„Śmierć na bagnie”, heroina i Kreml. Białoruscy weterani wspominają Afganistan

W miniony weekend upłynęła 31. rocznica wycofania się sowieckich wojsk z Afganistanu. ZSRR nigdy nie wypowiedział tej wojny – formalnie była to „operacja specjalna”, która ciągnęła się 10 lat. W każdym białoruskim mieście są „afgańskie domy”, w których osiedlano weteranów. Z ich mieszkańcami rozmawiał Juryj Wysocki.

„Woleliśmy Afgan od fali”

W 1983 roku dostałem powołanie z Marinej Horki [jednostki wojsk powietrznodesantowych pod Mińskiem – belsat.eu]. Od razu wysłali nas do Ust-Kamienogorska [obecnie Öskemen w Kazachstanie – belsat.eu]. Na miejscu ogłosili, że za trzy miesiące pojedziemy służyć do Afganistanu. W jednostce szkoleniowej panowała straszna fala. Prawdę mówiąc, chcieliśmy jak najszybciej wyrwać się z tego piekła i trafić do Afganu – opowiada nam weteran tej wojny Alaksandr Sacharuk.

Woleliśmy Afgan od fali. Byłem młody i myślałem, że już lepiej zginąć od kuli, niż znosić to poniżanie.

Alaksandr Sacharuk w Afganistanie. Zdjęcie z archiwum rodzinnego.

W czerwcu 1983 roku przerzucili nas samolotem do bazy. Politrucy ciągle nam mówili, że gdyby nie my, to już dawno byliby tam Amerykanie ze swoimi rakietami. Oficjalnie broniliśmy południowych rubieży ZSRR. I mnie, 19-letniemu dzieciakowi do głowy nie przychodziło, że jest inaczej. Przecież my budowaliśmy tam komunizm.

Miejscowe dzieciaki często podbiegały do naszych wieżyczek i pokazywały środkowy palec. Nie ufaliśmy Afgańczykom, a oni nam.

To przecież „kremlowscy starcy” wprowadzili wojska do Afganistanu, a cierpiał lud sowiecki, a tym bardziej afgański. Bo nie da się przynieść wolności i szczęścia na bagnetach.

Po powrocie z wojny wielu nie mogło odstawić picia. Byli też tacy, którzy zakosztowali w narkotykach. Miejscowi handlarze nauczyli naszych „żołnierzy-internacjonalistów”, jak używać heroiny. Osobiście takich znałem.

Alaksandr Sacharuk w Afganistanie. Zdjęcie z archiwum rodzinnego.

Były też bardziej niewinne zabawy. Każdy żołnierz mógł dostać do racji cukier lub papierosy. Z cukru często robiliśmy zacier. No co było robić? W batalionie nie było się czym zająć – tylko wieżyczka i drut kolczasty. No, można się było pokąpać w basenie, sami go wykopaliśmy.

Papierosy, które nam wydawali, nazywały się “Myśliwskie”. Jakie one były paskudne… Nazywaliśmy je “Śmierć na bagnie”.

“Żałuję zła, które przyniosłem Afgańczykom”

W 1984 roku brałem udział w operacji przeciwko afgańskim partyzantom w masywie Lor Koh. Miałem wtedy 20 lat. Byliśmy u podnóża góry. A oni, nazywaliśmy ich wtedy „duszmenami”, na górze. Nie mogli nas trafić granatami, bo siedzieliśmy w jaskini. Wieczorem strzelanina ustała. Afgańcy rozpalili ogniska i gotowali kolację. Wszyscy staliśmy się wtedy zwykłymi zmęczonymi ludźmi, którzy chcieli jeść i spać.

Rano złożyliśmy przeciwnikowi ultimatum: złóżcie broń i poddajcie się. Zagwarantowaliśmy im życie. Negocjacje trwały do obiadu , a potem po raz pierwszy w swoim życiu usłyszałem “Allahu akbar”.

Ostatecznie wszyscy oni zginęli. Siły były nierówne i dobrze o tym wiedzieli.

Ci partyzanci zachowali się jak prawdziwi patrioci, zginęli z bronią w rękach, broniąc swojej ziemi przed najeźdźcami. Wielu moich kolegów uważa nazywanie ich patriotami za nieprawidłowe, a ja żałuję tego zła, które przyniosłem Afgańczykom.

Alaksandr Sacharuk w Afganistanie. Zdjęcie z archiwum rodzinnego.

Kreml – źródłem zła

Mam wnuki i nie chcę, by deptały czyjąś ziemię w sołdackich kamaszach. Wszystkie te Państwa Związkowe, integracje z Rosją i połączenia to kompletne kłamstwo. Gdy masz 20 lat i pracowali nad tobą propagandyści, to możesz uwierzyć w bajkę o żołnierzach-internacjonalistach. Teraz mam 55 lat, mam rodzinę i swoją Białoruś. I wcale nie chcę mieszkać w Kraju Północno-Zachodnim.

Kreml jest dla mnie matecznikiem zła. Potwierdzają to wydarzenia na Ukrainie.

Alaksandr Sacharuk. Zdjęcie z archiwum rodzinnego.

Łączne straty Armii Radzieckiej w Afganistanie to oficjalnie ponad 15 tys. zabitych, prawie 55 tys. rannych i 471 zaginionych bez wieści.

Jutro opublikujemy drugą część naszej rozmowy.

Wysłuchał Jury Wysocki

(aa, cez/belsat.eu)

Wiadomości