Sprawa Bandarenki. Świat potępia, Białorusini protestują, a Łukaszenka obiecuje śledztwo

Raman Bandarenka został ciężko pobity w środę wieczorem przez mężczyzn zdejmujących biało-czerwono-białe dekoracje. W czwartek wieczorem zmarł. Wywołało to kolejne protesty oraz głosy potępienia płynące od społeczności międzynarodowej.

Służba prasowa unijnego szefa dyplomacji Josepa Borrella napisała, że za śmierć Ramana Bandarenki odpowiadają władze w Mińsku.

– To oburzający i haniebny rezultat działań białoruskich władz, które nie tylko bezpośrednio i agresywnie dopuszczały się represji wobec własnego narodu, ale też stworzyły atmosferę, gdzie takie bezprawie i przemoc mogą mieć miejsce – czytamy.

Bruksela przypomniała, że już 55 przedstawicieli białoruskich władz jest objętych unijnymi sankcjami, a UE jest gotowa do wprowadzenia dodatkowych.

Reagują także poszczególne państwa UE. Pierwsza była Litwa. Minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius jeszcze w czwartek wieczorem przekazał rodzinie i bliskim kondolencje.

– Zdumiewający cynizm, okrucieństwo reżimu i jawne ignorowanie ludzkich dążeń do zmian – napisał.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz napisał dziś na Twitterze, że Raman Bandarenka to “kolejna ofiara śmiertelna białoruskiego reżimu”. Resort po raz kolejny wzywa do zaprzestania represji i rozpoczęcia dialogu ze społeczeństwem.

– Śmiertelne pobicia, nieuzasadnione areszty i prześladowania muszą się skończyć niezwłocznie – zaznacza Marcin Przydacz.

Oburzenie i solidarność ze stanowiskiem UE wyraziła też Ukraina. Także Wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka zażądał uczciwego śledztwa.

Kreml: Popieramy nie Łukaszenkę, a prezydenta Białorusi

Alaksandr Łukaszenka powiedział, że interesuje się przebiegiem śledztwa i rozmawiał na ten temat zarówno z Komitetem Śledczym, jak i z Prokuraturą Generalną, która teraz za nie odpowiada.

– Ostrzegłem, że ta sprawa będzie się rozkręcać więc trzeba uczciwie i obiektywnie ją zbadać. […] Wszyscy zaczęli po raz kolejny obwiniać milicję, więc zadzwoniłem do prokuratora generalnego żeby wziął pod kontrolę tę sprawę – zaznaczył.

Powtórzył także za Komitetem Śledczym, że Raman Bandarenka był w momencie zatrzymania pijany. Ta wersja nie znajduje potwierdzenia w dokumentacji medycznej, gdzie zaznaczono, że we krwi mężczyzny, gdy trafił do szpitala, nie było śladów alkoholu.

Według wersji Komitetu Śledczego, Raman Bandarenka miał zostać znaleziony pobitym przez funkcjonariuszy milicji. Jednak w sieci pojawił się film, na którym widać, jak tajniacy ciągną opierającego się mężczyznę do nieoznakowanego busa.

Alaksandr Łukaszenka wyraził też współczucie rodzicom zabitego Ramana Bandarenki. Przy czym pod koniec października sam straszył demonstrantów:

– Od dzisiaj nie bierzemy jeńców. Jeśli ktoś tknie żołnierza, powinien co najmniej odejść bez rąk. Mówię to publicznie, żeby wszyscy mieli świadomość naszego dalszego zdecydowania.(…) Nie mamy się co cofać i nie zamierzamy tego robić – dodał.

Przez cały dzień Białorusini wyrażali solidarność z zabitym. Na tzw. placu Zmian, skąd milicyjni tajniacy zabrali Ramana Bandarenkę, leżały stosy kwiatów. Rozpięto też wielką biało-czerwono-białą flagę.

Milicjanci i żołnierze wojsk wewnętrznych rozpędzili „łańcuchy solidarności” w Mińsku. Czytelnicy informowali nas o manifestacjach i zatrzymaniach w: Brześciu, Grodnie, Żłobinie, Homlu i Światłahorsku. O godzinie 12:00 w kraju zabiły kościelne i cerkiewne dzwony. Białorusini wyszli na ulice na minutę ciszy.

Milicja zatrzymała lidera zespołu Stary Olsa

Wieczorem w stołecznym kościele św. Szymona i św. Heleny, znanym także jako “czerwony kościół”, odbyła się msza święta poświęcona pamięci Ramana Bandarenki. Świątynia była pełna wiernych. Także na placu Zmian zebrali się mieszkańcy Mińska przypominając ostatnie słowa 31-latka, który widząc, jak zrywane są biało-czerwono-białe wstążki napisał w komunikatorze: Wychodzę!

pp/belsat.eu

Wiadomości