Rosjanie nie wpuszczają na Morze Azowskie statków płynących do ukraińskich portów


Most Krymski. Źródło: nation-news.ru

Moskwa chce doprowadzić do kryzysu uzależniony od morskich portów południowy wschód Ukrainy. W tym celu blokuje Morze Azowskie.

Między 14 a 21 sierpnia do ukraińskich portów w Mariupolu i Bierdiańsku nie dotarł ani jeden statek. Szesnaście jednostek pod różnymi, zagranicznymi banderami z towarami o masie 120 tys. ton zostało zablokowanych przez Rosjan w Cieśninie Kerczeńskiej.

W ciągu ostatnich miesięcy Rosjanie zatrzymali w cieśninie i nie wpuścili na Morze Azowskie ponad 150 statków pod różnymi banderami. Okręty rosyjskiej służby granicznej FSB zatrzymywały również statki wypływające z ukraińskich portów. Celem Moskwy jest ekonomiczna blokada portów w Mariupolu i Bierdiańsku, kluczowych dla przemysłu ciężkiego i górniczego ukraińskiego Donbasu i Zaporoża. Dla Ukrainy porty nad Morzem Azowskim są, obok Odessy, morskim oknem na świat. Rosja próbowała już raz zdobyć ten region za pomocą armii i separatystycznego powstania. Nie udało się. Teraz stawia na metody ekonomiczne i wojnę propagandową.

Krymski szlaban

Już kiedy 15 maja Władimir Putin uroczyście otworzył Most Krymski przejeżdżając na czele kolumny kamazów przez Cieśninę Kerczeńską na Krym, Ukraińcy wiedzieli, że będą kłopoty. Most budowany gigantycznym kosztem finansowym (niemal 4 mld. USD) i politycznym (firmy budujące obiekt trafiły na europejską listę sankcji) nie jest tylko i wyłącznie przeprawą drogową ułatwiającą komunikację między rosyjskim obwodem rostowskim a okupowanym przez Rosję, ukraińskim Krymem.

M.in. okręt „Swietliak” z floty FSB zajmuje się zatrzymywaniem statków na Morzu Azowskim. Źródło: telegraf.com.ua

Stanowi morską przegrodę, rodzaj szlabanu służącego do regulacji ruchu morskiego z Morza Czarnego na Morze Azowskie. Cieśnina Kerczeńska jest jedyną drogą łączącą Morze Azowskie z Czarnym. By ją przepłynąć, pod krymskim mostem, statki muszą czekać, aż rosyjskie służby im na to pozwolą. Faktycznie Rosjanie przetrzymują statki w „poczekalni” przed mostem i w tym czasie blokują je kontrolami. Czasem je puszczają po kilku dniach, czasem nie.

– Rosja dąży do tego, by Morze Azowskie stało się jej wewnętrznym akwenem – powiedział w rozmowie z ukraińską stacją Espreso Glen Grant, brytyjski ekspert wojskowy, pułkownik w stanie spoczynku sił zbrojnych Wielkiej Brytanii. – Nie chodzi im o konfrontację militarną, ale stopniowe dobijanie ukraińskiej gospodarki w tym regionie.

Kłopot w tym, że Morze Azowskie nie jest wewnętrznym akwenem Rosji. Na jego wybrzeżu położone są dwa kluczowe dla ukraińskiej gospodarki porty: Mariupol i Bierdiańsk. Ich obroty handlowe regularnie spadają od czterech lat. W Mariupolu z poziomu ponad piętnastu milionów ton przed wojną w Donbasie, do sześciu i pół miliona ton w ubiegłym roku. Wpływ na spadek ma oczywiście zajęcie wschodniej części Obwodu Donieckiego przez prorosyjskich tzw. separatystów i ogólny, wywołany wojną upadek przemysłu i górnictwa.

Port w Mariupolu to okno na świat dla przemysłowego, ukraińskiego Donbasu. Źródło: korrespondent.net

Produkcja metalurgiczna, węgiel i chemia są głównymi towarami, jakie wypływają z ukraińskich, azowskich portów w świat. Cała infrastruktura transportowa regionu: linie kolejowe, magazyny i sam port były zbudowane z myślą o eksporcie bogactw Donbasu w świat. Handel ten jest kwestią przetrwania ciężkiego przemysłu na południu Ukrainy. Tymczasem tylko według rządu w Kijowie obroty mariupolskiego portu spadły o 10 proc. w ciągu ostatnich miesięcy. To efekt morskiej blokady w cieśninie Kerczeńskiej

– Zatrzymywanie statków płynących do Mariupola jest bardzo przemyślaną strategią i ma odstraszyć kupców od ukraińskich portów, bo nikt nie będzie przecież ryzykował handlu z blokowanym miastem – mówi Andrij Klimenko, ukraiński ekspert ds. morskich i wojskowych z portalu Black Sea News. – Rosjanie powołują się na fakt, że nie każdy statek może przepłynąć pod krymskim mostem, a poza tym w myśl umowy o Morzu Azowskim z 2004 r. mogą, tak jak Ukraińcy, kontrolować dowolny, podejrzany ich zdaniem statek.

