Śledztwo, którego materiały „badał” sam Łukaszenka: wcześniej uniewinnionego skazano na wieloletnie więzienie


Alaksandr Łukaszenka i przewodniczący Państwowego Komitetu Ekspertyz Sądowych Andrej Szwed. Podczas tego spotkania prezydent poinformował, że "zajął się" sprawą Iwanowa.

Sąd Najwyższy Białorusi wydał dziś wyrok w sprawie Juryja Iwanowa. Uznano go za winnego zabójstwa i skazano na 21 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z wyrokiem będzie musiał wypłacić też 300 tys. rubli (ok. pół miliona złotych) rodzinie ofiary.

Sprawę Iwanowa rozpatrywano po raz pierwszy w 2010 roku. Sąd Obwodowy w Mohylewie uniewinnił wówczas oskarżonego i uwolnił wprost w sali posiedzeń. Mężczyzna wyjechał do Rosji i tam, w Petersburgu został zatrzymany ponownie – w sierpniu ub.r.

Okazało się, że ojciec zamordowanej Swiatłany Paddubskiej przez wszystkie te lata zwracał się do wszelkich możliwych instancji i instytucji, starając się o uchylenie wyroku uniewinniającego i i ukaranie Iwanowa. Emeryt doszedł aż do Alaksandra Łukaszenki, który kazał przyjrzeć się sprawie jeszcze raz. A nawet jak twierdził – przyjrzał się jej sam oraz sam wyciągnął wnioski.

– I musiałem osobiście podjąć decyzję, aby znów wszcząć sprawę karną – mówił o tym w lutym tego roku Łukaszenka. – Siadłem i w ciągu doby sam ją zbadałem. Wydałem polecenie prokuratorowi i przewodniczącemu KGB: za wszelką cenę przeprowadzić śledztwo w tej sprawie karnej.

Wkrótce znów ją wszczęto. Wyrok sądu w Mohylewie uchylono, a sprawę oddano do powtórnego rozpatrzenia przez Sąd Najwyższy.

Ojciec zamordowanej domagał się kary śmierci dla oskarżonego. Matka Iwanowa zapewniała z kolei, że jest on niewinny oraz, że prawdziwymi zabójcami mogą być krewni ludzi, którym zamordowana później kobieta oferowała suplementy mające rzekomo leczyć raka w ostatnim stadium choroby. Swiatłana Iwanowa nie wyklucza, że teraz ona zwróci się do przywódcy państwa:

– Mój syn nie jest zabójcą! Zabito kobietę, która „zabijała” swoimi suplementami. I nie rozumiem, dlaczego prezydent jej broni, nie rozumiem, dlaczego syn ma za to ponosić odpowiedzialność. Niczego nie jest winny. Jestem tego pewna ja i wszyscy ludzie, którzy go znają – mówiła w sądzie.

Tymczasem prezydent wyraził jasno swoje stanowisko jeszcze w lutym, kiedy wina Iwanowa nie została jeszcze udowodniona.

– Teraz wyciągniemy spod ziemi tych, którzy prowadzili śledztwo, tych którzy wydawali wyrok uniewinniający i znajdziemy stronę oskarżenia – zapowiadał. – Wszystkich do jednego wora i wtedy ich odpytamy!

Nowy wyrok to 21 lat pozbawienia wolności dla oskarżonego i 300 tys. rubli zadośćuczynienia, które ma wypłacić krewnym ofiary. Prezydent powinien być zadowolony. Pozostaje tylko pytanie, czy sąd kierował się wyłącznie bazą dowodową, czy również tak jednoznacznie wyrażoną opinią szefa państwa?

HА, cez/belsat.eu wg tut.by

Zobacz też
Komentarze