Rozwód Ukrainy z Rosją przyspieszył dzięki kampanii wyborczej

Foto

Prezydent Petro Poroszenko lubi prezentować się jako przywódca w wojnie z Rosją. Źródło: unian.net

Prezydent Petro Poroszenko rzucił wyzwanie Moskwie i obiecał szybkie zerwanie więzi i szybką drogę ku UE i NATO. Przyspieszenia by nie było, gdyby nie zbliżające się wybory.

We wczorajszym przemówieniu przed Radą Najwyższą (ukraińskim parlamentem) prezydent Petro Poroszenko podsumowywał swoją kadencję i kreślił plany na przyszłość. Przemówienie nie bez powody było mocne, rozliczające i podkreślające zachodni wybór Ukrainy. Poroszenko przemawiał bowiem ostatni raz w formie prezydenckiego orędzia przed radą w takim składzie, jak obecnie. I równie możliwie, że ostatni raz jako prezydent.

Za rok w wyborach prezydenckich w marcu, a potem parlamentarnych ukraińska polityka może przeżyć największy wstrząs od czasu rewolucji na kijowskim Majdanie w 2014r. I przybrać zupełnie inny kształt. Poroszenko stara się do tego nie dopuścić. Chce utrzymać władzę prezydencką i mieć kontrolą nad rządem. Wczoraj uczynił pierwszy krok w tym kierunku. Wygłosił ważne i mocne orędzie. Niestety równie mocno spóźnione.

Rozwód z Rosją

Prezydent rozpoczął niedawno prawdziwy maraton zrywania wciąż silnych powiązań Ukrainy z Rosją. Kluczowe było nie przedłużenie obowiązującej od 1997 r. umowy o przyjaźni i partnerstwie. Mimo, że Poroszenko nie zerwał umowy, a jedynie jej nie prolongował i doprowadził tym samym do wygaśnięcia, jest to ważny, choć symboliczny gest.

Poroszenko zerwał dziś współpracę Ukrainy z Rosją

Brak umowy sam w sobie niewiele zmienia w relacjach Kijowa i Moskwy. Stosunki te określa przecież umowa o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych, umowy wielostronne, międzynarodowe i inne, dotyczące poszczególnych dziedzin życia. Ale ma znaczenie symboliczne. Zresztą zarówno prezydent, jak i rząd zapowiadają, że zrobią audyt wszystkich umów z Rosją. Na pierwszy ogień pójdą układy o statusie Morza Azowskiego, umowy handlowe, graniczne i kulturalne.

– Na podstawie umów pochodzących z czasów, kiedy nasze relacje miały kolonialny charakter, Moskwa ma wciąż duże możliwości działania na Ukrainie i umacniania swoich wpływów – uważa Jurij Butusow z portalu censor.net.

Poroszenko obiecuje przeprowadzenia rozwodu w każdej dziedzinie życia. I nie chodzi o wybudowanie muru między Ukrainą a Rosją, ale sprowadzenie relacji do poziomu normalnych. Oczywiście o normalności na razie nie ma mowy. Poroszenko bardzo silnie to podkreślał: trwa wojna.

Donbas: ponad 3 tys. zabitych cywilów w ciągu 4 lat – w tym 150 dzieci

– Strategia wyborcza Poroszenki jest prosta: chce być wodzem czasu wojny, generałem, który twardo stawia się agresorowi i odrzuca wszelkie pomysły zgniłego kompromisu – mówi Biełsatowi politolog Wołodymyr Fesenko i dodaje – Radykałowie będą próbowali przelicytować prezydenta w antyrosyjskiej retoryce, ale nie mają takich instrumentów, jak on, wszystko co powiedzą to będy tylko słowa.

Jak na razie strategia ta pomaga Poroszence. Gwarantuje przede wszystkim, że Ukraińcy obawiający się Rosji i wierzący w zwrot na Zachód skupią się wokół prezydenta. Każde zaostrzenie sytuacji na Donbasie i agresywne działania Moskwy będą grały na korzyść Poroszenki. W dodatku prezydent obiecał wczoraj, że głównym celem Ukrainy jest integracja z UE i NATO. Na tym polu znowu tylko on może udowodnić Ukraińcom, że coś robi, by przyspieszyć kurs na Zachód.

