Spalili emerytów żywcem. Trzej Białorusini zostaną rozstrzelani?

Оskarżeni o zamordowanie dwóch emerytów. Od lewej: Wital Miacież, Wiktar Skrundzik i Walancin Busznin. 27 stycznia 2020 roku. Zdjęcie: Siarhiej Bałaj/tut.by

W sądzie rejonowym w Słucku na Białorusi rozpoczął się proces trzech mieszkańców tamtejszych wsi, którzy pod wpływem alkoholu okradli i spalili żywcem dwóch emerytów. Usiłowali też zabić 85-latkę, która wyrwała się im i uciekła. Mężczyznom grozi kara śmierci, pisze portal tut.by.

Na ławie oskarżonych zasiedli 33-letni Walancin Busznin, 25-letni Wital Miacież i 29-letni Wiktar Skrundzik. W areszcie śledczym znajdują się od roku.

Według prokuratury Skrundzik i Miacież przyszli do 94-letniego Uładzimira Harkawego pod pretekstem pożyczenia pieniędzy. Gdy emeryt nie chciał dać im pożyczki, Skrundzik uderzył go w pierś, a gdy upadł na ziemię, oplótł mu szyję kablem. Domagali się od starszego mężczyzny pieniędzy – najpierw wzięli 100 rubli (183 złote), potem jeszcze 180 (329 złotych).

Miacież znalazł w domu cztery butelki wódki i butelkę wina. Ostatecznie sprawcy postanowili zabić swoją ofiarę. Na zmianę go dusili, a gdy przestał stawiać opór, podpalili dom. Ekspertyza sądowa wykazała, że w chwili podpalenia Uładzimir Harkawy jeszcze żył.

– Spalili go więc żywcem – zauważył oskarżyciel Wadzim Łałua.

Według chrześniaczki zamordowanego, był on weteranem II wojny światowej i najstarszym mieszkańcem wsi.

– Nigdy nikogo nie skrzywdził, nie używał wulgaryzmów. On nawet temu zabójcy wybaczył, gdy pięć lat temu ukradł mu piłę spalinową. Darował mu, a ten go zabił! – żaliła się kobieta.

Według prokuratury, w ten sam sposób Skrundzik i Busznin mieli zabić 79-letniego Michaiła Szuhaleja. Przyszli do starszego pana pod pretekstem sprzedaży ziarna. Skrundzik uderzył emeryta w pierś, a gdy upadł, zacisnął na jego szyi przygotowaną wcześniej pętlę. Napastnicy żądali pieniędzy. Gdy ofiara przestała się ruszać, podpalili dom, w którym Szuhalej spłonął nieprzytomny, ale żywy. Bandyci ukradli mu 50 rubli (91 złotych).

Jak długo państwo białoruskie będzie jeszcze rozstrzeliwać?

Dwa tygodnie później Skrundzik ponownie dokonał przestępstwa. Przyszedł do domu 85-letniej kobiety pod pretekstem kupna alkoholu. Gdy starsza pani otworzyła drzwi, kilkukrotnie uderzył ją w pierś, po czym zmusił do zejścia do piwnicy po alkohol. Tam znów bił kobietę, żądając od niej tysiąca rubli i grożąc jej śmiercią. Według prokuratora, staruszce udało się wyrwać i uciec.

Skrundzik chciał wynieść z jej domu 30 rubli (55 złotych ), butelkę domowego wina i telewizor. W kradzieży przeszkodził jednak sąsiad ofiary, który wszedł do domu i wystraszył napastnika.

Wiktar Skrundzik w momencie zatrzymania był bezrobotny. Wcześniej sądzono go za kradzież skutera. Walancin Busznin ukończył tylko 9 klas szkoły, nigdzie nie pracował, był sześć razy sądzony za kradzież – po raz pierwszy w wieku 15 lat. Jest żonaty i ma 4-letnie dziecko. Wital Miacież był traktorzystą w miejscowym kołchozie. Ma dwoje dzieci i wcześniej nie był sądzony. Czwarty oskarżony w sprawie odpowiada z wolnej stopy. 36-letni Siarhiej Zacharczenia jest oskarżony o przywłaszczenie, wraz z Miecieżem, kosy elektrycznej i latarki.

Trzem zabójcom grozi kara śmierci. Białoruś jest ostatnim państwem Europy, w którym dalej jest ona wykonywana. Skazanym odbiera się życie strzałem w potylicę. Termin egzekucji i miejsce pochówku rozstrzelanych są utrzymywane w tajemnicy.

Kara śmierci jest jedną z przyczyn nakładania na Białoruś międzynarodowych sankcji. Jej wykonywanie jest uważane za łamanie praw człowieka.

Białoruska prokuratura przeciwna moratorium na karę śmierci

dd,pj/belsat.eu

Zobacz też

Wiadomości