Szef MSZ Rosji znów oskarża Wilno i Warszawę

Według niego, Zachód ma wspierać białoruską opozycję, między innymi, pieniędzmi, a z Litwy i Polski płyną instrukcje dla demonstrantów.

Minister spraw zagranicznych podkreślił, że Rosja jest zaniepokojona protestami na Białorusi, ale -według Siergieja Ławrowa– są one coraz mniej liczne.

– To nie są te liczby co wcześniej, kiedy sto tysięcy wychodziło na ulice – zaznaczył.

Szef MSZ Rosji powtórzył też słowa białoruskiej propagandy o tym, że demonstranci są coraz bardziej agresywni, a wśród nich jest wiele “kryminalnych elementów”.

Miss Białorusi, olimpijczyk i pan z dobranocki. W niedzielę zatrzymano ponad 1000 osób

Zmniejszenie liczebności ma wynikać z tego, że coraz więcej osób chce “przejść do konstruktywnego dialogu”. Władze w Mińsku, według niego, są gotowe do rozmów, której przedmiotem ma być reforma konstytucyjna.

– Niestety, opozycja, która działa z zagranicy, z Wilna i Warszawy, zajmuje inne stanowisko, ona nie chce żadnego dialogu, nie ma żadnego konkurencyjnego programu oprócz obalenia prezydenta Łukaszenki – mówił Ławrow.

Szef MSZ dodał też, że oprócz “potoku pieniędzy”, z Warszawy i Wilna przysyłane są, za pośrednictwem portali społecznościowych, instrukcje dotyczące przygotowania koktajli Mołotowa.

Ponad 900 spraw karnych wobec oponentów Alaksandra Łukaszenki

pp/belsat.eu wg Tut.by

Wiadomości