Rosyjskie media spekulują o “nazistowskim spisku w Bundeswehrze”. Czy to fake-news?

Aktualizacja

Zdjęcie: Reuters

“W niemieckim wojsku wykryto grupę około 200 elitarnych żołnierzy, którzy przygotowywali zamachy polityczne” – poinformowały ostatnio rosyjskie państwowe i niezależne media. Jednak niemiecka prasa, która zwykle boleśnie reaguje na przejawy nazizmu w swoim kraju, raczej zignorowała ten temat.

Skąd wyszła informacja?

Żołnierze mieli zgromadzić ”arsenały broni i paliwa”, planować na “dzień X” serię zabójstw lewicowych liderów, ministra spraw zagranicznych i byłego prezydenta, a także szefów organizacji imigranckich. Tak zgodnie pisały rosyjskie media, powołując się na niemiecki Focus i brytyjski The Daily Mail.

Ale, po pierwsze, The Daily Mail jest goniącym za sensacją tabloidem, który nieczęsto sprawdza informacje. Po drugie, rosyjscy redaktorzy nie sprawdzili lub nie chcieli sprawdzić informacji Focusa. Na zastanowiło ich też to, dlaczego niemieckie i międzynarodowe media nie zajęły się tym “gorącym” tematem.

Dlaczego puczyści mieliby zabijać tylko jednego ministra, wyłącznie byłego prezydenta oraz liderów pomniejszych opozycyjnych partii, skoro władza należy do innych ugrupowań? Odpowiedzi na te pytania też nie było.

Przy czym rosyjskie media pomieszały informacje z Focusa i The Daily Mail. Można było odnieść też wrażenie, że rosyjskich dziennikarzy tak naprawdę nie bardzo interesowało to, co w rzeczywistości napisała niemiecka gazeta.

Czytajcie również:

Trening niemieckich komandosów z oddziału KSK. Zdjęcie: wikipedia.org

Co wydarzyło się naprawdę?

W 2017 roku w Niemczech został aresztowany starszy porucznik Bundeswehry Franco A. Oficer ten, według śledczych, ma ultraprawicowe poglądy i planował atak terrorystyczny, który miał być przypisany uchodźcy z Syrii. Celem tej prowokacji miałoby być wywołanie nastrojów antyimigracyjnych. Jednak latem 2018 roku niemiecki sąd uznał, że dowody na planowanie zamachu są niewystarczające. Sprawa trwa, bo prokuratura zaskarżyła decyzję sędziów.

Gdy śledczy sprawdzali kontakty Franco A., natknęli się na zamknięte grupy internetowe i czaty, w których udzielali się byli i czynni żołnierze Bundeswehry. Jednocześnie wiadomo, że niemieckie służby w kwietniu prowadziły śledztwa wobec 275 żołnierzy o skrajnie prawicowych poglądach. Prokuratura nie mówi jednak o tym, by stanowili oni jedną grupę.

Na celowniku śledczych i dziennikarzy znalazły się też fora prepersów – nielicznych, ale obecnych w wielu państwach grup ludzi szykujących się do kataklizmów – naturalnych, technologicznych czy politycznych. W związku z tym budują oni kryjówki, gromadzą żywność, paliwo, narzędzia i broń.

Czytajcie również:

Zdjęcie grupy Uniter

W publikacji Focusa wspomniano grupę Uniter, która składa się głównie z byłych i czynnych niemieckich policjantów i komandosów. Grupa ta zaprzeczyła rewelacjom wydania i oświadczyła, że działa zgodnie z konstytucją RFN i zajmuje się obroną praw człowieka.

W ten sposób “neonazistowski spisek w elitarnych niemieckich jednostkach” okazał się internetową grupą emerytowanych mundurowych i miłośników sztuki przetrwania, której administratorom nawet nie przedstawiono oskarżeń. Powszechne w rosyjskich mediach spekulacje o neonazistowskich strukturach były możliwe dzięki połączeniu trzech faktów: toczącego się procesu neonazisty, łącznej stwierdzonej liczby ultraprawicowo nastawionych żołnierzy wykrytych w Bundeswehrze i istnienia internetowych grup m.in. prepersów.

Czemu służył ten fake-news?

Rosyjski rząd wykorzystuje propagandę inaczej, niż robił to wcześniej. Piszą o tym w raporcie “Zwycięstwo w wojnie informacyjnej” analitycy Edward Lucas i Piotr Pomierancew. Według nich, celem Moskwy nie jest obecnie przekonywanie ludności innych państw do swoich racji, ale stworzenie atmosfery niepewności i pasywności lub paranoi i strachu. Ma to umożliwić podzielenie narodów na wrogie, zwalczające się grupy. To z kolei dezorganizuje i demoralizuje przeciwnika.

W odróżnieniu od czasów sowieckich, Kreml nie prowadzi kampanii propagandowych opartych na jednej ideologii. Ataki propagandowe prowadzone są w wielu kierunkach naraz.

“Ukraińcy ukrzyżowali chłopca w Słowiańsku” to najbardziej znany fake-news rosyjskiej propagandy. Źródło: stopfake.org

Tak więc w Niemczech Kreml sieje równocześnie antyamerykańską propagandę sowieckiego typu, skierowaną do ludzi o lewicowych poglądach, a jednocześnie wspiera nastroje antyimigracyjne, rozpowszechnione wśród prawicy. Z kolei na potrzeby rosyjskojęzycznej widowni propagowany jest pogląd, że w Unii Europejskiej, a szczególnie w Niemczech jest coraz gorzej, a winna temu jest Angela Merkel.

Informacje o “neonazistowskim spisku” w jakiś cudowny sposób pasowały do tego wzorca, w związku z czym zostały przekazane dalej – w przeinaczonej już formie.

Czytajcie również:

Alaksandr Hiełahajeu, pj/belsat.eu

Poglądy autora mogą się różnić od stanowiska redakcji belsat.eu

Zobacz też
Komentarze