„Szczególnie niebezpieczne w tłumie”. Czym OMON strzelał do demonstrantów

Dziennikarze Biełsatu, którzy relacjonowali demonstracje w Mińsku, zebrali łuski i fragmenty skorup granatów. Ekspert ds. broni ręcznej Jurij Minkin przeanalizował, jakiego uzbrojenia białoruskie służby użyły w celu pacyfikacji protestów.

Każde państwo ma własne zasady dotyczące wykorzystywania środków specjalnych. Wszystkie jednak stosują się praktycznie do jednej zasady: powinno się ich używać adekwatnie do sytuacji, bez powodowania zbędnych szkód. Tutaj niestety widzę, że ta zasada nie była przestrzegana. To, co widzę na zdjęciu, można uznać za argument ostateczny, tuż przed decyzją o użyciu broni wojskowej. Nie dostrzegam tu oznak użycia amunicji ostrej, służącej bezpośrednio do zabijania.

Pozostałości środków specjalnych wykorzystanych w Mińsku przeciwko demonstrantom. Zdjęcie: vot-tak.tv/belsat.eu

Począwszy od prawej strony zdjęcia widzimy łuski od nabojów, którymi strzela się z broni na gumowe kule kalibru 12mm i 16mm. Same gumowe kule znajdują się w lewym dolnym rogu – dwie czarne, podłużna zielona oraz przypominająca klepsydrę. Takie kule znajdowały się w łuskach, jakie widać na zdjęciu.

Widzimy, że amunicja została wyprodukowana w Rosji – marka Rekord. Widzimy też białą łuskę z częściowo zatartym napisem Techkrim. To zakłady w rosyjskiej Udmurtii.

Pociski – szczególnie te cięższe, podłużne oraz zielone i w kształcie klepsydry – mają większą masę, niż gumowe kule. W związku z tym odległość, z której można ich bezpiecznie używać, jest też większa. Wystrzelone z bliska, mniej niż 5 – 7 metrów mogą spowodować poważne obrażenia.

Obrażenia po postrzale gumową kulą. Zdjęcie przysłane redakcji

Obok gumowych kul widzimy łyżkę od granatu. Oznakowanie 515-M wskazuje, że jest on przeznaczony do odpalenia granatów hukowych typu Zarja. Co to jest? To taki granat, który po eksplozji daje jasny błysk i bardzo głośny dźwięk, na poziomie ok. 180 decybeli. W zasadzie przekracza to poziom bezpieczeństwa człowieka. Oznacza to, że będąc blisko wybuchającego granatu, można odnieść obrażenia od jego fragmentów, można też ogłuchnąć, nawet nieodwracalnie.

Taki granat może spowodować poważne rany, na przykład utratę palca. Na zdjęciach z akcji protestu, jakie oglądałem, widać było ślady obrażeń ciała, jakie demonstranci odnieśli właśnie od wybuchów granatów hukowych w ich pobliżu. Widać, że ciało człowieka pocięte jest małymi elementami. Ten granat jest szczególnie niebezpieczny, gdy się go rzuci w gęsty tłum ludzi.

Demonstrant raniony odłamkami granatu hukowego. Mińsk. 9 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Biały przedmiot z napisem WGM-93.200 to łuska granatu do granatnika GM-94, opracowanego w Tule w latach dziewięćdziesiątych. Sam granatnik wygląda jak skrócona strzelba, tzw. pompka. Te granatniki kupiono dla jednostki antyterrorystycznej Ałmaz podległej MSW Białorusi.

Ta konkretnie łuska jest bardzo łatwa do zidentyfikowania po oznaczeniu. WGM-93.200 to granat z gazem łzawiącym o zasięgu do 500 metrów. By wystrzelić go na taką odległość potrzebna jest duża energia kinetyczna, dlatego strzelanie taką amunicją do protestujących jest zabronione, ponieważ prawie zawsze powoduje to ciężkie obrażenia, a niekiedy nawet śmiertelne.

Do pacyfikacji pokojowych protestów na Białorusi wysłano milicję, OMON, wojska wewnętrzne i specnaz. Mińsk, 9 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Swiatłana Far/belsat.eu

Szczególnie interesujące są trzy zielone łuski. To ślepe naboje kalibru 7,62 x 39 do automatu Kałasznikowa. Do czego można ich użyć? Do wystrzeliwania z moździerzy lufowych różnych typów granatów – tak gazowych, jak i hukowych. Nie wiem, czy taki sprzęt jest na wyposażeniu MSW Białorusi. Można ich też używać do strzelania z karabinku ze specjalną nasadką, co ma oddziaływać na protestujących psychologicznie.

Decyzja o zastosowaniu takich środków zwykle należy do kompetencji średniego, a nawet wyższego szczebla dowódczego w MSW.

Białorusini liczą rannych i zabitych

Jurij Minkin dla vot-tak.tv; md/belsat.eu

Wiadomości