“To pokazowy proces”. Pierwszy wyrok karny za powyborcze protesty na Białorusi

Tylko dwóch posiedzeń potrzebował sąd w Borysowie, by skazać kibica Jauhiena Pietraczenkę na 3,5 roku więzienia za użycie przemocy wobec milicjanta podczas demonstracji 9 sierpnia. Obrońca praw człowieka z centrum “Wiasna” powiedział Biełsatowi, że “wyrok wygląda na nieproporcjonalnie surowy”, bo de facto chłopak działał w samoobronie.

W ubiegłym tygodniu sąd rejonowy w Borysowie skazał 20-letniego kibica BATE Borysów Jauhiena Pietraczenkę. To pierwszy wyrok karny w sprawie protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich. O decyzji sądu media dowiedziały się dopiero po fakcie z komunikatu MSW. Biełsat poznał detale sprawy.

9 października na oficjalnym koncie białoruskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w komunikatorze Telegram pojawiła się informacja, że sąd skazał 20-letniego mieszkańca Borysowa na 3,5 roku kolonii karnej za przemoc wobec milicjanta w dniu wyborów. Jauhien Pietraczenka był jedną z osób, które próbowały bronić “barykady” z metalowych barierek przed uzbrojoną w pałki milicją.

– Skazany, wraz z innymi demonstrantami, prowokował stróżów prawa stojących w kordonie. Początkowo wykrzykiwał w ich kierunku niecenzuralne wyrazy, a potem napadł na starszego sierżanta milicji. Uderzył go w nogę metalową barierkę oraz wymierzył kilka ciosów pięścią w twarz – napisało MSW.

Służba prasowa resortu przedstawiła także kadry ze starcia demonstrantów z milicją. Na nagraniu widać, jak do tłumu stojącego za metalowymi barierkami podbiegają milicjanci hełmach i z pałkami. Większość uczestników zgromadzenia rozbiegła się, ale kilka osób zostało na miejscu. W tym Jauhien, który najpierw popchnął barierkę w stronę nacierającego milicjanta, a potem między nimi doszło do wymiany ciosów. Następnie chłopak uciekł, goniony przez trzech milicjantów.

Na nagraniu widać też, jak funkcjonariusze biją przynajmniej dwie nieuzbrojone osoby. Jeden demonstrant został uderzony pałką w okolice głowy, a drugi pięścią w twarz. Tej nocy na Białorusi milicja zatrzymała 3 tysiące osób, a wielu demonstrantów zostało rannych, w tym ciężko.

“Uważam, że to proces pokazowy”

Jauhien Pietraczenka. Zdjęcie wysłane redakcji przez jego przyjaciół

Chłopak został zatrzymany następnego dnia, 10 sierpnia.

– Wracał do domu, gdy wyciągnęli go z samochodu i uderzyli tak, że od razu stracił przytomność. Gdy się ocknął, milicjanci zaczęli go bić, a potem zabrali na komendę – powiedziała Biełsatowi jego przyjaciółka Julia.

Potem w mieszkaniu jego matki odbyła się rewizja, ale śledczy nie znaleźli nic zabronionego.

– Początkowo o niczym nas nie informowali. Nie wiedzieliśmy, gdzie go trzymają. Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że jest w areszcie śledczym w Żodzinie. Początkowo chcieli go także wrobić w organizację “masowych zamieszek”. Mówili, że grozi mu 15 lat – powiedziała nam Julia.

Jednak ostatecznie został skazany jedynie za użycie przemocy wobec funkcjonariusza (art. 364 Kodeksu Karnego Białorusi).

Jauhien Pietraczenka z mamą. Zdjęcie od przyjaciół Jauhiena

Przed procesem pozwolono mu spotkać się z bliskimi tylko raz. 29 sierpnia w areszcie w Żodzinie odwiedziła go mama Natalla.

– Miał opuchnięte oczy, ale starał się trzymać dzielnie. On bardzo się o mnie martwi, bo zawsze mieliśmy bliskie, przyjacielskie relacje. Pewnie dlatego nie chciał pokazać, że jest mu źle. Żebym się nie martwiła – powiedziała Biełsatowi mama skazanego.

Sąd rejonowy w Borysowie rozpatrzył sprawę Pietraczenki w ciągu dwóch posiedzeń: 7 i 8 października. Samego Jauhiena na sali rozpraw nie było – w procesie uczestniczył z aresztu, za pośrednictwem Skype. Demonstrant przyznał się do winy. Wygłaszając swoje ostatnie słowa podkreślił, że nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa i na wolności będzie z niego większy pożytek.

Prokurator żądał dla niego 3 lat pozbawienia wolności, ale sędzia Tacciana Dzierawianka skazała go na więcej – 3 i pół roku kolonii karnej. “Adwokat mówi, że pierwszy raz spotkał się z czymś takim i jest to bardzo dziwne – dodała Julia.

– Uważam, że to proces pokazowy – mówi mama Jauhiena Natalla. – Mój syn dostał zbyt surową karę. On nie zasługuje na to.

