„To wojna i ofiary muszą być”. Prawdy o epidemii na Białorusi szukamy na cmentarzu

Cmentarz miejski nr 3 w Stołpcach pod Mińskiem. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Choć na Białorusi oficjalnie zmarło jedynie 79 zakażonych, w niewielkich Stołpcach grzebie się ich kilku tygodniowo. O skali zgonów i sposobach ich ukrywania rozmawialiśmy podczas prawosławnej Radaunicy z bliskimi zmarłych.

Cmentarz w podstołecznych Stołpcach odwiedziliśmy wczoraj, w prawosławne święto zmarłych. Z miasta wciąż dochodzą nowiny o kolejnych zakażeniach i zgonach, choć władze milczą i nie podają oficjalnych statystyk.

W samo południe na cmentarzu było cicho. Wierni przyjeżdżali samochodami, składali kwiaty i szybko odjeżdżali, nie zatrzymując się nad grobami bliskich. Wszyscy byli w maseczkach, choć na Białorusi nie ma obowiązku ich noszenia, ani kwarantanny.

Tego dnia na cmentarzu pochowana została Hanna S., mieszkająca w Stołpcach pielęgniarka Mińskiej Kliniki Dermatologiczno-Wenerologicznej. 24 kwietnia kobieta zmarła na Covid-19.

Grób Hanny S., pielęgniarki, która zmarła na koronawirus. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

– Po każdej zmianie brali od niej wymaz do testu na koronawirusa i tak go wykryli – powiedział nam mąż Hanny, Uładzimir S. Była w grupie medyków, którzy pracowali z pacjentami pierwszego kontaktu.

9 kwietnia Hanna trafiła na intensywną terapię 4. Miejskiego Szpitala Klinicznego, powiedział nam jej mąż.

– Mam trochę żal do państwa. Można ją było szybciej leczyć, ale to niczego już nie zmieni. Przyczyną jej śmierci oficjalnie nie jest koronawirus, ale niewydolność organizmu. Ale w maju skończyłaby 62 lata, kto jest zdrowy w tym wieku? – pytał nas pan Uładzimir.

Krewni Hanny S., pielęgniarki, która zmarła po zakażeniu koronawirusem. Kobiety w tradycyjnych czarnych chustach. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Na pogrzebie byli tylko najbliżsi: mąż, córka, zięć i teściowa. Syn Hanny i Uładzimira nie mógł przyjechać – od trzech dni leży w szpitalu w Stołpcach z potwierdzonym zakażeniem. Sprawdzono też innych członków rodziny, ale testy dały wynik negatywny.

Wbrew prawosławnej tradycji, Hanna była pochowana w zamkniętej trumnie.

– Wojna to wojna i ofiary muszą być – skończył rozmowę z nami pan Uładzimir. – Sfotografujcie jej portret. Może znajomi zobaczą i dowiedzą się, że już jej nie ma.

Cmentarz w Stołpcach. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Godzinę po pogrzebie nad grobem Hanny spotkaliśmy kobietę. Przedstawiła się nam jako Tacciana Iwanouna, dawna znajoma pielęgniarki.

– Poznałam ją na portrecie. Znałyśmy się od lat, gdy jeszcze żyła we wsi Załużża. Taką dobrą kobieta była, wszędzie jej było pełno, wszystkim chciała pomóc – powiedziała pani Tacciana.

Tacciana Iwanouna, dawna znajoma pani Hanny. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Cmentarz w Stołpcach podzielony jest na dwie części: po prawej grzebani są prawosławni, a po lewej katolicy. Większość nowych grobów znajduje się przy wejściu, ale niektóre są też rozsiane pomiędzy starszymi mogiłami. Policzyliśmy wszystkich pochowanych w marcu i kwietniu: ponad 30 osób w 16-tysięcznym miasteczku.

Szpital miejski w Stołpcach. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Ojciec Hieorhij z soboru katedralnego w Stołpcach powiedział nam, że najcięższym tygodnie był poprzedni, prawosławny Wielki Tydzień Wielkanocny.

– W ciągu tygodnia było wiele pogrzebów, ale tylko 6 osób grzebaliśmy w zamkniętych trumnach. Ich bliscy mówili, że zmarli na koronawirusa. Sześć osób w ciągu tygodnia to nie tak dużo, jak mówią w niektórych mediach. Myślę, że podstaw do paniki nie ma, ale trzeba na siebie uważać.

Ojciec Hieorhij przyszedł na cmentarz poświęcić groby. W tym roku tradycyjna procesja świąteczna została odwołana. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Nie panikują też grabarze, którzy woleli pozostać anonimowi.

– Nie zauważyliśmy, by było więcej pogrzebów. W ubiegłym roku w tym czasie grzebaliśmy tyle samo osób. Od ubiegłego poniedziałku pochowaliśmy drugiego zakażonego, ale nie jesteśmy jedynym zakładem pogrzebowym w Stołpcach.

Grabarze podchodzą do sprawy z profesjonalnym spokojem. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Przed obiadem ludzi na cmentarzu zrobiło się więcej. Ale przed świeżymi grobami spotkaliśmy jedynie jedną kobietę – Ninę Niekraszewicz. 30 marca zmarł jej mąż Anatol, miał 68 lat.

