Rosyjski gaz niespodziewanie popłynął z Turcji do Serbii. Przez Bułgarię

Rosyjski gaz popłynął z Turcji przez Bułgarię do Serbii – poinformowały bułgarskie media, powołując się na serbskie źródła. Bułgarski resort energetyki odmówił komentarzy. Portal „Sega” podkreśla, że milczenie strony bułgarskiej budzi zdziwienie.

Według cytowanego przez portal „Sega” eksperta energetycznego Christo Kazandżiewa „prawdopodobnie dla bułgarskiego rządu nie jest wygodne informowanie, że gaz płynie do Serbii, podczas gdy północno-zachodnia część kraju jest pozbawiona dostaw tego paliwa”.

Według serbskich źródeł gaz tłoczony jest do Turcji gazociągiem Turecki Potok pod Morzem Czarnym, przez Bułgarię płynie 474-kilometrową nitką, nazywaną przez władze w Sofii Bałkańskim Potokiem i wpływa do Serbii. Serbska nitka jest długa na 403 km, rozpoczyna się w okolicach Zajczaru i kończy przy mieście Horgos w pobliżu granicy z Węgrami, które również mają otrzymywać tą drogą rosyjski gaz.

W połowie grudnia dyrektor wykonawczy bułgarskiego operatora Bułgargaz Władimir Malinow poinformował w komercyjnym portalu Mediapool, że budowa trasy bułgarskiej, której realizatorem jest saudyjskie konsorcjum Arkad oraz szereg rosyjskich podwykonawców, zakończyła się, po czym przystąpiono do testów. Obecnie, według serbskich źródeł, rury są pełne i gaz popłynął już do Serbii.

Długi na 930 km Turecki Potok przy wyjściu z morza w Turcji ma zdolność przepustową w wys. 31,5 mld m 3. Serbia ma otrzymywać tą drogą rocznie 13,88 mld m 3 surowca.

Bułgarska nitka Tureckiego Potoku, łącząca granicy kraju z Turcją i Serbią, miała być gotowa w końcu maja. Budowę opóźniono z powodu epidemii koronawirusa. We wrześniu z inwestorem Arkad podpisano aneks, który pozwolił na przyśpieszenie budowy i jej zakończenie w grudniu. Premier Bojko Borisow kilkakrotnie odwiedzał budowę, by zapoznać się z jej przebiegiem.

W ostatnich tygodniach jednak ani resort energetyki w Sofii, ani operator Bułgartransgaz nie informowały o postępie budowy i jej zakończeniu. Informacje na ten temat pochodzą głównie z serbskich i rosyjskich źródeł lub bułgarskich, lecz nieoficjalnych.

Ruszyły dostawy gazu do Europy z Azerbejdżanu. Zmniejszą energetyczną zależność od Rosji

Portal „Sega” cytuje serbskiego prezydenta Aleksandra Vicicia, według którego dzięki nowej nitce cena dostaw gazu dla Serbii spadnie o 35 proc. w porównaniu z dotychczasową ceną w wys. 240 dolarów za 1000 m 3. Serbia zyska również na tranzycie do Węgier, Austrii i Słowacji.

Do wstrzemięźliwości w informacjach z bułgarskiej strony doszło po ostrzeżeniach ze strony Stanów Zjednoczonych o ewentualnych sankcjach i po wizycie w Sofii wysokiego rangą amerykańskiego dyplomaty Francisa Fannona w październiku ub.r. Powiedział on wówczas, że z punktu widzenia USA Turecki Potok jest elementem instrumentalnego wykorzystywania energetyki przez Rosję i dał do zrozumienia, że amerykańskie sankcje, nałożone na rosyjskie gazociągi, mogą mieć też konsekwencje dla Bułgarii.

Premier Bojko Borisow z kolei wielokrotnie podkreślał, że Bałkański Potok jest czysto bułgarską inwestycją, stanowiącą część krajowej infrastruktury przesyłowej.

Jednocześnie wraz z uruchomieniem Bałkańskiego Potoku Bułgaria zaczyna otrzymywać gaz z Azerbejdżanu ze złoża Chah Deniz II. Od stycznia do października 2021 r. Sofia będzie dostawać azerski gaz tymczasową trasą przez południowo-zachodni punkt Kułata przy granicy z Grecją, gdzie istnieje łącze greckiego systemu gazociągowego z TAP (Gazociągiem Transadriatyckim, będącym częścią Południowego Korytarza Gazowego, który wszedł do użytku jesienią ub.r.).

Jesienią 2021 r. azerski gaz zacznie płynąć przez interkonektor Komotini–Stara Zagora, który połączy systemy gazociągowe Bułgarii i Grecji i będzie miał znacznie większą przepustowość, niż istniejące obecnie nitki. W greckim mieście Komotini będzie znajdować się połączenie gazociągu TAP z interkonektorem.

jb/ belsat.eu wg PAP

Wiadomości