W Rosji je sprawdzają, w USA ich nie chcą. Respiratory z Uralu zabijają chorych?

Pożar w szpitalu św. Jerzego w Petersburgu. Zdj. Emercom / TASS / Forum

Federalna Służba Nadzoru w Sferze Ochrony Zdrowia (Roszdrawnazdor) sprawdzi rosyjskie respiratory zainstalowane w dwóch szpitalach w Moskwie i Petersburga. W obu szpitalach w ciągu kilku dni wybuchły pożary.

Pożary spowodowały wadliwe respiratory Aventa-M wyprodukowane w Uralskich Zakładach Produkcji Przyborów. 9 maja ogień wybuchł w szpitalu im. Spasokukockiego w Moskwie, a 12 maja – w szpitalu św. Jerzego w Petersburgu.

Kolejny tragiczny pożar w rosyjskim szpitalu

Do Petersburga udali się już eksperci, którzy w imieniu producenta mają sprawdzić przyczyny niesprawności urządzeń. Władze miasta zapowiedziały, że do końca dochodzenia w tej sprawie respiratory Aventa-M nie będą używane w innych szpitalach. Zrezygnowały z nich też trzy placówki medyczne z obwodu leningradzkiego, do których zaledwie 6 maja dostarczono 6 takich aparatów.

W pożarze w petersburskim szpitalu zginęło pięcioro pacjentów. W Moskwie – jedna osoba. Jako wstępną przyczynę obu tragedii wymienia się zwarcie w respiratorze, które przy obecności dużej ilości tlenu doprowadziło do wybuchu ognia.

Z tego powodu władze USA nakazały wstrzymanie uruchamiania tych respiratorów dostarczonych niedawno przez Rosjan, Stanom Zjednoczonym. Oznajmiła o tym Federalna Agencja ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Jak wyjaśniono, Rosja przekazała USA takie same aparaty jak te, które prawdopodobnie wywołały pożar w Petersburgu.

Nie zostały one jeszcze użyte w amerykańskich szpitalach. Są w rezerwie – na wypadek pogorszenia się sytuacji w Nowym Jorku i New Jersey.

Jak Rosja „uratowała” Amerykę

cez/belsat.eu wg vot-tak.tv

Wiadomości