Na korzyść prezydenta zagrał konflikt w cerkwii prawosławnej i uniezależnienie się kijowskiego patriarchatu. Poroszenko sprytnie to wykorzystał podkreślając wczoraj, że Moskwa traci wpływy w ważnej sferze religijnej i kulturowej i następuje koniec marzeń o „trzecim Rzymie”.

Cerkiew rosyjska grozi Konstantynopolowi, który wyznaczył biskupów na Ukrainie

– Przeciw prezydentowi gra jednak przykra refleksja, że to wszystko co mówi, jest mocno spóźnione – zauważa Fesenko.

Co prawda prezydent pokusił się o autokrytykę i przyznał, że wielu obietnic nie zrealizował. Nie poprawił się poziom życia, Ukraińcy wciąż emigrują za chlebem, a wojna z korupcją nie jest wygrana. Ale poza konstatacją tych faktów nie przedstawił żadnej diagnozy. Krytycy Poroszenki wytykają mu, że miał cztery lata na realizację obietnic. Jeszcze dalej idą jego najwięksi wrogowie, politycy prorosyjscy i Julia Tymoszenko. Uważają, że za fasadą antyrosyjskiej retoryki prezydent tylko konserwuje skorumpowany, oligarchiczny system.

Fronda za plecami

Julia Tymoszenko jest wciąż na czele przedwyborczych sondaży. Źródło: liga.net

Według różnych sondaży liderem wyścigu wyborczego jest Julia Tymoszenko. W ostatnich dniach notowania Poroszenki wprawdzie poprawiły się, ale wciąż przegrywa z dawną panią premier. I to zarówno wyścig o prezydenturę, jak i parlamentarny. Sytuacja i tak jest lepsza, gdyż do niedawna prezydenta wyprzedzał nawet kontrowersyjny lider Partii Radykalnej, Ołeh Laszko.

– Bitwa wyborcza rozegra się między dwiema opcjami: Poroszenką i obozem opowiadającym się za drogą na Zachód i jednoznacznie stawiającym się rosyjskiej agresji, a Tymoszenko, która również obiecuje prozachodni kurs, ale wzywa do kompromisu i de facto obiecuje jakieś mgliste porozumienie z separatystami i Moskwą – mówi Wołodymyr Fesenko i dodaje – Gdzieś między nimi są siły radykalnie nacjonalistyczne i radykalnie prorosyjskie.

Osią kampanii wyborczej będzie stosunek do wojny, okupacji Krymu.

Cztery lata po najbardziej tragicznej bitwie w Donbasie ukraińscy politycy kłócą się odpowiedzialność za porażkę

Siły prorosyjskie skupiają się wokół dawnych polityków Partii Regionów Wiktora Janukowycza. W wyborach prezydenckich kandyduje np. Jurij Bojko, bliski Janukowyczowi oligarcha. W grze liczy się również Wiktor Medwedczuk, były szef administracji prezydenta Leonida Kuczmy. To oligarcha uznawany za nieformalnego reprezentanta rosyjskich interesów na Ukrainie. Ludzie Poroszenki nazywają go wprost liderem prorosyjskiej frondy. Medwedczuk założył partię „Ukraiński wybór” i ma ważne aktywa w mediach. Niedawno kupił udziały w informacyjnych stacjach News One i kanał „112” i prawdopodobnie w stacji „Zik”.

Oksana Marczenko, żona prorosyjskiego polityka Wiktora Medwedczuka występuje w „Tańcu z gwiazdami” i promuje męża w telewizji. Źródło: hochu.ua

W grze o prorosyjski elektorat pozostaje również biznesmen Wadim Rabynowycz i oligarcha z Donbasu, Sierhiej Taruta. Ten ostatni odwołuje się do idei „zgody narodowej”, podobnie jak Julia Tymoszenko. Idzie jak burza w sondażach, bo już latem zarzucił Ukrainę setkami billboardów.

Jeśli nawet popełnił falstart, to wczorajsze orędzie Poroszenki było jednoznacznym sygnałem, że kampania wyborcza już się na dobre zaczęła. I wkrótce ulice Ukraińskich miast upstrzone będą tysiącami billboardów. Na jednych będzie patriotyczna idea walki z agresorem. Na innych hasła wzywające do kompromisu, zgody i umiarkowania.

Chorwaccy piłkarze zaczęli kampanię wyborczą na Ukrainie

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze