Rosjanie produkują 50 proc. programów w białoruskiej TV


Zrusyfikowanie białoruskich mediów to wielkie wyzwanie dla naszego kraju; białoruski widz patrzy na świat oczami Kremla – ostrzega szef niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAŻ) Andrej Bastuniec.

– To hybrydowe długofalowe działanie Rosji w białoruskiej przestrzeni medialnej, ale także społecznej i politycznej – uważa szef BAŻ. – Rosyjski przekaz dociera do odbiorcy bezpośrednio przez programy i audycje rosyjskiej produkcji, które emitują nasze główne kanały telewizyjne. Ponadto – mniej lub bardziej świadomie – te interpretacje i wizje świata przejmują dziennikarze białoruskich mediów oficjalnych – przekonuje.

BAŻ regularnie prowadzi monitoring treści mediów w kraju. Z zaprezentowanego przez stowarzyszenie kilka tygodni temu raportu z monitoringu telewizji wynikają, jak mówią eksperci, „bardzo niepokojące fakty”.

– Średnio 50 procent programów i audycji emitowanych w głównym paśmie antenowym jest wyprodukowane w Rosji – wyjaśnia Bastuniec.

Eksperci z BAŻ przeprowadzili w listopadzie i grudniu 2018 roku monitoring głównych mediów, w tym telewizji z tzw. pakietu socjalnego, czyli dziewięciu kanałów telewizyjnych, które są dostępne bezpłatnie dla wszystkich odbiorców. Są to zarówno białoruskie państwowe kanały telewizyjne, jak i rodzime, „hybrydowe” wersje rosyjskich kanałów (RTR-Białoruś, ONT, NTW-Białoruś), które częściowo zmieniają ich treści.

– W większości jest to jednak przekaz rosyjski. W niektórych przypadkach dochodzi on nawet do 80 procent – alarmują analitycy.

W efekcie, jak przekonują, „Białorusini systemowo i regularnie dostają głównie rosyjskie wersje i prokremlowskie spojrzenie na najważniejsze wydarzenia na świecie, w tym także od mediów państwowych, które są finansowane z budżetu Białorusi”.

Maksim Żbankou, jeden z ekspertów uczestniczących w monitoringu, zwraca uwagę na inny poważny problem — rolę treści rosyjskich w sferze programów rozrywkowych.

– Gołym okiem widać, że ta sfera jest zdominowana przez Rosję. Białorusini oglądają rosyjskie telewizyjne show, seriale, filmy. To może mieć większe znaczenie niż propaganda w sensie politycznym – przekonuje ekspert w rozmowie z PAP — Nasz kolektywny relaks jest „made in Russia”, odbywa się w przestrzeni rosyjskiej. I tak jak kiedyś „dżinsy i Cola doprowadziły do upadku ZSRR”, dzisiaj białoruską tożsamość demoluje rosyjska rozrywka – twierdzi Żbankou.

Jego zdaniem na poziomie politycznym białoruska władza nie ma swojego przekazu ani ideologii, o czym nawet ostatnio mówił sam Alaksandr Łukaszenka. Jego zdaniem jedyny przekaz, jaki usiłuje promować białoruska władza dotyczy „stabilności, spokoju, porządku, skontrastowane z zalewem problemów, z którymi boryka się Zachód”.

Bastuniec wskazuje z kolei na treści promujące „Ruski Mir”, które najczęściej trafiają do odbiorców za pośrednictwem mediów państwowych.

– Z naszego badania wynika, że jest dziewięć głównych takich „przekazów dnia”. Między innymi podkreślanie, że ZSRR to nasza wspólna z Rosją historia, którą Zachód próbuje zafałszować, teza o bezalternatywnym sojuszu i „braterstwie z Rosją”, walce na wspólnym froncie „przeciw wszystkim”, zakusach USA i UE na Rosję i jej przyczółek – Białoruś itd. – wyjaśnia szef BAŻ.

Przyznaje, że w ostatnim czasie w polityce informacyjnej państwa dochodzi do pewnych stopniowych zmian.

– Oczywiście, na tle kolejnego zaostrzenia stosunków z Rosją widać, że w przestrzeni medialnej dochodzi do pewnych korekt tego rosyjskiego przekazu. Są to jednak bardzo małe kroki i trudno przewidzieć, czy na dłuższą metę będą skuteczne – mówi Bastuniec.

Dodaje, że w pewnym sensie jako sygnał gotowości do zmiany podejścia do polityki informacyjnej jest uchwalona niedawno koncepcja bezpieczeństwa informacyjnego.

Bastuniec twierdzi, że władze w dalszym ciągu jako zagrożenie traktują przede wszystkim media zagraniczne, ale zachodnie i niezależne. Dlatego, jak przewiduje, nawet jeśli dojdzie do zmian, to będą one iść w kierunku „większej suwerenności” mediów państwowych, ale nie w kierunku ich demokratyzacji.

jb/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze