Szef „Solidarności” po rozmowach w Mińsku: wiem, z czym jadę do Polski

Piotr Duda w białoruskiej stolicy rozmawiał z przedstawicielami demokratycznych związków zawodowych o możliwym wsparciu.

– Rozmowy były dobre. Rozmawialiśmy o pomocy indywidualnej dla członków związku, dla tych, którzy strajkują, ale także dla związku, który będzie musiał ewoluować, jeśli sytuacja będzie się zmieniała w pozytywnym kierunku – powiedział Piotr Duda we wtorek po spotkaniu z Alaksandrem Jaroszukiem, stojącym na czele Białoruskiego Kongresu Demokratycznych Związków Zawodowych.

Związkowiec stwierdził, że jest pod wielkim wrażeniem, iż udało mu się przyjechać do Mińska, spotkać „z przyjaciółmi i rozmawiać o problemach „ważnych dla nas wszystkich”. Jak przyznał, obawiał się, że może mieć problemy z wjazdem na Białoruś.

– Na pewno w imieniu białoruskich kolegów pozdrowię panią Cichanouską, z którą „Solidarność” spotyka się jutro – powiedział Duda. – Jeśli chodzi o pomoc, jesteśmy na bieżąco w kontakcie. Jest wiele aspektów: to pomoc dla związku, pomoc indywidualna i pomoc polegająca np. na ufundowaniu stypendium czy wypoczynku dla dzieci z rodzin związkowców – wyjaśnił.

Jak dodał, sprawy te są ciągle omawiane i wymagają również konsultacji w Warszawie. „Solidarność” utworzyła konto pomocy dla Białorusinów.

– Chodzi o to, żeby udrożnić taki kanał pomocy, który będzie skuteczny i transparentny. Mówimy o środkach ze zbiórki publicznej – wskazał.

Jaroszuk powiedział PAP, że najważniejsze jest, że „do spotkania doszło, a przyjazd (Piotra Dudy) na Białoruś był śmiałą decyzją ze względu na to, co dzieje się w kraju”.

– Otrzymujemy sygnały poparcia od różnych związków zawodowych, ale to, że popiera nas legenda – „Solidarność”, ma ogromne znaczenie – powiedział. – Chodzi przede wszystkim o solidarne wsparcie ze strony polskich związkowców i polskiego społeczeństwa – dodał.

Jego zdaniem, na Białorusi robotnicy, którzy uczestniczyli w protestach i próbowali organizować strajki, są poddawani presji ze strony władz. Niektórzy liderzy strajków zostali skazani na kary aresztu, a wielu aktywistów zwolniono z pracy.

Od 9 sierpnia w kraju trwają protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów, które według oficjalnych wyników wygrał Alaksandr Łukaszenka z wynikiem 80,1 proc. Swiatłana Cichanouskaja miała, według Centralnej Komisji Wyborczej, zdobyć zaledwie 10,1 proc. głosów.

jb/ belsat.eu wg PAP

Wiadomości