Szefowa Związku Polaków na Białorusi: ludzie mają serdecznie dosyć tego systemu

Zdaniem Andżeliki Borys nikt nie powinien być zaskoczony tym, że władza użyła siły, a Białorusi potrzebna jest obecnie silna presja międzynarodowa.

– To już jest inny kraj. Można w brutalny sposób zmusić wszystkich do siedzenia w domach, ale to i tak nie zmieni stosunku społeczeństwa do tego, co się dzieje, stosunku społeczeństwa do władzy. To i tak prędzej czy później będzie się przy różnych okolicznościach przejawiać – powiedziała prezes ZPB w rozmowie z PAP. – Dzisiaj na Białorusi jest niebezpiecznie, bo można wyjść na ulicę i przypadkowo zostać pobitym, aresztowanym, zatrzymanym, rannym. To jest Białoruś, którą władze na dalszą metę chcą w tym systemie utrzymywać.

Borys powiedziała, że Związek Polaków na Białorusi jest częścią społeczeństwa obywatelskiego i wyraża solidarność ze wszystkimi, którzy „są poturbowani, represjonowani, w aresztach”. Jak dodała, członkowie ZPB także ucierpieli w czasie protestów – pobici zostali prezes oddziału związku w Kobryniu Aleksander Jarmoszuk i działacz związku oraz współpracownik TVP i Biełsatu Jan Roman w Grodnie (na zdjęciu poniżej – belsat.eu).

Milicja poluje na dziennikarzy: niszczy aparaty, zrywa identyfikatory, bije

Zdaniem Borys nikt nie powinien być zaskoczony tym, że władza użyła siły.

– Przecież taka brutalność już była stosowana wobec obywateli – powiedziała. – Łukaszence zależy na tym, żeby zachować władzę. Każdym sposobem, jakim się da. Dziś to jest pałowanie, to są areszty, to jest milicja, to jest OMON, to jest demonstracja siły.

Prezydent dnia wczorajszego. Białorusini wyrośli z reżimu Łukaszenki

Borys przypomniała przy tym, że Łukaszenka zawsze demonstrował siłę, teraz musi to robić jednak w skali kraju. Porównując obecną sytuację na Białorusi do manifestacji po wyborach prezydenckich w 2010 roku, podkreśliła, że tamte demonstracje nie były tak masowe.

– Dzisiaj ludzie protestują w każdej miejscowości, nawet na wsiach. (…) Tego wcześniej nie było, protesty koncentrowały się w Mińsku – oświadczyła szefowa ZPB. – Brutalność się nie zmieniła.

Jak oceniła prezes nieuznawanej przez władze w Mińsku organizacji polskiej, na Białorusi potrzebny teraz jest dialog społeczny.

– Myślę, że powinna być też mocna presja międzynarodowa, solidarność ze społeczeństwem jest niesamowicie ważna.

Kryzys na Białorusi: UE i USA szukają rozwiązań

Jak powiedziała, o protestach mówi się teraz wszędzie – „w sklepie, w aptece, na ulicy, w taksówce”, a każdy albo sam został zatrzymany czy poturbowany, albo ma znajomego, którego to spotkało.

– To niezadowolenie ogarnia cały kraj – powiedziała Borys. – Ludzie po prostu mają serdecznie dosyć tego systemu.

Zdaniem szefowej ZPB wielu obywateli Białorusi opuści kraj.

– To jest normalne, że stan życia i warunki, jakie są, będą powodowały liczne emigracje – stwierdziła.

Czaputowicz: zarzuty Łukaszenki wobec Polski są bezpodstawne

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości