„Samobójcza akcja”. Odbicie AK-owców z więzienia w Lidzie

https://www.facebook.com/123113364510536/videos/221120349166683/

Lida to miasto położone na centralnej Grodzieńszczyźnie. Ma bogatą historię – pamięta wielkich książąt litewskich: Gedymina i Olgierda, Witolda, Jagiełłę. Było areną zaciętych walk w trakcie wojny polsko-bolszewickiej, a w styczniu 1944 roku odbyła się tu jedna z najbardziej brawurowych akcji polskiego podziemia.

Dziś w budynku przy ulicy Moprowskiej znajduje się fabryka mebli, a w czasie okupacji było tu owiane ponurą sławą więzienie. W grudniu 1943 roku lidzkie gestapo dokonało aresztowań szeregu partyzantów Armii Krajowej. W więzieniu znaleźli się zastępca komendanta obwodu Bor, podporucznik Kazimierz Krzywicki pseud. Wiesław, członkowie sztabu, podporucznik komendy głównej AK i jeszcze około pięćdziesięciu innych żołnierzy. Wszyscy przechodzili straszne tortury, gdyż gestapo chciało wyciągnąć z nich za wszelką cenę informację, która pozwoliłaby całkowicie zniszczyć polskie podziemie w Lidzie.

AK kilkakrotnie przymierzała się do ataku na więzienie, jednak było to niezwykle trudne. Więzienie przypominało twierdzę, na wieżach stały karabiny maszynowe. Tuż obok była strzeżona przez Niemców stacja kolejowa i tory. W przypadku alarmu niemiecka pomoc mogła się tu pojawić niemal natychmiast. W tym czasie w Lidzie stacjonowało około 10 tys. niemieckich żołnierzy. W tych warunkach atak na więzienie wydawał się wręcz straceńczą akcją, bez cienia szansy na sukces.

Rok temu zmarł kapitan Jakowczyk. Czym żołnierz AK “zasłużył sobie” na 21 lat sowieckich łagrów?

Tym niemniej dowództwo AK wydało rozkaz uwolnienia najważniejszych więźniów. Do tej operacji dowódca lidzkiego okręgu AK podpułkownik Janusz Szlaski, pseud. Prawdzic wyznaczył swego adiutanta podporucznika Zenona Batorowicza, pseud. Zdzisław. To właśnie Batorowicz opracował cały plan tej operacji.

Miał go wykonać 10-osobowy oddział składający się z lidzkiej konspiracji. Bezpośrednim dowódcą tego oddziału został wyznaczony Alfred Fryze, pseud. Bez. Niemiec z pochodzenia, który już przed wojną mieszkał w Lidzie, a w trakcie okupacji służył nawet w Luftwaffe jednak zdezerterował, dołączając do oddziału Jana Borysewicza, pseud. Krysia.

Żołnierze II batalionu 77 Pułku Piechoty AK, kpr. Tadeusz Bieńkowicz „Rączy” stoi drugi od prawej. Źródło: wokol-ponurego.blogspot.com

Perfekcyjna znajomość niemieckiego i zwyczajów Niemców była jego istotnym atutem. Na jego zastępcę wyznaczono Tadeusza Bieńkowicza, pseud. Rączy. To właśnie oni na czele ośmioosobowej grupy mieli wejść do więzienia i wyjść razem z uwięzionymi tam kolegami.

Kluczem do sukcesu akcji była AK-owska agentura w więzieniu. Udało im się zwerbować strażnika, Białorusina o nazwisku Kruczko. Sporządzono listę 50 przetrzymywanych w więzieniu AK-owców, a dzięki współpracy Kruczki udało się dokładnie ustalić potrzebne cele i nawet podrobić klucze.

https://belsat.eu/pl/news/intermarium-dlaczego-bialorusini-sluzyli-w-armii-krajowej-wideo-pl/

Tu na skrzyżowaniu ulicy Legionowej i Tartaki w 1944 stał dom współpracującego z AK kolejarza. To właśnie on stał się bazą wypadową operacji. 17.01.1944 roku przybyło tu ośmiu partyzantów Armii Krajowej w przebraniach zwykłych wieśniaków. Przez kilka godzin znajdowali się w tym domu przygotowując się do operacji. Tu włożyli mundury kolaborującej z Niemcami białoruskiej policji. Mundury niemieckie włożyli Bez i Rączy.

Późnym wieczorem pod bramę więzienną podeszła kobieta. Zapukała. Niezadowolony policjant zapytał czego chce. Chciała ona przekazać paczkę dla jednego z więźniów. W zamian za to proponowała strażnikom piwo, kiełbasę i chleb. Strażnik ochoczo się zgodził. Piwo było zaprawione środkami nasennymi, których działanie było obliczone na 3 godziny.

O 23:00 pod bramę więzienną podchodzą Bez i Rączy w niemieckich mundurach. Kruczko zgodnie z obietnicą otwiera im. I tu pierwsza niespodzianka. Środki nasenne nie zadziałały, ochrona jest na nogach. Nie zważając na to AK-owcy działają szybko i sprawnie. Obezwładniają kolejnych strażników wiążąc ich i kneblując. Korytarzami idzie Alfred Fryze w niemieckim mundurze, strażnicy są przekonani, że to jakaś niespodziewana inspekcja. Po chwili są już związani i leżą na podłodze.

Historia zapomnianych żołnierzy AK z Dziembrowa / Nad Niemnem

W ręce partyzantów wpadł zastępca szefa więzienia, Rosjanin Sorokin, który wcześniej był skazany przez AK na karę śmierci za znęcanie się nad więźniami. Teraz wyrok został wykonany. Został on zabity bagnetem. Z wybranych cel zostali uwolnieni żołnierze AK, łącznie ponad 70 osób.

Nie mieli oni świadomości, że za chwilę będą na wolności i byli przekonani, że zostaną rozstrzelani. Dopiero po wyjściu z budynku Rączy oznajmia im, że są między swoimi. Rozdaje niedawnym więźniom broń. Dziesięć minut po północy kolumna wychodzi za mury więzienne. Na przodzie idą Rączy i Bez w niemieckich mundurach, dalej więźniowie tak, jak gdyby Niemcy prowadzili ich na rozstrzelanie. Idą ulicą Legionową, gdzie trafiają na pijanego oficera niemieckiego, któremu coś wydaje się podejrzane. Próbuje on zatrzymać kolumnę, ale zostaje zastrzelony przez jednego z AK-owców.

Od tego momentu kolumna przechodzi w bieg, muszą przeciąć cmentarz. Dalej jest tylko ulica Grażyny, rzeczka Lidziejka i już są poza Lidą. Kiedy wracają do swoich oddziałów, koledzy patrzą na nich tak jak gdyby zmartwychwstali. Mało kto wierzył w sukces tej akcji.

Płk Tadeusz Bieńkowicz „Rączy” w 2017 r. (W 2018 r. otrzymał awans generalski). Źródło: wokol-ponurego.blogspot.com

Rozbicie więzienia w Lidzie jest bez wątpienia najbardziej spektakularną akcją nowogródzkiego AK. Wiosną 1944 roku Bez i Rączy zostali odznaczeni krzyżem Virtuti Militari. Pozostali uczestnicy tej akcji Krzyżem Walecznych.

Makarowce – polska wieś za białoruską granicą WIDEO

Materiał pochodzi z „Wędrówek po Grodzieńszczyźnie” z Aleksym Szotą, belsat.eu

Wiadomości