Rosjanie przypominają casus zatrzymanego przez Ukraińców rosyjskiego kutra rybackiego „Nord”. Ukraina aresztowała rybaków uznając, że naruszyli jej wody terytorialne. Ukraińcy zatrzymali też 11 kwietnia statek „Trans Services Maritime” wiozący piasek do budowy krymskiego mostu, a także tankowiec „Mechanik Pogodin”. Rosjanie wykorzystali te przypadki, by uzasadniać blokowanie statków płynących do i z ukraińskich portów. Przy czym robią to coraz śmielej. Np. 1 sierpnia okręt FSB zatrzymał płynący do Stambułu turecki masowiec „Tailwid” 13 km od wyjścia z portu w Mariupolu. Kijów boi się, że Moskwie uda się zupełnie odstraszyć morskich kupców od azowskich portów i będą musieli wozić towary przez Odessę, co jest ekonomicznie nieopłacalne.

Projekt Noworosja 2.0

Wiosną 2014 r. tzw. separatyści na pewien czas przejęli kontrolę nad Mariupolem. W planach zbudowania tzw. Noworosji, zajęcie azowskiego wybrzeża i utworzenie lądowego połączenia z Rosji na anektowany Krym było kluczowe. Ważne dla Moskwy było również odcięcie Ukrainy od azowskiego wybrzeża i zajęcie ważnego ośrodka przemysłowego w Mariupolu. Nie udało się. Na początku maja 2014 r. zaczęły się w Mariupolu walki między separatystami a ukraińskimi ochotnikami z Dniepropietrowska i batalionu Azow, żołnierzami (głównie 72 brygady zmechanizowanej) i siłami bezpieczeństwa.

9 maja 2014r. Ukraińcom udało się odbić Mariupol z rąk prorosyjskich tzw. separatystów, ale od tej pory nad miastem ciągle wisi zagrożenie rosyjskiej inwazji. Źródło: korrespondent.net

Ukraińcom udało się odzyskać kontrolę nad Mariupolem, ale wspierani przez Rosjan tzw. separatyści próbowali w kolejnych latach inwazji od granicy z Rosją i z terenów tzw. DRL (Doniecka Republika Ludowa). Najbardziej intensywne walki miały miejsce zimą 2015 r. w rejonie Szyrokino-Nowoazowsk. Ukraińskim batalionom ochotniczym (głównie Azow) i armii udało się zatrzymać ofensywę. Rosjanie wielokrotnie ostrzeliwali przedmieścia Mariupola artylerią rakietową. Wiele razy Moskwa straszyła inwazją na Mariupol i „wyrąbaniem” korytarza lądowego na Krym. Z czasem Ukraińcom udało się ufortyfikować rejon Mariupola liniami okopów, bunkrów i zapór przeciwczołgowych. W samym mieście prowadzono operację namierzania osób o prorosyjskich poglądach i powiązaniach z separatystami.

– To wcale nie znaczy, że azowskie wybrzeże jest bezpieczne. Moskwa nie porzuciła projektu „Noworosja”, tyle, że sięgnie po nowe, nie wprost militarne metody – mówi Andrij Klimenko i tłumaczy – Separatystyczne nastroje mogą się pojawić, instrumentalnie rozgrywane przez polityków w czasie nadchodzących, ukraińskich kampanii wyborczych, podgrzewane przez złą sytuację ekonomiczną.

I właśnie na upadek gospodarczy ukraińskiego Donbasu liczą Rosjanie. Reprezentująca imperialne poglądy, prawosławna telewizja rosyjska „Cargrad” szczerze i cynicznie opisywała, że akcja blokowania Morza Azowskiego to część rosyjskiej wojny „sieciocentrycznej”. Chodzi w niej o połączenie polityki informacyjnej, nacisków ekonomicznych i potęgowanie zagrożenia militarnego w danym regionie. Po to, by władze państwa przeciw któremu skierowana jest taka agresja uznały, że są bezradne, a ludność regionu sama domagała się porozumienia z agresorem.

Moskwa już blokuje południowy wschód Ukrainy ekonomicznie. Według ukraińskich wojskowych Rosja znacząco zwiększa potencjał militarny na Morzu Azowskim. Jeszcze niedawno na akwenie tym obecne były jedynie okręty służby granicznej FSB. Obecnie, według ukraińskich danych przerzucono tam m.in. lekkie jednostki z Flotylli Kaspijskiej i w sumie liczba rosyjskich okrętów wzrosła do 60. Jest to np. sześć kutrów rakietowych typu „Trzmiel”, małe okręty desantowe typu „Sarna”, ale i dwie korwety rakietowe uzbrojone w rakiety „Kalibr” o zasięgu ponad 1500 km.

Ukraińcy przeciwstawiają im kutry artyleryjskie i artylerię brzegową. Trenują m.in. strzelanie z czołgów do celów nawodnych. Ale nie o konfrontację militarną tutaj chodzi, tylko o zwiększanie poczucia zagrożenia. I uzyskanie możliwości pełnej kontroli nad wodami kluczowymi dla ukraińskiej gospodarki.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze