Rosyjskie gwiazdy muzyki: niektórzy śpiewają dla Łukaszenki, niektórzy wspierają protest Białorusinów

Czołowe gwiazdy muzyki pop i znani wykonawcy rockowi w Rosji zaangażowali się muzycznie w wydarzenia na Białorusi, opowiadając się po przeciwnych stronach. Jedni nagrali piosenkę z cytatem z Alaksandra Łukaszenki, drudzy zapowiedzieli koncert na rzecz opozycji.

Jeszcze przed sierpniowymi wyborami prezydenckimi na Białorusi okazało się, że rosyjska estrada ma znaczenie w kampanii. Wykonawcy z Rosji zaproszeni zostali na koncerty, które wielu Białorusinów uznało za agitację za Łukaszenką. Gdy ukazały się afisze, słuchacze z Białorusi poprzez media społecznościowe zwracali się do rosyjskich artystów, by nie brali udziału w tych imprezach. Wielu muzyków posłuchało tych apeli i zapowiedziało, że przyjedzie na Białoruś w innym, bardziej sprzyjającym momencie.

Po wyborach, wybuchu protestów i ich tłumieniu nie zabrakło w Rosji gwiazd, które publicznie poparły Łukaszenkę. 17 sierpnia popularny rosyjski piosenkarz Nikołaj Baskow wystąpił na koncercie poparcia dla Łukaszenki w Mińsku – mimo podobnych jak wcześniej apeli, by zrezygnował z udziału.

„Ukochanej się nie oddaje”. Białoruskie i rosyjskie gwiazdy wspierają Łukaszenkę

Krótko później Baskow, Filipp Kirkorow, Anita Coj i inni bardzo znani wykonawcy wzięli udział w nagraniu piosenki „Ukochanej się nie oddaje”. W nagraniu uczestniczyło łącznie 20 wykonawców i zespołów z Rosji i Białorusi, a tekst piosenki mówił o miłości do rodzinnego kraju. Tytuł nie pozostawiał jednak wątpliwości, bo o „ukochanej, której się nie oddaje” – czyli Białorusi – mówił Łukaszenka w orędziu wygłoszonym 4 sierpnia, kilka dni przed wyborami.

– Za nami jest Białoruś: czysta i jasna, uczciwa i piękna, pracowita, nieco naiwna i trochę bezbronna. Ale ona jest nasza, ją kochamy. A ukochanej się nie oddaje – podkreślał wówczas.

Autor utworu Jewgienij Olejnik zapewnił, że piosenkę wykonali ci artyści, którym była ona bliska.

– Zaproponowaliśmy (wykonanie utworu) i wszyscy oni – Białorusini i Rosjanie – się zgodzili” – wyjaśnił.

Anita Coj nazwała swój udział „wkładem w poparcie pokojowego uregulowania niepokojów” na Białorusi. Agentka Kirkorowa oświadczyła, że piosenka i teledysk nie mają podtekstów politycznych, a są apelem o pokój. Baskow, wcześniej ostro krytykowany w mediach niezależnych za występ w Mińsku, nie skomentował nagrania.

Tymczasem grupa rosyjskich muzyków rockowych zapowiedziała swój udział w koncercie na rzecz protestujących na Białorusi, którego koleje potoczyły się dramatycznie. Impreza o nazwie Partizan Fest miała odbyć się 28 września w moskiewskim klubie Live Stars. Kilka dni przed występem organizatorzy ogłosili, że występ trzeba było odwołać.

– Na klub wywierano presję. Liczne analogiczne miejsca pod różnymi pretekstami odmawiały goszczenia tego festiwalu. Okazuje się, że koncert solidarności nie jest sprawą bezpieczną – napisali inicjatorzy imprezy.

Wśród wykonawców, którzy zapowiadali udział w tym koncercie, był m.in. Andriej Makarewicz z legendarnego zespołu rockowego Maszyna Wriemieni. Podczas kryzysu ukraińskiego Makarewicz był obiektem nagonki w rosyjskich mediach państwowych z powodu swego poparcia dla Ukrainy.

Makerewicz już na początku białoruskich protestów nagrał po białorusku swój przebój-piosenkę „Snieh” (pol. Śnieg):

Również i w tym przypadku – jak mówili organizatorzy – nikt z wykonawców, którym zaproponowano udział w przedsięwzięciu, nie odmówił.

Kłopoty organizatorów zaczęły się zaraz po tym, jak o Partizan Fest powiadomiły białoruskie media opozycyjne. Po wycofaniu się klubu Live Stars odmówiły nie tylko inne sale komercyjne, ale nawet osoba prywatna, która najpierw zgodziła się udostępnić miejsce w prywatnej posiadłości na koncert transmitowany online.

Legenda rosyjskiego rocka Andriej Makarewicz wspiera protestujących Białorusinów. Zdj. Sergei Karpukhin / TASS / Forum

Dochód z Partizan Fest miał być przeznaczony na pomoc rodzinom represjonowanych na Białorusi. Okazało się, że o wiele trudniej jest zaśpiewać na ich rzecz niż na rzecz Łukaszenki – oceniło niezależne Radio Swoboda.

Strony konfliktu podzieliły się nawet wizualnie. Plakat zapowiadający Partizan Fest nawiązywał grafiką do biało-czerwono-białej flagi używanej przez opozycję białoruską. Teledysk do „Ukochanej się nie oddaje” kończy się oficjalną czerwono-zieloną flagą państwową Białorusi.

Nie tak wiele mediów w Rosji przypomniało, że w tym samym orędziu, z którego cytat stał się tytułem tej piosenki, Łukaszenka krytykował Rosję za domniemanych najemników wysłanych na Białoruś.

Wykonawcy, którzy mieli zaśpiewać na koncercie Partizan Fest, mają wystąpić 30 września w niezależnej telewizji Dożd.

jb/ belsat.eu wg PAP

Wiadomości