Nie wiadomo jeszcze, gdzie Jauhien będzie odbywał wyrok. W momencie publikacji tego artykułu dalej znajdował się w areszcie w Żodzinie.

Milicjantowi było “bardzo przykro”

Jauhien Pietraczenka. Zdjęcie przysłane przez jego znajomych

Julia mówi, że Jauhien nie uczestniczył wcześniej w protestach. Jednak 9 sierpnia, po sfałszowaniu wyborów prezydenckich przez władze Alaksandra Łukaszenki, wyszedł na centralny plac Borysowa.

– Początkowo było pokojowo. Milicja tylko ostrzegała, mówiła przez megafon, żeby się rozejść. Ale nikt się nie rozchodził. A potem milicjanci pobiegli na ludzi – wspomina dziewczyna.

Według Julii, najpierw funkcjonariusz zamachnął się na Jauhiena pałką, a ten instynktownie zaczął się bronić.

Za poszkodowanego w sprawie Pietraszenki uznano starszego sierżanta służby patrolowo-posterunkowej milicji Arcioma Płaskonnego. Podczas starcia z Jauhienem milicjant był w hełmie, ale z podniesioną przyłbicą.

– Płaskonny powiedział w sądzie, że podniósł przyłbicę, bo ciężko mu było oddychać. Więc gdy Żenia go uderzył, rozbił mu usta. Przynajmniej tak twierdził w sądzie. Miał też siniak na nodze od barierki – powiedziała nam Julia.

Funkcjonariusz miał też oświadczyć, że nie ma pretensji do oskarżonego, ale podkreślił, że jest mu “bardzo przykro, że ludzie odnoszą się do milicjantów bardzo źle.“

Kibic piłkarski

Jauhien Pietraczenka. Zdjęcie przysłane przez krewnych

Jauhien ukończył szkołę średnią, pracował jako spawacz. Był aktywnym uczestnikiem ruchu kibicowskiego, dopingował BATE Borysów.

– Dla niego to bardzo ważne. On tym żyje – tłumaczy Julia.

Chłopak był już wcześniej karany, co też jest związane z ruchem kibicowskim. Julia twierdzi, że dostał wtedy rok więzienia w zawieszeniu za bójkę, ale nie zna szczegółów sprawy.

W komunikacie MSW czytamy, że Jauhien został skazany za “kradzież i wyrządzenie lekkich obrażeń przez nieostrożność”. Był też wielokrotnie spisywany w związku z drobnym chuligaństwem, piciem w miejscu publicznym, niepodporządkowywaniem się milicji i niestawieniem się na wydarzenie na żądanie władz.

Co o sprawie mówią obrońcy praw człowieka

Centrum Obrony Praw Człowieka “Wiasna” nie obserwowało sprawy Pietraczenki, która jest jedną z ponad 350 spraw karnych za użycie przemocy wobec milicji. Dlatego prawnicy nie mają gotowego stanowiska w tej sprawie. “Wiasna” zapowiedziała jednak zbadanie wyroku i szybką decyzję, czy kibica należy uznać z więźnia politycznego.

– Na pierwszy rzut oka wyrok wygląda na nieproporcjonalnie surowy. Możliwe, że ta nieproporcjonalność ma podłoże polityczne – powiedział wiceprzewodniczący Centrum Obrony Praw Człowieka “Wiasna” Walancin Stedanowicz.

Walancin Stefanowicz, zdjęcie: belsat.eu

– Zawsze należy rozpatrywać wyrok w kontekście wydarzeń, które towarzyszyły działaniom oskarżonego. A w tym przypadku pokojowe zgromadzenie de facto zostało zaatakowane przez milicję z wykorzystaniem siły fizycznej i środków specjalnych. Ludzie byli zmuszeni do samoobrony.

Stefanowicz dodał, że pod koniec września sąd rejonowy w Mołodecznie skazał za stosowanie przemocy wobec milicji dwóch demonstrantów. Co prawda nie chodziło wtedy o protesty po sfałszowanych wyborach, a mityng 19 czerwca.

Pawieł Piaskou został skazany na 3 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności, a Uładzisłau Jeucigniejeu na 3 lata. Obrońcy praw człowieka uznali ich za więźniów politycznych właśnie ze względu na nieproporcjonalność kary. Podczas szarpaniny z demonstrantami milicjant został jedynie zadrapany, a bardziej ucierpiał jego mundur.

Walancin Stefanowicz skomentował też informację od bliskich skazanego, że Jauhien Pietraczenka nawet nie został przywieziony do sądu.

– Przeprowadzanie procesów kryminalnych za pośrednictwem internetu jest czymś nowym. Można się tylko domyślać, jakie były podstawy takiego postępowania sądu. Najpewniej władze nie chciały rozgłosu. Ale narusza to konstytucyjne prawa oskarżonego podkreślił prawnik.

Ostatni bastion Łukaszenki. Jak “kryminalni” stali się głównym narzędziem represji?

Ihar Iljasz,pj/belsat.eu

Wiadomości