Rosyjski deputowany o Łukaszence: pasożyt, szantażysta i prowokator

Wpływowy członek Dumy Państwowej chce odwołania rosyjskiego ambasadora w Mińsku na konsultacje z powodu skandalu z najemnikami.

Konstantin Zatulin, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji ds. WNP, Integracji Euroazjatyckiej i Relacji z Rodakami, w swoim komentarzu dla stacji radiowej Goworit Moskwa nazwał zatrzymanie rosyjskich bojowników na Białorusi prowokacją.

Kremlowski strateg: agentura NATO przygotowuje obalenie Łukaszenki

Zdaniem Konstantina Zatulina działania władz białoruskich są „nieprzyjazne, oportunistyczne i bardzo lekkomyślne”.

– Cała ta operacja tranzytowa była przedmiotem zainteresowania białoruskich służb specjalnych. Nikt też nie ukrywa, że pierwsza grupa pomyślnie przeszła przez Białoruś. Jednak fakt zatrzymania drugiej grupy wynika wyłącznie z chęci przywódców Białorusi do wykorzystania nadarzającej się okazji w celu zilustrowania tezy o zagranicznym zagrożeniu, próbie destabilizacji i stworzenia pretekstu do odwołania wyborów lub dalszego dokręcania śruby i przeprowadzenia ich w bezalternatywnym wariancie – powiedział Zatulin.

Podkreślił, że „Łukaszenka zaryzykował los stosunków z Rosją ze względu na własną chęć dalszego rządzenia Białorusią, gdy kraj pogrążył się w akcjach protestu”. Jego zdaniem Rosja nie ma z tym najmniejszego związku.

– Stał się darmozjadem, praktycznie pasożytem na stosunkach rosyjsko-białoruskich, szantażystą i w tej sytuacji doprowadził do prowokacji z zatrzymaniem Rosjan — podkreślił deputowany.

Zdaniem Zatulina wobec prognozy pogorszenia relacji rosyjsko-białoruskich należałoby odwołać ambasadora do Moskwy na konsultacje.

– Chodzi nie tylko poniżanie honoru i godności zatrzymanych obywateli rosyjskich, ale też o zarzuty, jakie strona białoruska bezzasadnie postawiła Rosji – dodał – przypominając, też że w sprawie intryguje też Ukraina domagając się ekstradycji bojowników walczących przedtem na Ukrainie

W nocy 29 lipca białoruskie siły bezpieczeństwa zatrzymały w sanatorium Białorusoczka pod Mińskiem 32 obywateli Rosji, bojowników tzw. grupy Wagnera. 33 mężczyzna, obywatel Białorusi został zatrzymany w Kalinkowiczach na południu Białorusi. Według Komitetu Śledczego Rosjanie są podejrzani o „organizowanie masowych zamieszek”. Zdaniem śledczych w sprawę zamieszani są też popularny bloger i mąż głównej opozycyjnej kandydatki Siarhiej Cichanouski i weteran białoruskiej opozycji Mikałaj Statkiewicz. Obydwaj jednak przebywają od ponad miesiąca w więzieniu.

Eksperci: sprawa Grupy Wagnera pozwoli władzom dokręcić przedwyborczą śrubę

Strona rosyjska stoi na stanowisku, że grupa przybyła tranzytem na Białoruś i zmierzała do Stambułu. Władimir Putin podczas piątkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa wyraził nadzieję, że Rosjanie zostaną wkrótce uwolnieni, a bezpodstawne zarzuty zostaną wycofane. Z kolei MSZ Rosji oskarżyło białoruskie władze o „okropne traktowanie” zatrzymanych

jb/belsat.eu

Wiadomości