Spłonęła rodzinna chata naczelnika mińskiego OMONu

We wsi Haradziłowa pod Mołodecznem w nocy z 11 na 12 października spłonął dach drewnianego domu. W tej chacie swoje dzieciństwo spędził kierujący pacyfikacją protestów w Mińsku pułkownik Zmicier Bałaba, naczelnik stołecznych oddziałów specjalnych milicji.

– Straż pożarna z Mołodeczna odebrała telefon o pożarze we wsi Haradziłowa. Gdy ratownicy przybyli na miejsce, zobaczyli niezamieszkany dom, który płonął otwartym płomieniem – poinformowała służba prasowa Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych.

W rezultacie pożaru nikt nie ucierpiał, ale ogień zniszczył dach i poważnie uszkodził ściany.

W niedzielę wieczorem ogień zniszczył dom, w którym wychował się płk Bałaba. Źródło: nn.by

Właśnie w tym domu przy ulicy 17 września wychował się Zmicier Bałaba, komendant stołecznego OMONu, kierujący pacyfikacjami protestów w Mińsku. Pułkownik jest objęty zachodnimi sankcjami, a Białorusini to właśnie jemu przypisują mu odpowiedzialność za śmierć i kalectwo demonstrantów.

– Nikt tam teraz nie mieszka, wykorzystują go jako daczę – powiedzieli gazecie Nasza Niwa sąsiedzi. – Sam Zmicier tu nie przyjeżdża, domem i działką zajmuje się jego przyrodnia siostra, która jest ekonomem w kołchozie. Coś tam sadzi, uprawia.

Sam Zmicier Bałaba od dawna nie odwiedza wsi, w której mieszkał i chodził do szkoły. Wychowywała go tu babka, która zmarła 10 lat temu. Od tego czasu nie przyjeżdża do wsi – powiedzieli dziennikarzom sąsiedzi.

Czy był to nieszczęśliwy przypadek, czy też celowe podpalenie – nie wiadomo. Straż pożarna dalej ustala przyczyny pożaru. Nasza Niwa dodzwoniła się do pułkownika Bałaby, który nie wysłuchał nawet pytania i odesłał dziennikarza do rzecznika prasowego mińskiej milicji.

W dniu pożaru dowodzony przez Bałabę OMON usiłował bardzo brutalnie rozpędzić pokojowe protesty w Mińsku. Milicja nie tylko biła ludzi, ale też używała armatek wodnych, gazu pieprzowego, granatów hukowych i gumowych kul. Kilku uczestników Marszu Honoru zostało rannych. W niedzielę w całym kraju zatrzymano prawie 800 osób, w tym ponad 40 dziennikarzy.

Wcześniej na ścianach bloku, w którym mieszka Zmicier Bałaba i na jego samochodzie pojawiły się demaskujące go napisy. Ujawniono numer jego mieszkania, nazwano go też zabójcą i faszystą. To wynik działań “cyberpartyzantów” – hakerów, którzy ujawniają dane osobowe białoruskich milicjantów.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Białorusi informuje o zwiększonej agresji wobec funkcjonariuszy. Demonstranci nie tylko stawiają opór podczas zatrzymania, ale też starają się odbijać zatrzymanych. W niedzielę uszkodzony został nieoznakowany bus milicji, do którego tajniacy zaciągali zatrzymanych.

Tego samego dnia grupa młodzieży przepędziła ze swojego osiedla trzech żołnierzy wojsk wewnętrznych MSW. Po wczorajszej pacyfikacji protestu emerytów w dwóch punktach Mińska podpalono opony. W odpowiedzi MSW zapowiedziało, że funkcjonariusze będą w razie konieczności używać broni palnej.

W Mińsku zapłonęły opony WIDEO

pj/belsat.eu

Wiadomości