Rosjanie buntują się i protestują, ale osobno


Mieszkańcy Moskwy ustawili się w kolejkę, by wziąć udział w jednoosobowym proteście w obronie Pawła Ustinowa. Zdj. Gleb Dimanskij/Nowaja Gazieta

Lekarze, artyści, duchowni, literaci i dziennikarze chętnie protestują. Ale robią to głównie w imię zawodowej solidarności, lub w obronie swoich kolegów.

Gdyby istniał satelita zdolny rejestrować protesty, manifestacje i wybuchy społecznego niezadowolenia, to Rosja mieniłaby się feerią jaskrawych kolorów. Punktów oznaczających protest najwięcej byłoby rzecz jasna w Moskwie. Ale i tak satelitarny obraz nie byłby prawdziwy. Rosjanie sprzeciwiają się władzy i chcą sprawiedliwości oraz zmian. Ale robią to punktowo, nie tylko w sensie geograficznym.

Protesty wybuchają najczęściej w Moskwie, ale i w Petersburgu, na Uralu, czy Kaukazie Północnym. Bunt ma charakter wyspowy przede wszystkim społecznie. Ogarnia wąskie grupy zawodowe, najczęściej elitarne. Na ulice wychodzili już dziennikarze, a teraz protestują aktorzy. Były protesty ludzi teatru i naukowców. Listy poparcia dla represjonowanych po demonstracjach w Moskwie podpisują osobno nauczyciele, aktorzy, lekarze. Zwiększenia finansowania służby zdrowia domagają się lekarze. Za każdym razem katalizatorem protestu jest krzywda jednego z przedstawicieli zbuntowanej grupy, lub jej walka z rządem o kwestie socjalne i ekonomiczne.

Bunt korporacyjny

Kiedy 24 letni Paweł Ustinow został skazany na 3,5 roku więzienia za domniemane użycie siły wobec funkcjonariusza Gwardii Narodowej (Rosgwardii) w czasie demonstracji w Moskwie 3 sierpnia, w środowisku ludzi kina i teatru obudziła się niesamowita solidarność. W tym tygodniu pod Administracją Prezydenta Władimira Putina, ale również pod budynkami urzędów w Petersburgu zbierały się setki osób. Stali w kolejce do tzw. jednoosobowej pikiety, gdyż na masową demonstrację władze się nie zgadzały.

W akcję w obronie Ustinowa zaangażował się m.in. znany reżyser Andriej Zwiaginciew. Z hasłami wzywającymi do uwolnienia Ustinowa stali znani aktorzy, np. Nikita Kukuszkin, Konstantin Fesenko, Anna Czurina, Siergiej Bezrukow, Irina Gorbaczowa i wielu innych. Do ponownego rozpatrzenia sprawy Ustinowa i innych skazanych za protesty wezwała nawet Cerkiew prawosławna.

– Jak nie wychodzić na ulice? (…) Pierwszy raz uczestniczę w manifestacji, wcześniej nigdy nie wychodziłem, ale po prostu doprowadzili w tej sprawie do ostateczności – mówił w rozmowie z Nową Gazetą aktor Aleksander Ilin, uczestnik protestów.

Moskwa: setki pikietujących w obronie skazanego aktora

Surowe i pokazowe wyroki dla protestujących w lipcu i sierpniu nie poruszyły jednak całego społeczeństwa rosyjskiego. A dość wąską i elitarną grupę: ludzi kina. Wydało im się niewyobrażalne, że można skazać kogoś z ich grupy na tak surowy wyrok. Manifestacje aktorów i rosnące wsparcie społeczne dla nich zaniepokoiły jednak władze. Akurat wtedy, kiedy wydawało się, że po wyborach regionalnych potencjał protestów powoli się wypalił. Władza postanowiła wysłać sygnały, że może trochę ustąpić. I zrobiła to ustami jednego z najbardziej znanych „siłowików”, Wiktora Zołotowa, szefa Rosgwardii.

– Ja bym ze swojej strony dał Ustinowowi maksimum rok w zawieszeniu – powiedział wczoraj Zołotow w rozmowie z TASS, ale żeby nie było za słodko, dodał – A te 3,5 roku bym dodał do wyroku Władysławowi Sinicy (bloger skazany za tweet wzywający do ataków na rodziny funkcjonariuszy Rosgwardii).

