Rzecznik Putina: samospalenie Iriny Sławinej nie jest sprawą Kremla

Obrońcy praw człowieka zarzucają władzom cynizm.

Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina, Dmitrij Pieskow oświadczył, że samobójstwo dziennikarki z Niżnego Nowogrodu Iriny Sławinej, która obciążyła władze Rosji winą za swoją śmierć, nie jest sprawą Kremla. Pieskow złożył kondolencje rodzinie.

Na briefingu dla prasy Pieskow przekazał, że władze uważają to wydarzenie za tragiczne. Wyraził przekonanie, że sprawą zajmą się władze regionu i wyjaśnią jej przyczyny. Na pytanie, czy jest to sprawą Kremla, Pieskow odpowiedział przecząco.

Sławina zmarła w piątek po podpaleniu się przed oddziałem MSW w Niżnym Nowogrodzie. Dzień wcześniej jej mieszkanie przeszukała policja. Zanim targnęła się na życie, Sławina napisała na swoim Facebooku, że za jej śmierć należy winić Federację Rosyjską.

“Proszę winić o moją śmierć Federację Rosyjską”: Dziennikarka w Niżnym Nowogrodzie dokonała samospalenia

Gubernator regionu Gleb Nikitin obiecał w niedzielę, że podejmie wszelkie wysiłki, by badanie okoliczności, które doprowadziły do tragedii, znalazło się pod nadzorem najwyższych władz regionu. Zapewnił także o swoim szczerym współczuciu i o tym, że trzeba wyciągnąć wnioski z tego, co się stało.

O zbadanie przyczyn tragedii zaapelowali członkowie Rady ds. Praw Człowieka, ciała konsultacyjnego przy prezydencie Rosji. Zaapelowali oni o skontrolowanie działań policji w Niżnym Nowogrodzie i sprawdzenie, czy organy te nie przekroczyły uprawnień.

Córka Sławinej, Margarita, wyszła w sobotę na ulicę w centrum Niżnego Nowogrodu i stanęła tam trzymając w rękach plakat z napisem: „Gdy moja mama żywcem się paliła, wy milczeliście”.

Tymczasem policja usunęła w weekend kwiaty z ulicznej ławki, na której dziennikarka popełniła samobójstwo.

W przeszłości Sławina była karana grzywnami, m.in. za krytyczne wypowiedzi na temat działań władz i za organizację upamiętnienia zabitego w 2015 roku byłego wicepremiera Rosji Borysa Niemcowa, w przeszłości gubernatora Niżnego Nowogrodu. Zdarzało się także, że nieznani sprawcy niszczyli jej samochód.

Komitet Śledczy w Niżnym Nowogrodzie oznajmił po jej śmierci, że samobójstwo nie może być związane z rewizją w jej mieszkaniu, bo w postępowaniu karnym, w ramach którego odbywały się przeszukania, dziennikarka miała tylko status świadka.

Działacze Rady ds. Praw Człowieka uznali, że taka ocena jest „szczytem cynizmu” ze strony śledczych.

– Sławina systematycznie była obiektem prześladowań ze strony miejscowych struktur siłowych. Ogromne grzywny, przez które rodzina znajdowała się na skraju ubóstwa, a wreszcie – oburzająca rewizja z odebraniem wszystkich narzędzi pracy zawodowej człowiekowi, który ma status świadka – to wszystko, niezależnie od osobistych specyficznych psychologicznych cech Sławinej nie mogło dodać jej równowagi duchowej i sił, by sprostać życiowym trudnościom – podkreślili działacze prezydenckiej rady.

Sławina pracowała jako redaktor naczelna lokalnego portalu Koza Press, który zapewnia, że „nie podlega cenzurze i nie przyjmuje rozkazów z góry”. Przed śmiercią dziennikarka napisała, że policjanci i śledczy przeprowadzili rewizję w jej mieszkaniu.

– Zabrali, co znaleźli – wszystkie pamięci USB, mój laptop, laptop córki, komputer, telefony – nie tylko mój, ale także męża – kupkę notesów, w których bazgroliłam podczas konferencji prasowych. Zostałam bez narzędzi do pracy – napisała.

Rosja: Ktoś zniszczył miejsca pamięci po spalonej dziennikarce w Niżnym Nowogrodzie

W wywiadzie dla portalu Insider powiedziała, że funkcjonariusze chcieli, żeby przekazała im drukowane materiały organizacji „Otwarta Rosja” Michaiła Chodorkowskiego, która jakoby finansuje protesty przeciw budowie parku „Szwajcaria” w Niżnym Nowogrodzie. „Oczywiście nie mogłam pomóc w śledztwie, bo nie jestem w żaden sposób związana z Otwartą Rosją” – podkreśliła Sławina.

jb/belsat.eu wg PAP

Wiadomości