Takich wyborów jeszcze nie było. Kampania prezydencka na Białorusi – na ostatniej prostej

Najważniejsza konkurentka Alaksandra Łukaszenki zapowiada, że chce zostać prezydentem nie po to, żeby rządzić najbliższe pięć lat, ale tylko po to, żeby przywrócić Białorusinom prawo wyboru.

– Wszyscy wiecie, że Swiatłana Cichanouskaja nie jest politykiem. W ciągu sześciu miesięcy będą przeprowadzone nowe wybory – zapowiada kandydatka.

Czy odpowiada to oczekiwaniom wyborców? Czy będą oni głosować na kandydata, którego głównym punktem programu jest rozpisanie nowych wyborów?

Cichanouskaja zapowiada nowe wybory i ograniczenie władzy prezydenta

– Zmiana władzy to najważniejsze.

– Chcemy po prostu zmian. Żeby coś się zmieniło w naszym kraju, mamy dość tego wszystkiego.

– Ten ustrój, który teraz mamy w kraju jest nie do przyjęcia. Naród jest przeciw.

– Trzeba głosować na Cichanouską, ona ma dobry program polityczny: ustąpić i przeprowadzić uczciwe wybory. A nie to co teraz: 26 lat dyktatury…

Tak mówią Białorusini na ulicach miast i wiecach wyborczych.

Po objęciu urzędu Cichanouskaja obiecuje stworzyć warunki do przeprowadzenia uczciwych wyborów. W okresie przejściowym krajem ma rządzić obecna administracja. Z wyjątkiem tych urzędników, którzy rażąco łamali prawo.

– Ona uważa, że nie ma prawa robić czystek wśród nomenklatury, wśród urzędników. Że krajem powinni zarządzać ci sami ludzie do czasu nowych wyborów. Tym samym jakby oznajmia: nie leży w moich kompetencjach, nie odpowiadam za to, aby wymienić wszystkich urzędników. Za to będą odpowiedzialni ci, którzy przyjdą po mnie – podkreśla komentator polityczny Wital Cyhankou.

Fenomen Cichanouskiej, czyli jak białoruska władza zjednoczyła nową opozycję

Nie wiadomo, ilu Białorusinów jest gotowych oddać głos na Cichanouską: badania opinii publicznej na tematy polityczne są zabronione. Ale niedawno kanały w Telegramie opublikowały wyniki telefonicznego sondażu przeprowadzonego przez jeden z ośrodków badania opinii publicznej z Europy Wschodniej i zamówionego przez zleceniodawców z Rosji. Według nich Alaksandr Łukaszenka, który rządzi krajem od 26 lat, może liczyć poparcie 1/3 społeczeństwa, a na nowicjuszkę w polityce – Cichanouską – jest gotów głosować co czwarty obywatel.

– Wygląda to dość prawdopodobnie. W tym sensie, że ranking Łukaszenki wynosi nie 3 proc., jak przekonuje popularny mem, ale ok. 30 proc. I to może może być zbliżone do prawdy, chociaż wiele osób o demokratycznych poglądach jest oburzonych tą liczbą i twierdzi, że nie może mieć takiego poparcia. I to, że ranking Cichanouskiej gwałtownie rośnie, też raczej jest prawdą – zauważa Cyhankou.

Białoruski bunt jest kobietą

Oceniając szanse kandydatów ważne jest, aby uwzględniać też ich negatywne notowania. Sądząc po protestacyjnych nastrojach społecznych, to rankingi w przypadku przywódcy państwa są wysokie. A Swiatłanie Cichanouskiej – z każdą wizytą w regionach kraju – poparcie jedynie rośnie. Wybory – 9 sierpnia.

Wolha Staraścina, cez/vot-tak.tv, belsat.eu

Wiadomości