O możliwości złagodzenia wyroku dla aktora mówiła również prokuratura. Ten warunkowy sygnał, że władza może się cofnąć, doskonale pokazuje, jak silne na Kremlu są obawy o eskalację protestu. Dla władzy najważniejsze jest skanalizowanie go, tak aby chodziło w nim o konkretną osobę (Ustinowa) i żeby protestowała tylko jedna grupa zawodowa. Nawet tak popularna, jak środowisko aktorskie. Tylko wtedy można zarządzać buntem i go zakończyć. Gorzej, kiedy złość rozleje się poza jedną korporację zawodową.

Pełzająca złość

W czerwcu wielu Rosjan zbulwersowała historia Iwana Gołunowa, dziennikarza śledczego portalu Meduza. Policja aresztowała go pod zarzutem posiadania narkotyków. Policjanci prawdopodobnie podrzucili Gołunowowi narkotyki, by się zemścić za materiały śledcze. Na ulice Moskwy wyszły tysiące ludzi. Nie tylko dziennikarzy, ale i zwykłych mieszkańców oburzonych bezprawiem policji. Wówczas władza ustąpiła. Uwolniła Gołunowa, a w moskiewskich służbach doszło do pokazowych czystek. Czerwcowe protesty, choć niewątpliwie były efektem mobilizacji w mediach internetowych młodych ludzi w sprawie jednego, konkretnego człowieka, były ważne.

Za co prześladowano Iwana Gołunowa? Opublikowano jego śledztwo dziennikarskie

Stały się katalizatorem późniejszych, trwających od lipca manifestacji opozycji przeciw odsunięciu jej kandydatów od wyborów regionalnych. Władzy stosunkowo łatwo jest opanowywać sytuacje kryzysowe, kiedy bunt wybucha w ramach jednej grupy społecznej. Boją się dopiero wtedy, kiedy protest rozlewa się i zaczyna łączyć różne grupy i regiony.

Tak może być z buzującym od wiosny protestem w służbie zdrowia. Jej pracownicy domagają się obiecywanych przez Putina inwestycji w katastrofalną infrastrukturę (zwłaszcza na prowincji) i podwyżek kiepskich wynagrodzeń. Na początku września zaczął się włoski strajk w jednym ze szpitali w Permie, potem w Pietrozawodsku. Do strajków przygotowują się szpitale w całej Rosji. I wiele wskazuje na to, że to ten protest będzie dla władzy większym problemem, niż manifestacje opozycji.

Bunt w stolicy Buriacji. Poszło o szamana, który chce wypędzić demona-Putina WIDEO

Z protestami politycznymi Kreml nauczył się radzić sobie za pomocą ogromnego aparatu represji i propagandy. Z tymi socjalnymi bywa różnie. Zwłaszcza, kiedy obejmują tak duże i dobrze zorganizowane grupy społeczne jak medycy, czy niegdyś kierowcy ciężarówek. Protestujący lekarze nie walczyli przecież o demokrację, nie wspierali opozycji, ani nie wznosili antykremlowskich haseł. Ale ostatnio zaczęli dostrzegać związek między ich sytuacją, a stanem państwa, władzą i jej represyjnym charakterem. Ponad 500 lekarzy podpisało list otwarty w sprawie uwolnienia skazanych za moskiewskie protesty.

Открытое письмо российских врачей о ситуации в стране. Если вы врач (фельдшер, медсестра/медбрат, санитарка/санитар) и…

Opublikowany przez Catherina Gordeeva Środa, 18 września 2019

Jak pokazuje przykład choćby polskiej Solidarności, droga od postulatów ekonomicznych i socjalnych do politycznych nie jest wcale taka daleka. Pod warunkiem, że zbuntowani czują swoją siłę. W Rosji protestujący są na razie bardzo ostrożni i boją się represji. Rosyjskie bunty wybuchają w dość elitarnych i inteligenckich grupach społecznych i nawet tam rozszerzenie protestu poza wąskie hasła dotyczące jednej, konkretnej korporacji zawodowej przychodzi z trudem.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze