Tajna narada u Łukaszenki: w Mińsku zastanawiano się, co robić z „integracyjnymi propozycjami” Moskwy

Wideo

Alaksandr Łukaszenka zwołał nadzwyczajną naradę, której powodem były ostatnie zapowiedzi rosyjskiego premiera Dmitrija Miedwiediewa na temat konieczności zacieśnienia integracji w Państwie Związkowym. Posiedzenie, na którym radzono, jak ocalić suwerenność Białorusi, przebiegło za zamkniętymi drzwiami – informuje Nasza Niwa.

Co robić, kiedy wywierane są tego rodzaju naciski? Uważniej obserwować przestrzeń informacyjną Rosji, a oprócz tego przygotowywać w kraju reformy gospodarcze, które byłyby odpowiedzią na ekonomiczny szantaż Kremla. Ponoć właśnie to mieli doradzać Alaksandrowi Łukaszence uczestnicy tajnej narady, którzy według anonimowych źródeł Naszej Niwy opowiedzieli się zgodnie za ratowaniem białoruskiej niepodległości.

Jednak część ekspertów radzi im samym, że nie ma co zawczasu panikować:

– Myślę, że prawdziwym celem Rosji jest po prostu uwolnienie się od naftowych dotacji lub w ogóle od wsparcia gospodarczego dla Białorusi – uważa politolog z Mińska Walery Karbalewicz.

Podczas piątkowej konferencji prasowej udzielonej rosyjskim dziennikarzom Alaksandr Łukaszenka przekonywał, że nie sprzeda kraju „za beczkę ropy”. Odpowiadał zapewne w ten sposób na niedwuznaczne propozycje rosyjskiego premiera Dmitrija Miedwiediewa, który zapowiedział konieczność znacznego zacieśnienia więzów integracyjnych Białorusi z Rosją. W Moskwie opór Łukaszenki wobec tych żądań nazwano „nacjonalizmem”.

– On utrzyma się u władzy z białoruskimi nacjonalistami. Momentalnie się przestroi i ogłosi, że wszelkie problemy w kraju są zawinione tylko przez Rosję. Już teraz to mówi. Że Rosja narusza suwerenność Białorusi i chce ją zaanektować – twierdzi rosyjski politolog Andriej Suzdalcew.

Mińsk domaga się rekompensat za tzw. manewr podatkowy planowany przez Moskwę. Jak zapowiadał wicepremier Ihar Laszenka, w przyszłym roku Białoruś planowała uzyskać w ten sposób 310-315 mln dolarów. Jednak jego rosyjski odpowiednik Anton Siluanow przekonuje, że nikt nikomu niczego takiego nie obiecywał.

– Niczego nienależnego nie żądamy. Umówiliśmy się, to trzeba wykonać. I tyle. Jeśli nie ma wykonania, to nie ma Związku – mówi tymczasem Łukaszenka.

Alaksandr Łukaszenka odpowiada na „integracyjne propozycje” Kremla

Ale nie ma też dotąd wykonania porozumień zawartych w ramach Państwa Związkowego: wspólnego sądu, konstytucji, parlamentu i waluty. Przez prawie 20 lat istnienia tych porozumień bodaj jedyne, czego udało się osiągnąć to wspólny obszar gospodarczy – Euroazjatycka Unia Gospodarcza. Ale w obecnej sytuacji nie są najważniejsze kwestie gospodarcze.

– Problem nie polega na tym, że będzie mniej pieniędzy. Problem polega na tym, jak na to zareaguje białoruskie społeczeństwo – mówi Walery Karbalewicz.

Zapytaliśmy więc Białorusinów: co jest dla nich ważniejsze – utrata suwerenności i pomoc finansowa od sąsiada ze Wschodu, czy jednak niepodległość i problemy gospodarcze?

– Białoruś zawsze walczyła o niepodległość, zawsze byliśmy wolnym krajem.

– Jestem za suwerennością.

– Szczerze mówiąc, to 50 na 50…

– Jestem nawet gotów zapłacić, żeby suwerenność pozostała.

– Każdy kraj powinien być samodzielny, nie trzeba wchodzić w skład nikogo innego. Po prostu trzeba umieć się dogadywać – brzmiały odpowiedzi uczestników naszego sondażu.

Po raz kolejny dogadywać się o cenie gazu i ropy Władimir Putin i Łukaszenka spróbują 25 grudnia. Co prawa, podczas wspomnianej konferencji prasowej białoruski przywódca nie miał pewności, że to spotkanie w ogóle się odbędzie.

Wital Babin, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze