach, a “nowa opozycja” nie ma politycznej przeszłości, część inteligencji nie wie, na kogo głosować. O ich wybory zapytaliśmy ludzi białoruskiej nauki, kultury i sztuki.

Zapytany przez Biełsat filozof Walancin Akudowicz przyznał, że początkowo chciał głosować na Wiktara Babarykę – byłego prezesa Biełgazprombanku i mecenasa sztuki. Po tym, jak bankier został aresztowany, a Centralna Komisja Wyborcza odrzuciła jego kandydaturę, Akudowicz zaczął popierać kobiecy triumwirat ze Swietłaną Cichanouską na czele.

Filozof Walancin Akudowicz. Zdjęcie: Facebook

– To prawdziwy białoruski cud! To produkt Białorusinów i białoruskości, bez żadnych domieszek. Jestem nimi zachwycony i dlatego obowiązkowo pójdę głosować na Swiatłanę Cichanouską – zadeklarował filozof.

Co do samych wyborów, Akudowicz uważa, że zakończą się “smutno, a nawet tragicznie”.

– Pan Łukaszenka, póki żyje, nikomu władzy nie odda. Wyniki naszego głosowania nie będa miały żadnego znaczenia, bo w ręku trzyma własny licznik, panią [Lidziję] Jarmoszynę. Ona zapisze taką liczbę, jakiej będzie potrzebował Łukaszenka – jest przekonany filozof.

Akudowicz nie chciałby przy tym, by powtórzyły się wydarzenia z 2010 roku, gdy po ogłoszeniu sfałszowanych wyników na Placu Niepodległości w Mińsku wybuchły wielotysięczne protesty. Zostały one wtedy krwawo stłumione przez milicję, a setki demonstrantów zostały wyrzucone z pracy i studiów, zmuszone do emigracji.

Pisarz i historyk Uładzimir Arłou. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Znany pisarz i historyk Uładzimir Arłou jeszcze nie zdecydował, co zrobi 9 sierpnia. Biełsatowi powiedział:

– Na 9 sierpnia 2020 roku czekam jako na dzień, który z pewnością zapisze się w białoruskiej historii. Jako pisarz i historyk z wykształcenia bardzo uważnie obserwuję i będę obserwował te wydarzenia. Równocześnie uważa, że będzie to jedynie etap na naszej drodze do europejskiej i demokratycznej Białorusi. Przypominają mi się słowa Vaclava Havla, z którym miałem szczęście się spotkać. Powiedział on, że jedynie z demokratyczną Białorusią konfiguracja demokratycznej Europy będzie kompletna. Dlatego w naszej walce o niepodległą, demokratyczną przyszłość dzisiejsza pozycja Europy jest nadzwyczaj ważna. Chciałbym, by współcześni europejscy politycy myśleli tak, jak Vaclav Havel.

Co do samego głosowania, historyk stwierdza, że sytuacja zmienia się błyskawicznie.

– Nie wykluczam, że na kartach do głosowania może kogoś zabraknąć. Mówię o Swiatłanie Cichanouskiej. Nie wykluczam też stanu wyjątkowego, który władze mogą wprowadzić, nie ogłaszając go oficjalnie. Krótko mówiąc, wygląda na to, że będziemy musieli podjąć decyzję tuż przed 9 sierpnia, albo w sam dzień głosowania – podkreślił Arłou.

Reżyser filmowy Uładzimir Kołas. Zdjecie: Centrum życia miejskiego @uCentry

Reżyser i pedagog Uładzimir Kołas skłania się ku temu, by wcale nie iść na wybory. Według niego w tym roku nie ma godnych kandydatów.

– Wybór jest bardzo trudny. Po raz pierwszy nie ma człowieka, na którego chciałbym głosować. Nie ma naszego białoruskiego kandydata, który rozumie narodowe dziedzictwo kulturalne i którego można być pewnym – powiedział nam filmowiec.

Dla Uładzimira Kołasa dużym problemem jest fakt, że żaden z kandydatów nie mówi po białorusku.

– Doszło do bardzo niebezpiecznego i nieprzyjemnego eksperymentu. Pokazaliśmy całemu światu, że dla Białorusinów język, a więc i tożsamość, nie ma znaczenia. I są oni gotowi głosować na kandydata, który jawnie nie używa języka białoruskiego – dodał reżyser.

Kołas nie ma wątpliwości, że wybory zostaną sfałszowane.

– Bezwarunkowo, będą fałszerstwa wyborcze. Naród nie jest na tyle skonsolidowany, by zrobić to, do czego wzywa kobiecy triumwirat [by komisje nie fałszowały wyników – przyp. red.]. Dlatego dojdzie do nieprzyjemnych zdarzeń, a wynik jest przewidywalny już teraz – dodał reżyser.

Profesor Uładzimir Dunajeu. Zdjęcie: belsat.eu

Były prorektor Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego (białoruskiej uczelni na wygnaniu), członek społecznego Komitetu Bolońskiego Uładzimir Dunajeu 9 sierpnia planuje oddać swój głos na Cichanouską.

– To jedyna realna alternatywa, dlatego trzeba ją poprzeć. My naprawdę potrzebujemy zmian – podkreślił naukowiec.

Aleh Trusau, honorowy prezes Towarzystwa Języka Białoruskiego. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Archeolog, historyk i honorowy prezes Towarzystwa Języka Białoruskiego Aleh Trusau do dziś nie wie, co zrobi w dniu wyborów. Uważa, że do tego czasu sytuacja może się diametralnie zmienić. Nie wyklucza wręcz, że Łukaszenka ustąpi, albo 9-10 sierpnia rozpocznie się rosyjska interwencja.

– Jeśli nie wydarzy się nic niezwykłego, to wątpię, czy pójdę na wybory. Bo nie chodzę na nie już od dawna, nie biorę udziału w tej farsie. Ale ostateczną decyzję podejmę wieczorem 8 sierpnia – mówi naukowiec.

Trusau nie wyklucza, że w pewnych okolicznościach może głosować “przeciwko wszystkim” oddając głos nieważny. Wśród kandydatów nie ma bowiem człowieka, którego chciałby poprzeć.

Aleś Maraczkin to znany białoruski plastyk. Zdjęcie: belsat.eu

Z kolei malarz Aleś Maraczkin uważa udział w wyborach za swój obowiązek i chce poprzeć “akcję protestacyjną” alternatywnych kandydatów.

– Warto pójść, by określić, po której się jest stronie.

Artysta uważa, że bojkotowanie wyborów nie ma sensu. Maraczkin nie wątpi jednocześnie, że Łukaszenka zostanie u władzy, “jeśli nie stanie się coś niezwykłego”. Według niego najlepszą decyzją alternatywnych kandydatów byłaby rezygnacja z wyborów w ostatnim momencie. Artysta rozumie jednak, że wariant ten pozostanie w świecie fantazji. Dlatego najprawdopodobniej będzie głosował na Cichanouską.

– Jej kampania jest kampanią protesty. Ja ten protest popieram, bo trzeba coś robić i iść do przodu. Inaczej zmian nie będzie – podkreślił malarz.

Pisarz Wiktar Marcinowicz. Zdjęcie: belsat.eu

Jeden z najpopularniejszych młodych białoruskich powieściopisarzy Wiktar Marcinowicz powiedział Biełsatowi, że publiczne deklarowanie się z wyborami politycznymi uważa za nieprawidłowe.

– Po prostu nie uważam, bym mógł być dla innych przykładem. Nie jestem gotów kogoś do czegoś zachęcać. Tym bardziej, że teraz nie wybory są najważniejsze, ale to, co będzie potem. Każdy musi głosować świadomie, nie opierając się na opiniach działaczy kultury, czy kogoś innego. Niech człowiek sam ruszy głową, sam wybierze i będzie za ten wybór odpowiedzialny. To bardzo indywidualna sprawa – podsumował literat.

Wybory prezydenckie na Białorusi odbęda się w niedzielę 9 sierpnia. Od wtorku trwa głosowanie przedterminowe. Już teraz komisje wyborcze utrudniają niezależnym obserwatorom kontrolę procesu wyborczego, wielu z nich zostało zatrzymanych przez milicję. Obrońcy praw człowieka twierdzą, że tegoroczne wybory prezydenckie na Białorusi były niesprawiedliwe i niedemokratyczne już na etapie kampanii przedwyborczej.

Alaksandr Łukaszenka rządzi Białorusią od 26 lat i podczas wtorkowego orędzia oświadczył, że nie zamierza oddać władzy. Jego główną kandydatką jest żona aresztowanego blogera Swiatłana Cichanouskaja wspierana przez sztaby Wiktara Babaryki i Walera Capkały. Na swoich wiecach gromadziła niespotykane w historii Białorusi tłumy, jednak od poniedziałku administracja różnymi sposobami stara się odwołać jej kolejne spotkania z wyborcami.

Milinkiewicz: Kreml może sprowokować reżim do rozprawy z protestującymi

ii,pj/belsat.eu

Wiadomości