Szef PandaDoc tłumaczy, dlaczego wstrzymuje pomoc dla byłych funkcjonariuszy

W wywiadzie udzielonym redakcji rosyjskiej BBC, Mikita Mikada, przyznaje, że to wynik nacisków ze strony władz na pracowników jego firmy.

Program wsparcia finansowego dla funkcjonariuszy, którzy zdecydują się odejść ze służby, został uruchomiony po brutalnych pacyfikacjach. Skorzystało z niego co najmniej kilkadziesiąt osób.

– Ta inicjatywa okazała się dużym sukcesem bo w odpowiedzi uderzono w mój biznes – podkreśla.

Władze zablokowały rachunki PandaDoc

Czworo pracowników firmy PandaDoc, niemających nic wspólnego z tą inicjatywą, zostało aresztowanych i oskarżonych o oszustwa finansowe. Grożą im kary do 10 lat pozbawienia wolności.

– Wszystko, co robiłem, robiłem sam. I to nie naruszało prawa. Pomagałem rozpocząć nowe życie ludziom, którzy nie chcieli brać udziału w terrorze, nie chcieli bić – zaznacza.

Po zatrzymaniu swoich pracowników Mikita Mikada nie jest już tak aktywny w portalach społecznościowych i wstrzymał program pomocy dla byłych funkcjonariuszy.

– Nie chcę żeby ktoś, kto nie ma nic wspólnego z moją inicjatywą, trafiał do więzienia – dodaje.

Obecnie biuro PandaDoc jest w trakcie wyprowadzki z Białorusi. Rachunki firmy zostały zablokowane przez władze w Mińsku.

„Białoruś stopniowo zmieni się w Naddniestrze”. Co może uratować białoruską gospodarkę?

pp/belsat.eu wg BBC

Tagi:

Wiadomości