– Nie znam diagnozy. Przecież w tych papierach są tylko liczby, a lekarze mi ich nie tłumaczyli. Nie wiem nawet, czy robili mu test na koronawirusa – zaczęła opowiadać swoją historię pani Nina.

Nina Niekraszewicz przed grobem męża Anatola. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

– 27 lutego zrobili mu operację i wypisali go ze szpitala. Powiedzieli, że w szpitalu jest koronawirus. Po miesiącu przeszedł na zdjęcie szwów, a po tej wizycie zaczął mocno kasłać. Miał też gorączkę: to 37,1 stopnia, to 37,8. Myśleliśmy, że jest mu tak słabo przez puls: 105 na minutę miał

30 marca wykonano mu prześwietlenie, które potwierdziło zapalenie płuc. Z gabinetu wywieziono go już na wózku, bo nie mógł iść i samodzielnie się ubrać.

– Tego samego dnia położyli go na intensywnej terapii. Był taki słabiutki, więc pomyślałam, że dobrze, że leży pod obserwacją lekarzy. Że będą na niego uważać. A rano, o 5 rano dzwonią i mówią: całą noc walczyliśmy, ale pani mąż zmarł na zapalenie płuc. Ale na co tak naprawdę zmarł, nie wiem – płacze Nina Niekraszewicz.

Nina Niekraszewicz płacze wspominając męża. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

– Ludzie mają pretensje głównie o brak informacji – powiedział nam Andrej Bukata, administrator miejscowej grupy internetowej.

Andrej Bukata jest adminem miejscowej grupy internetowej. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

– Niezależne media piszą, że w Stołpcach jest bardzo źle. A państwowe, że sytuacja jest pod kontrolą. Wczoraj w naszej miejscowej gazecie wyszedł artykuł, ale nie ma w nim wcale wiadomości o liczbie zakażonych koronawirusem.

Andrej mówi, że ma zaufane źródła wśród miejscowych medyków, od których zna prawdziwe liczby zakażonych. Nie chce jednak podzielić się źródłami.

Cmentarz w Stołpcach. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

– Ostatnie dokładne informacje miałem na początku ubiegłego tygodnia. Wtedy w Stołpcach było 77 osób z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem, a dziś z pewnością będzie to ponad 100 osób. To źle, że władze ukrywają informacje, bo ludzie naprawdę nie rozumieją skali zagrożenia. Informacje zastąpiły plotki: ostatnio mówi się, że chorzy są umieszczani w obozach dla dzieci pod miastem. Dziś specjalnie wsiadłem w samochód i objechałem wszystkie te bazy: Nioman, Cieramkę i Czajkę. Nikogo tam nie ma, pusto.

Gdy rozmawialiśmy z Andrejem, podeszła do nas kobieta w czarnej chustce na głowie. Przedstawiła się jako Iryna, jej matka niedawno zmarła na raka.

Iryna skarżyła się na traktowanie chorych na Covid-19 w szpitalu. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

– Wy wiecie, jak źle traktują u nas tych chorych? Mój sąsiad Aleh Bieć zmarł kilka dni temu. Z temperaturą 39,6 spędził na izbie przyjęć, a potem odesłali go do domu. Powiedzieli, że ma zapalenie oskrzeli. To było w niedzielę, a we wtorek trafił już na intensywną terapię.

Pani Iryna twierdzi, że takie traktowanie chorych narzucił główny lekarz szpitala w Stołpcach. Słysząc jego nazwisko, do rozmowy włączyło się kilka kobiet i Andrej Bukata.

– W naszym szpitalu zostało mało prawdziwych specjalistów. Główny lekarz zwalnia dobrych specjalistów, którzy mogą się sprzeciwiać. Zwolniono ordynatorkę Cimajejewą i zastąpiono ją nie wiadomo kim. Tylu dobrych ginekologów wyrzucono. Neuropatolog sama odeszła. Kto ma leczyć tych ludzi? – pyta retorycznie Andrej Bukata.

Cmentarz w Stołpcach. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Na Białorusi do 28 kwietnia zarejestrowano 12208 zachorowań na Covid-19. Do ter pory oficjalnie potwierdzono jedynie 79 pacjentów zgonów osób zakażonych, gdy w Polsce przy podobnej liczbie zakażonych, do wczoraj zmarło 570 osób.

Oznacza to, że śmiertelność na Białorusi wynosi jedynie 0,65 proc. Dla porównania w Polsce jest to 4,9 proc., a w Niemczech 3,9 proc. Eksperci uważają, że władze Białorusi sztucznie zaniżają liczbę chorych. Lekarze, z którymi rozmawiał Biełsat twierdzą, że część pacjentów pełnoobjawowych nie jest poddawana testom, a u znacznej części chorych diagnozuje się zapalenie płuc o nieznanej przyczynie. Covid-19 nie wpisuje się też w akty zgonów.

Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wzywają władze Białorusi pod podjęcia zdecydowanych kroków w walce z epidemią koronawirusa.

„To moment zwrotny”: WHO wzywa Białoruś do wzmożenia walki z koronawirusem

Tekst: Alena Dubowik, pj; zdjęcia: Iryna Arachouskaja, belsat.eu

Wiadomości